Polityczne rozgrywki ws. deputatów węglowych [RELACJA]

Czwartek, 12 Października 2017, 9:37

Sprawa deputatów węglowych, czyli uprawnień do bezpłatnego węgla, już od wielu lat nie daje spokoju politykom. Z problemem postanowił zmierzyć się obecny rząd. Projekt ustawy został zgłoszony pod obrady Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa, gdzie na ostatnim posiedzeniu przed głosowaniem nowelizacji w Sejmie procedowano nad ostateczną jego treścią.

10 tys. do ręki zamiast deputatów

Sprawa deputatów ciągnie się już od wielu lat. Problemy zaczęły się jeszcze w 2012 r. wraz z decyzjami kolejnych spółek węglowych, które wypowiadały prawo do deputatu emerytom i rencistom kierując się względami ekonomicznymi. W rezultacie świadczenia dla emerytowanych górników cechowały się nierównym podejściem: tym których zobowiązania przejęło państwo nadal przekazywano deputat, zaś ci, którzy powinni otrzymywać świadczenia od spółek węglowych, zostali go pozbawieni.

Zobacz także: Awantura o węgiel. Czy rząd faktycznie planuje porzucić ,,polskie czarne złoto"? [KOMENTARZ]

Z problemem postanowił zmierzyć się obecny rząd. Pod koniec września w Sejmie został złożony projekt ustawy o jednorazowym świadczeniu rekompensującym prawo do bezpłatnego węgla. Zakłada, że do końca tego roku ok. 237 tys. uprawnionych (emerytów i rencistów górniczych oraz wdowy i sieroty) będzie mogło ubiegać się o przyznanie 10 tys. zł świadczenia rekompensującego w zamian za zrzeczenie się dalszych roszczeń do deputatu węglowego. W środę parlamentarzyści, zasiadający w Komisji Energii i Skarbu Państwa, rozpatrzyli poprawki do rządowego projektu.

Poselska nadaktywność

Posłowie opozycji już na wstępie spotkania zgłosili wątpliwości odnośnie kształtu nowelizacji i zakresu w jakim obejmie ona uprawnionych do świadczeń. Pytania skupiły się wobec konkretnej grupy ludzi – górników z kopalni spółek Tauron Wydobycie i Bogdanka. Obecny na posiedzeniu wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski wyjaśnił, że aby uzyskać prawo do deputatów węglowych musi nastąpić w wymienionych spółkach porozumienie pomiędzy zarządem a stroną społeczną odnośnie grupowych wypowiedzeń i rezygnacji z deputatów wydawanych emerytom i rencistom z tych spółek.

Aktywnością w trakcie posiedzenia wykazał się poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Gadowski, którego zaangażowanie w poprawianie nowelizacji wywołało zdziwienie posłów Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Gadowski zaproponował, aby świadczeniem zostali objęciu także pracownicy Przedsiębiorstw Robót Górniczych. „To jest ok. 10 tys. osób, więc łatwo wyliczyć, że przy świadczeniu wysokości 10 tys. zł to będzie to kwota 100 mln zł, co przy całym planowym wydatku 2 mld 350 mln zł na wypłatę jednorazowych rekompensat wydaje się nieznaczną kwotą”.

Zobacz także: ,,Polskiego węgla będziemy bronić czołgami"- czyli o pracach zespołu ds. Pakietu Zimowego [RELACJA]

Ponadto poseł Gadowski zgłosił propozycję o przedłużenia terminu składania wniosku ws. świadczenia do 21 grudnia. Nawet zgłoszona poprawka wydłużenia z pierwotnych 10 do 20 dni nie satysfakcjonowała polityka Platformy. „Ta informacja musi dotrzeć do wdów, wdowców, sierot, osób starszych i nie rzadko niepełnosprawnych. Dlatego 20 dni to jest stanowczo za mało, zwłaszcza że formularze o wypełnienia będą dostępne w internecie, do którego dostęp  ma niewielu uprawnionych do świadczeń. Chcemy, skoro jest taka możliwość, aby skorzystała z niej jak największa grupa ludzi. Dlatego należy wydłużyć możliwość złożenia stosownego wniosku” – argumentował poseł Gadowski.

„Zagłaskiwanie kota”

Aktywność opozycyjnego polityka skomentowali posłowie partii rządzącej, w tym przede wszystkim przewodniczący Komisji Marek Suski, który nie mógł nadziwić się nagłemu zaangażowaniu Krzysztofa Gadowskiego. „Gratuluję prospołecznej postawy Platformy. Szkoda tylko, że na rozdawanie publicznych pieniędzy zdecydowaliście się wtedy, gdy już nie rządzicie. Kiedy byliście u władzy rozdawaliście górnikom jedynie gumiane kule wystrzeliwane przez policjantów” – nie bez ironii skomentował postawę politycznego przeciwnika poseł PiS.

Merytorycznie do propozycji Gadowskiego odniósł się natomiast minister Tobiszowski, który zwrócił uwagę, że późniejszy termin składania wniosku spowoduje skrócenie czasu weryfikacji wniosków i opóźnienie wydania świadczeń. Poza tym, jak zapewnił wiceszef resortu energii, osoby które nie zdążą ze złożeniem formularzy będą mogły odwołać się w późniejszym terminie.

Zobacz także: Wycofanie dotacji dla kopalni węglowych poprawi zdrowie Polaków

Wobec tej argumentacji oponował poseł Gadowski tłumacząc, że do końca proponowanego przez niego terminu, tj 20 grudnia, będzie można już znaczną część wniosków zweryfikować, a zatem, wedle słów przedstawiciela opozycji, „poprawka zmierza do tego, aby w przyszły roku nie prowadzić kolejnych wersyfikacji”. Na tę propozycję odpowiedział przewodniczący Suski retorycznie pytając: „A co, jeśli wszyscy złożą wnioski w ostatnim dniu?” i nie bez złośliwości podsumował zgłoszoną poprawkę komentarzem:  „Wniosek pan posła to próba zagłaskania kota do samej skóry”.

Kiedy kompleksowe rozwiązania?

Nie zbiło to z pantałyku posła Platformy, który w dalszej części posiedzenia zasypał Komisję kolejną serią poprawek dotyczących szczegółowych kwestii sposobu procedury zgłaszania wniosków i pobierania świadczeń. Spokojnie wobec poczynań opozycyjnego polityka nie był w stanie zareagować poseł Kukiz’15 Krzysztof Sitarski, który zarzucił posłowi bezczynność w trakcie rządów jego partii: „Gdzie była Pana reakcja, gdy z Kompanii Węglowej wyprowadzono ponad miliard złotych? Dlaczego wtedy nie był Pan aktywny?” – pytał poseł Sitarski. „To teraz pan się obudził? Pana troska jest porażająca, że aż łzy ciekną mi po policzkach. Pan, tak naprawdę, chce za wszelką cenę doprowadzić do wywrócenia pomysłu pomocy ludziom, którzy czekają na nią od wielu lat. Nie wiem, w czyim interesie pan działa” – nie szczędził krytyki poseł Sitarski.

Gadowski na stawiane zarzuty odpowiedział, że o jego zaangażowaniu w sprawy górnicze świadczy fakt, że ponownie został wybrany posłem: „Wybór mojej osoby na czwartą kadencję jest chyba najlepsza weryfikacją mojej aktywności”. Ostatecznie wszystkie poprawki zgłoszone przez Gadowskiego zostały odrzucone. Poseł Platformy skrupulatnie archiwizował także za to głosowanie posłów partii rządzących przeciwko jego poprawkom za pomocą swojego telefonu komórkowego.

Zobacz także: Tobiszowski: Górnictwo ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego Polski

Wśród wzajemnych oskarżeń polityków opozycji i rządu dość nietypowo wybrzmiał głos przedstawiciela górniczych związków zawodowych:  „Mam pytanie, czy szanowna Komisja w stosownym czasie pochyli się nad projektem kompleksowego rozwiązania spraw emerytur górniczych? Wsłuchując się to, co się dzieje wokół tym świadczeń mam wrażenie, że rząd nic górnikom nie daje, a jedynie zwraca to, co się górnikom należy. Chciałbym więc zapytać czy będzie możliwość, by zając się obywatelskim projektem, który kompleksowo rozwiązuje sprawę górniczych emerytur?”. Pytanie reprezentanta strony społecznej pozostało jednak bez odpowiedzi, posłowie bowiem z uwagi na późną porę pracy Komisji spieszyli już opuścić budynek Sejmu.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

Piotr Czwartek, 12 Października 2017, 15:35
A prawda jest taka, że ani państwo ani typowo podmioty prywatne nie powinny wypłacać deputatu węglowego byłym pracownikom kopalń. Rozporządzenie z 1981r. powinno zostać uchylone. Trudno, żeby cały czas wypłacać środki na podstawie starych przepisów, które nijak nie przystają do obecnej rzeczywistości ekonomicznej, po przekształceniach i zmianach własnościowych. Pamiętać należy, że Skarb Państwa nie jest zobowiązany do regulowania zobowiązań przedsiębiorstwa państwowego jeśli to jest niewypłacalne. A tym bardziej jeśli zostało przekształcone i ma nowych właścicieli czy wspłłwłaścicieli niepublicznych działających na zasadach określonych w Kodeksie spółek handlowych. Na chwilę obecną przygotowywanie ustawy, która ma narzucić zobowiązania dla emerytów górniczych na barki reszty społeczeństwa to wręcz kpina. Bo każdy albo prawie każdy miał kiedyś prawa słusznie nabyte, które musiały jednak zostać pominięte w zderzeniu z realiami budowy gospodarki wolnorynkowej. Nikt wtedy nie żądał aby z budżetu miał mieć płacone dodatki: energetyczny czy jakiś inny w sytuacji jeśli zakład upadł, został zlikwidowany bądź przejęty przez kapitał zagraniczny.
Szary Czwartek, 12 Października 2017, 11:35
Kto w końcu odważy się zrobić porządek w górnictwie ? Przywileje emerytalne dla pracujących na dole i tyle ! Żadnych 14, deputatów!