Polska „energetyczną wyspą” w zjednoczonej Europie. Gra na Polexit? [KOMENTARZ]

Wtorek, 10 Października 2017, 9:44
Wtorek, 10 Października 2017, 9:44
Wtorek, 10 Października 2017, 9:44
Wtorek, 10 Października 2017, 9:44
Piotr Maciążek

Obecna polityka energetyczna rządu dąży do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego w sposób niekompatybilny z założeniami Unii Europejskiej. Może to w niedalekiej przyszłości skutkować silnymi wstrząsami politycznymi i gospodarczymi. Jednym ze scenariuszy rozwoju wypadków jest „Polexit”. 

Polskie problemy z interkonektorami i importem

5 października br. minister energetyki i przemysłu węglowego Ukrainy, Ihor Nasalyk, poinformował polskich dziennikarzy, że nasz kraj mógłby zaangażować się w odbudowę nieczynnego połączenia linii Chmielnicki-Rzeszów. Dzięki temu możliwy byłby eksport energii z elektrowni atomowej Chmielnicki (po synchronizacji jej bloku z parametrami unijnych sieci), a za uzyskane tym sposobem pieniądze rozbudowano by ją o dwa kolejne bloki. Zdaniem strony ukraińskiej nasz kraj mógłby przejąć je na własność wraz z odbudowanymi sieciami. 

Powyższa propozycja to jedynie lekko zmodyfikowana koncepcja, którą zamierzał realizować dr Jan Kulczyk. Już wtedy uważana była za bardzo kontrowersyjną. Część ekspertów podkreślała, że import taniej energii z Ukrainy na południe polski mógłby uderzyć w górnictwo i lokalne elektrownie węglowe. W dodatku jego uruchomienie wiązałoby się z dużymi wydatkami w sieci po obu stronach granicy (za polskie pieniądze?) w momencie gdy podobne inwestycje będą potrzebne by wyprowadzić moc z budowanej w naszym kraju elektrowni jądrowej. Dziś kwestia ta nie wybrzmiewa, aż tak mocno, ale zaangażowanie Polski w siłownię w Chmielnickim w naturalny sposób wiązałby się z porzuceniem własnych atomowych ambicji.

W tym kontekście nie powinna dziwić deklaracja dyrektora departamentu energii jądrowej w Ministerstwie Energii, Józefa Sobolewskiego, który w rozmowie z Energetyka24 stwierdził, że: „Propozycja sprzedaży energii i współpracy przy elektrowni jądrowej Chmielnicki, w takiej czy innej formie, była nam [resortowi – przyp. red.] przedstawiona już ponad rok temu”. Urzędnik stwierdził także, że brak stanowiska Polski w tej sprawie jest nieprzypadkowy sugerując, że to koncepcja szkodliwa dla naszej gospodarki. Pomysł importu energii z Ukrainy Sobolewski porównał do błędu jakim było uruchomienie mostu energetycznego z Litwą przed ukończeniem elektrowni atomowej w Wisaginii (co, nota bene, nie będzie mieć raczej miejsca). 

Stanowisko resortu energii wobec koncepcji zaangażowania się w restytucję linii Chmielnicki-Rzeszów, czy budowy LitPolLinku można zrozumieć. Jest ono oparte o przeświadczenie, że bezpieczeństwo energetyczne wymaga budowania własnych mocy, a nie stabilizowania systemu importem (drugorzędne znaczenie przypisuje się tu kosztom dla odbiorców, ponieważ kupno prądu zza granicy wynika z jego atrakcyjności cenowej). Tyle tylko, że jest to koncepcja bardzo kontrowersyjna. 

Polska w kontrze do Pakietu Zimowego

Tak bezpośrednia deklaracja Sobolewskiego w odniesieniu do Ukrainy rzutuje jedynie na relacje bilateralne, ale już w kontekście Litwy może mieć implikacje okołounijne. Pokazuje bowiem filozofię resortu energii, która jest kompletnie niekompatybilna z ideą Pakietu Zimowego, a więc budowy wspólnego rynku energii w Unii Europejskiej. Jego fundamentem ma być regionalizacja, a więc równoważenie rynków energii za pomocą interkonektorów i energetycznej wymiany transgranicznej. W przypadku Polski mowa przede wszystkim o imporcie 

Bardziej istotne jest jednak to, że określając LitPolLink mianem „błędu” Sobolewski niemal wprost odnosi się także do przyszłości projektu LitPolLink 2, o który zabiega Litwa dla zapewnienia sobie większego bezpieczeństwa energetycznego i ułatwienia synchronizacji swojego systemu elektroenergetycznego z kontynentalną Europą (dziś w tym zakresie pozostaje ona w rosyjskiej strefie wpływów). Drugi most energetyczny zwiększyłby import energii do Polski dlatego jest niepożądany.

Jednak dotąd polskie władze próbowały markować złe wrażenie związane z obranym przez nie stanowiskiem. Stąd kontrowersyjna decyzja, która pozostanie zapewne na papierze, zbudowania zamiast LitPolLink 2 łącznika podmorskiego pomiędzy Władysławowem i Kłajpedą. Wysunęła ją spółka PSE mimo, że projekt ten zdaniem litewskich ekspertów nie pomoże w synchronizacji systemu elektroenergetycznego krajów bałtyckich z Europą kontynentalną. Ponadto podmorski kabel położony wzdłuż obwodu kaliningradzkiego w dobie tzw. zagrożeń hybrydowych jest przedsięwzięciem ryzykownym.

Trzy scenariusze dla Polski

Na przykładzie wypowiedzi Sobolewskiego widać wyraźnie, że polski rząd stawia na koncepcję „energetycznej wyspy” w dobie tworzenia się w Europie wspólnego rynku energii. To zresztą konsekwentne uzupełnienie kontestowania przez władze w Warszawie polityki dekarbonizacji w myśl zasady: „polski węgiel, to lokalny surowiec dający niezależność energetyczną” - jak niespójna jest to strategia niech świadczy fakt wzrastającego importu węgla rosyjskiego. W jaki sposób powyższy całokształt „zepnie się” z potrzebą negocjowania przez władze w Warszawie Pakietu Zimowego i reformy systemu handlu emisjami w UE? Wyjścia są w zasadzie trzy. 

W wariancie pierwszym dojdzie do rozpadu UE lub „Polexitu”, a wymogi integrowania swojego rynku elektroenergetycznego z UE oraz dostosowania się do polityki klimatycznej Wspólnoty znikną. Oceniam ten scenariusz jako mało prawdopodobny, ale wśród moich rozmówców w rządzie nie brakuje jego entuzjastów.

W wariancie drugim uda się wynegocjować korzystne warunki dla Polski w zakresie funkcjonowania naszej energetyki we wspólnej Europie. Wymagałoby to jednak stopniowego ograniczania udziału węgla w miksie i partycypowania w kształtowaniu się wspólnego rynku energetycznego w zamian za zwiększenie środków pomocowych na konieczną transformację (np. zwiększenie funduszu modernizacyjnego w ramach UE ETS). Do tego jednak droga daleka.

W wariancie trzecim pozostaniemy w UE, a nasza gospodarka będzie stopniowo traciła konkurencyjność będąc niekompatybilna z założeniami funkcjonowania Wspólnoty w aspekcie energetycznym.

Póki co, polskie władze przystąpiły do negocjowania naszej przyszłości. Tak należy tłumaczyć zapowiedź ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego, że elektrownia w Ostrołęce będzie ostatnią siłownią konwencjonalną opalaną węglem, jaką zbudujemy. 

Zobacz także: KE zgłasza zastrzeżenia do polskiego rynku mocy. "Kluczowy etap rozmów" [ANALIZA]

Zobacz także: Elektrownia wielokrotnego użytku. Jaki jest prawdziwy cel reaktora jądrowego w Ostrowcu? [ANALIZA]

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

26 komentarzy

Alien Środa, 11 Października 2017, 8:36
Ropa naftowa - sprowadzana rurą z Rosji, naftoport w Gdańsku może przyjmować tankowce o zanurzeniu bodajże 15 metrów.
Gaz ziemny - sprowadzany rurą z Rosji, gazoport może przyjmować gaz skroplony z Kataru, USA itd. Ponadto lokalne połączenia konwektorowe z Niemcami czy Czechami pozwalają sprowadzać nadwyżki gazu występujące na rynku europejskim. Do tego własne niewielkie wydobycie, w perspektywie być może rura z Norwegii, która na życzenie Norwegów ma mieć możliwość rewersu.
Zawaliliśmy sprawę z Nord Stream - powinien iść przez nasze terytorium, mielibyśmy kasę z tranzytu a port w Świnoujściu rozwijałby się bez ograniczeń.
Jeśli chodzi o prąd to sprawa jest prosta, brakuje atomu. I zupełnie niepotrzebnie rząd PiS walczy z OZE.
Takie realia polityczne Środa, 11 Października 2017, 12:09
Ostatnie zdanie - pełna zgoda. Ale wcześniej: idzie z Rosji bo jest tańsze, a Nord Stream właśnie dlatego powstał, żeby Polskę (a zwłaszcza Ukrainę) omijać.
re Wtorek, 10 Października 2017, 21:56
nie strasz nie strasz, z Ukraińcami lepiej w takie konszachty nie wchodzić, nie raz pokazali,że potrafią wbić nóż w plecy (w przenośni i dosłownie niestety też). Teraz sprzedadzą, kasę wyciągną, zmodernizują a potem zabiorą (różnymi metodami) z powrotem co na swojej ziemi.
mc Wtorek, 10 Października 2017, 21:34
"Pakiet Zimowy, a więc budowy wspólnego rynku energii w Unii Europejskiej" - przepraszam ale to gorzej niż ŻART.
W UE każdy gra o SWOJE pieniądze, a nie o "wspólny interes".
Litwa domaga się dodatkowego połączenia energetycznego z Polską, bo chce nam sprzedawać energię elektryczną pochodzącą ze Szwecji (podmorski most energetyczny - ostatnio miał dużo awarii), lub z Białorusi.
I gdzie jest w tym nasz interes ?
"Budowanie bloków energetycznych w innym kraju" ?
A kto nam zagwarantuje stabilność Ukrainy, i np. to że za kilka lat "Nowy Janukowycz" nie zmieni przepisów i za symboliczną złotówkę przejmie ten "zakład" ?
R Wtorek, 10 Października 2017, 20:36
1. Podstawowa rada dla miłośników teorii spiskowych: nie tłumaczyć spiskiem faktów, które mogą być tłumaczone zwykłą głupotą, niekompetencją, nieuwagą itp.
2. Węgiel brunatny jest wysoko emisyjny, więc elektrownie o niego oparte nie będą budowane, a istniejące będą raczej zamykane niż remontowane.
3. Złoża węgla kamiennego pozostałe w Polsce są tak małe, że wybudowane ostatnio bloki w Opolu i Ostrołęce najprawdopodobniej skończą pracę opalane węglem importowanym. Zresztą import węgla z Rosji to właśnie skutek wyczerpania łatwo dostępnych (czyli tanich w eksploatacji) złóż polskich. Nota bene: oznacza to, że decyzja o budowie elektrowni jądrowej w Polsce jest już spóźniona o lata.
LNG second (d. Nabucco first) Wtorek, 17 Października 2017, 9:46
Złoże w woj. lubelskim to 150% zasobów woj. śląskiego przed rozpoczęciem eksploatacji.
gegroza Wtorek, 10 Października 2017, 19:16
I tu akurat wyjątkowo rząd ma rację ! Po pierwsze na tym połączeniu zależy tylko Litwie a nie nam. Po drugie - mamy możliwość wyegzekwowania od Litwy tego na czym nam zależy . Po trzecie jakim cudem Litwa eksportuje do nas prąd skoro zamknęła swoją EJ ? Czyżby ten prąd pochodził z Rosji ?
Bzyk Wtorek, 10 Października 2017, 18:03
Nie po to już 2 razy sprzedaliśmy wyposażenie budowanych elektrowni atomowych, aby teraz wątpić, że polski węgiel jest najlepszy!
Rain Wtorek, 10 Października 2017, 17:12
Węgiel jest zły, jeżeli kopalnia jest polska. Węgiel z tej samej kopalni sprzedanej Czechom czy Anglikom jest już vege trendy.
Ekspert Środa, 11 Października 2017, 8:08
Węgiel jest taki sam cały czas, różnica tkwi w zarządzaniu kopalnią oraz poziomie jej uzwiązkowienia.
Logik007 Wtorek, 10 Października 2017, 16:22
W zasadzie opcje są tylko dwie: albo UE da nam pieniądze na rozwój OZE i to takiego, którego nie trzeba wspierać elektrowniami konwencjonalnymi, albo rezygnacja z dekarbonizacji, pakietu zimowego a więc zapewne w konsekwencji PolExit, trzeciej drogi nie ma bo oznaczałaby upadek państwa tak jak Grecji, a na to raczej żaden Rząd się nie zgodzi.
antyUE Czwartek, 12 Października 2017, 10:11
Niech nam przydzielą na osobę taki sam limit CO2 jak Niemcom, czyli 2x wyższy niż ma Polska teraz, to nie będzie trzeba nic zmieniać! No ale UE woli z Polaków robić ludzi drugiej kategorii i deindustrializować Polskę!
aasdad Czwartek, 12 Października 2017, 12:06
UE to też My, zauważ, że nasz obecny rząd dokłada cegiełkę do tego muru zamiast go rozbierać...
starszy oborowy Czwartek, 12 Października 2017, 19:52
Dokłada cegiełkę kłócąc się z nimi miedzy innymi o wyższy limit emisji CO2?
i51 Wtorek, 10 Października 2017, 15:20
Nie daję UE długiej żywotnosci, 5-6 lat i ten twór sie rozpadnie.Summa summarum nie jest tak zle jak art. zdaje sie sugerowac.Po pierwsze Polska , potem reszta, natomiast brak wegla wynika z zaprzestania inwestowania w nowe sciany wydobywcze, ale o tym juz pisano jaki był tego powód
Boczek Wtorek, 10 Października 2017, 19:47
Dopisz zera na końcu.
Odpadną jedynie dające się Putinowi prowadzić za nos łajzy wstające z kolan. Najsilniejsze gospodarki wokół Beneluxu, Niemiec Francji i Skandynawii pozostaną a reszta zubożeje i będzie na kolanach pukać do ich drzwi.
Wytnij to sobie i z zachowaj.
LNG second (d. Nabucco first) Wtorek, 17 Października 2017, 9:42
UE korzysta w wielu aspektach na tym, że istnieje. Jest pokój, wspólny rynek, wolny przepływ i ogromny handel wewnątrzunijny. Oczywiście są też problemy, ale ja też nie widzę zagrożenia rozpadem UE przez najbliższe kilkadziesiąt lat. Jeśli chodzi o strefę euro to nie jestem aż takim optymistą - tutaj zapewne będą zmiany, bo mówiąc kolokwialnie euro przenosi miejsca pracy do Niemiec.
MacGawer Środa, 11 Października 2017, 21:41
Francja ktora od lat oscyluje wokół recesji bo często ma ujemne PKB kdk zaliczasz do najsilniejszych gospodarek? Ta sama Francja ze 100% długiem do PKB? Albo Belgia z jeszcze więk szym długiem gdzie stworzenie rządu graniczy z cudem? Niemcy które manipulując strefą euro zapędziły się w kozi róg i gdy tylko SNB zacznie wyprzedawać ich ujemnie oprocentowane obligacje moga miec nieciekawą sytuację (kto przy zdrowych zmysłach inwestuje w papier z góry gwarantujący straty?)... Można tak wymieniać w nieskończoność i chyba jedynie Skandynawia z ktorej do UE należą 2 państwa może coś zrobić bo ciagle mają własną walutę i inne atuty. Zwłaszcza Dania ale tej bliżej do Polski (zwłaszcza w kwestii niezalżności energetycznej) niż Niemiec czy Francji.

Bez dwu zdań UE jest przeregulowana i idzie w złym kierunku. Jeżeli nic się nie zmieni za dekadę nie będzie czego zbierać. sobiście mam nadzieję, że jednak sie zmieni bo podstawy (EWG) były doskonałe, warto do nich powrócić.
Gość Wtorek, 10 Października 2017, 15:14
Polska niczego się nie nauczyła. Polityka ma to do siebie, że jest zmienna. Dobrze że mamy sojuszników , ale powinniśmy kontrolować to co jest dla nas ważne. Nie wiadomo co się będzie działo z Ukrainą ,chociaż jej dobrze życzę a elektrownie to lepiej mieć własną.
rozczochrany Wtorek, 10 Października 2017, 14:09
Chcemy Polexit. A węgiel, nasze bogactwo dzięki któremu możemy być niezależni energetycznie powinien być zamieniany na gaz w pokładach i w tej formie wydobywany. Są już odpowiednie technologie. Najbardziej wartościowy zaś, np. antracyt można nadal sprzedawać w formie stałej także na eksport. Zużycie węgla na świecie rośnie. Nawet Niemcy zamierzają likwidować elektrownie atomowe i zastąpić je węglowymi. Chcą przejąc nasze złoża dlatego wmawiają nam ze powinniśmy rezygnować z węgla. Pamiętacie jak w latach 90-tych mówiono nam ze hutnictwo się nie opłaca. Tylko do czasu jak Polska sprzedała huty zagranicznym inwestorom. Nagle stal stała się poszukiwana i cenna ceny poszły w górę. Okazało się że celowo doprowadzono huty od skraju upadku. Ostatnio zniesiono limity cukru bo Niemcy przejęli cukrownie. I to samo będzie z węglem. Niemcy uruchamiają program budowy elektrowni węglowych i wygaszania starych siłowni atomowych.
xawer Wtorek, 10 Października 2017, 20:47
"...np. antracyt można nadal sprzedawać w formie stałej także na eksport."?! A gdzie to, w Polsce, wydobywany jest(w znaczących ilościach) antracyt?:-) I gdzie go eksportujemy? Technologia podziemnego zgazowania węgla nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięta i nie każde złoża się nadają. Wstrzymałbym się z tym Polexitem(pomijając inne przesłanki):-)
asd Wtorek, 10 Października 2017, 20:31
Słusznie prawisz.
BF4 Wtorek, 10 Października 2017, 16:47
Wy chcecie Polexit i Rosjanie też chcą Polexit.
TT Wtorek, 10 Października 2017, 13:49
Nie wiem czy antyunijny kurs obecnego rządu kogoś dziwi? Czym innym jest niezależna polityka (o czym mówi rząd PiS) a czym innym jest zrażanie do siebie zachodnich państw (co faktycznie robi rząd PiS). Miejsce Polski jest w Europie a nasze wyjście z UE to jest prezent dla Kremla. No ale czego się spodziewać po rządzie, w którym ministrem ON jest facet o niejasnych kontaktach z ludźmi powiązanymi z GRU a partyjni koledzy zamiast sprawę wyjaśnić zamiatają ją pod dywan? Przecież jeżeli to wszystko kłamstwo to można to szybko udowodnić a nie mataczyć i atakować personalnie autora książki!
mob Wtorek, 10 Października 2017, 21:50
Dokładnie..
polak mały Wtorek, 10 Października 2017, 11:26
Jest jeszcze czwarty wariant - PiS przegra wybory i pojawi się władza, która będzie zbliżać Polskę do Europy, a nie ją z tej Europy wypychać. I tego sobie i wszystkim życzę.