Energetyczne aspekty wystąpienia Macrona. Austerlitz nie będzie, Waterloo możliwe [KOMENTARZ]

Poniedziałek, 02 Października 2017, 12:48
Krzysztof Księżopolski

26 września prezydent Francji Emanuel Macron przedstawił swą wizję przyszłości Unii Europejskiej. Plany i zamiary głowy Republiki- zasadzające się na idei zacieśniania współpracy europejskiej nawet kosztem stworzenia różnych wewnątrzwspólnotowych prędkości- zdają się nie przystawać do obecnych warunków, w jakich funkcjonuje UE. Rozdźwięk ten widać także na płaszczyźnie energetycznej, która wkrótce może stać się kością niezgody między Francją a Niemcami.

Na miejsce swego wystąpienia Macron wybrał Sorbonę, intelektualne centrum Francji, a sama uroczystość miała miejsce kilka dni po wyborach w Niemczech- wszystko to nie jest przypadkowe. Nieodparcie nasuwa się porównanie do kluczowych dla historii świata wystąpień takich jak to Harry’ego Trumana z 12 marca 1947 przed Kongresem USA, gdzie Prezydent USA przedstawił doktrynę powtrzymania komunizmu, potocznie znaną od jego nazwiska ,,doktryną Trumana”, czy to Winstona Churcilla z 5 marca 1946 roku wWestminster College w Fulton, wprowadzające pojęcie „żelaznej kurtyny”. W tym porównaniu przedstawiona wizja Unii Europejskiej oraz polityki europejskiej w przydługim wystąpieniu Emanuela Macrona wypadła blado.

Ogólna wizja Prezydenta Macrona polega na zacieśnieniu integracji europejskiej i pogłębieniu strefy euro, co oznacza budowę Unii dwu lub wielu prędkości. Jest to koncepcja znana i dyskutowana. Oznacza na powrót do klasycznych działań państw europejskich, które -w odpowiedzi na kryzysy- tego rodzaju działania podejmowały i owe kryzysy przezwyciężały. Jednak obecna sytuacja jest diametralnie inna z powodu Brexitu i osłabienia poparcia dla dotychczasowych elit w „starej Unii Europejskiej”. Tym samym, realizacja tego pomysłu może doprowadzić do odwrotnych niż zamierzone skutków.

Zobacz także: Energetyka jądrowa: polski świt wobec globalnego zmierzchu [KOMENTARZ]

Koncepcja Unii dwu lub wielu prędkości będzie wpływać na politykę klimatyczno-energetyczną. Przechodząc do szczegółów, prezydent Macron, uznawany za liberała, chce wysokich cen węgla, poprzez wprowadzenie ceł na ten surowiec, czyli odchodzi od liberalizmu na rzecz interwencjonizmu państwowego, ograniczając funkcjonowanie mechanizmów rynkowych. Zdecydowanymi przeciwnikami takiego rozwiązania mogą być Niemcy, którzy importują znacznie więcej węgla niż Polska. Od stycznia do czerwca 2017 roku, Niemcy importowały ponad 20 mln ton tego surowca- Polska jedynie 3,6 mln ton.  Tak więc obecnie wprowadzenie tego typu rozwiązania uderza w transformację energetyczną w Niemczech, ponieważ oznacza wysokie koszty dla generacji energii elektrycznej w RFN, które będzie ponosić przemysł oraz konsumenci końcowi. Biorąc pod uwagę dotychczasowe i przyszłe koszty transformacji energetycznej, dodatkowy impuls cenowy jest moim zdaniem obecnie nie do zaakceptowania przez Niemcy. Z punktu widzenia partykularnych interesów Francji to dobry pomysł, ponieważ miks energetyczny jest oparty na atomie z ewolucją w stronę zwiększenia udziału OZE w przyszłości. Dla Francji wprowadzenie tego typu regulacji oznacza poprawienie konkurencyjności produkowanej energii elektrycznej. Można na ten zamiar spojrzeć również z perspektywy transferu technologii. Chwiejąca się we Francji branża atomowa uzyskuje dzięki tym przewagę konkurencyjną w stosunku do innych technologii. Takie administracyjne wsparcie nie jest do zaakceptowania przez niemieckich liberałów. Z perspektywy Zielonych to wybór między dżumą i cholerą. Jednak węgiel jest lepszy, ponieważ łatwiej jest ewolucyjnie zredukować jego udział w miksie energetycznym, a budowa elektrowni atomowych oznacza ich obecność w miksie przez 50–60 lat. Przedstawiona w wystąpieniu propozycja budowy ekologicznej zielonej Unii Europejskiej ma być realizowana- zgodnie z wystąpieniem Macrona- w oparciu o atom. Wprowadzenie ceł importowych oznaczałoby rewolucyjne, szybkie zmiany, co również w kontekście filozofii sprawowania władzy przez Angelę Merkel, opartej na ewolucji i powolnych krokach, jest raczej nie do zaakceptowania.  Nie sądzę, aby Europejczycy bez poparcia Niemiec chcieli iść w tym kierunku. Tak więc, w tym pomyśle Francja pozostanie osamotniona.

Można również na ten pomysł spojrzeć z punktu widzenia narzędzi i instrumentów obecnie realizowanej polityki klimatyczno-energetycznej UE oraz ich efektywności. Jeśli chce się dokonać zmian w sektorze energetycznym za pośrednictwem nowych instrumentów to znaczy, iż obecnie stosowane są niewystarczające. Stoi to w całkowitej sprzeczności z polityką Komisji Europejskiej opartej na Europejskim System Handlu Emisjami (ETS) i podejściu ewolucyjnym. Oczywiście, ETS nie był efektywny- z tego powodu Komisja Europejska dążyła i dąży do jego modyfikacji. Mechanizm kompensat dla „nowych” członków UE jest również oparty o system ETS. Prezydent Macron chce zmienić dotychczasową politykę, co w związku z tzw. „przywiązaniem do drogi” w politykach europejskich jest bardzo trudne.

Zobacz także: Wybory w Niemczech. Czy nowy Bundestag zniszczy Energiewende [KOMENTARZ]

Wprowadzenie ceł na importowany węgiel w połączeniu z budżetem strefy euro spowoduje, iż nadzieje na dodatkowe środki europejskie wspierające modernizację sektora energetycznego u „nowych” członków Unii będą małe. Konsekwencją takiego stanu będzie narastanie napięć w Unii oraz zmiana poparcia społeczeństw w państwach UE, a różnice nie będą sukcesywnie redukowane, ale będą ulegać pogłębieniu.

Można postawić pytanie, czy zwiększenie szybkości zmian w wyniku wprowadzenia ceł na węgiel spowoduje zwiększenie potencjału i konkurencyjności gospodarki UE, czy UE będzie silniejsza dzięki tym mechanizmom, a klimat współpracy lepszy?

Uważam, iż zdecydowanie nie. W przypadku polityki sektorowej, jaką jest polityka klimatyczno-energetyczna, realizacja pomysłu przyspieszenia integracji a la maniere francaise spowoduje osłabienie Unii Europejskiej. Zniechęci to do modernizacji sektora energetycznego i upośledzi integracje rynków energii. Jednocześnie, w związku z tym, iż kwestie energetyczne zaliczane są do zagadnień bezpieczeństwa, czyli umieszczone są wysoko w hierarchii celów państwa, należy oczekiwać zdecydowanej reakcji „nowych” członków Unii.

Znacznie lepszym sposobem działania- szczególnie w polityce sektorowej- jest dialog i harmonizacja wzajemnych interesów, czyli podejście kooperatywne. Jest ono trudniejsze, dłuższe i pozbawione fajerwerków, ale jedyne rozsądne w polityce, która wymaga długofalowego planowania, w której przeplatają się kwestie ekonomiczne, polityczne i w której planowaniu występują gigantyczne trudności. Czy ten jedyny sposób, który zapewni zachowanie spójności Unii Europejskiej, zwycięży? O tym przekonamy się w najbliższym czasie.

Zobacz także: Ekspert Forum Energii: scenariusz węglowy jest dla polskiej energetyki dużym wyzwaniem

Krzysztof Księżopolski
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

PolExit Wtorek, 03 Października 2017, 20:33
Każde działanie przybliżające rozpad UE jest wskazane i ma moje poparcie. Zatem macron - do dzieła! popieram twoje pomysly. Mam nadzieje ze bedzie wiecej takich propozycji.
Krzysztof Księżopolski Wtorek, 03 Października 2017, 20:02
Jako autor czuję się wywołany komentarzami. Całość wystąpienia Prezydenta Macron znajduje się https://www.youtube.com/watch?v=U45dCUGbFqs o kwestiach energetycznych mówi między 28 minutą 51 sekundą do 32 minuty. Szczególnie polecam 31 minutę 38 sekundę i zdanie "Tax aux frontieres de l'Europe". Podtrzymuję to co napisałem i polecam wersję francuską, czyli orgniał. Dziękuję za komentarze i polecam się na przyszłość.
De Retour Środa, 04 Października 2017, 8:03
Oficjalny tekst ze strony Elysee, zgodny z tym co mówi we wskazanym przez Pana fragmencie. (Zaznaczenia moje)

"Il faut d’abord donner un juste prix au CARBONE, suffisamment élevé pour assurer cette transition. "

" Si nous n’avons pas, dans les années qui viennent, un prix du CARBONE à la tonne significatif pour permettre des réorientations profondes de nos économies, alors ce sera inutile.
Les études sont là qui montrent qu’en dessous de 25 à 30 euros la tonne, ça n’est pas efficace."

carbone = CO2

charbon = węgiel

I tak to wygląda w wersji orginalnej.

Pozdrawiam.
Moniek Wtorek, 03 Października 2017, 0:56
Inni czytelnicy zwrócili już uwagę na różnicę między cłem i tkz carbon tax (podatkiem od emisji, nie tylko w wyniku użycia węgla ale również ropy i wszelkich spalanych kopalin). Autor zapomina, że kraje członkowskie, w tym Polska, podjęły zobowiązania co do redukcji emisji do roku 2020, 2030, 2040 i 2050 w porównaniu do roku 1990 o odpowiednie 20%, 40%, 60% i 80%. Podczas kiedy kraje starej Unii są w różnym stopniu opóźnione (i tu właśnie wchodzi inicjatywa Macrona), to Polska dotąd nie zrobiła w tej sprawie niczego choć rok 2020 za pasem!!!! A chodzi tu jedynie o 20% zmniejszenie emisji. Podwojenie redukcji emisji do 2030 do 40% jest więc dla nas zupełnie nierealne a kolejne podwojenie tej liczby do 80% to dla nas jakby mówienie na serio o życiu pozagrobowym.
Wystarczy tu jedynie przypomnieć, że ceny oleju napędowego i benzyny są w tkz Zachodniej Europie przynajmniej o 20% wyższe niż u nas i są dalej corocznie podwyższane (co nie jest bez wpływu na rozwój motoryzacji elektrycznej). Czy ktoś sobie wyobraża u nas jako politycznie możliwe podwyższenie cen benzyny przynajmniej o 1 PLN na litrze, nie mówiąc o wprowadzeniu podatku od emisji silników samochodowych, takiego jaki obowiązuje we wszystkich krajach starej Unii?
A to tylko część drastycznych środków podejmowanych na Zachodzie i kompletnie pomijanych u nas. Polska chce dyskutować mając nadzieję, że Unia zgodzi się na naszą dalszą bezczynność i że niemiecko-francuskie różnice zdań skutecznie zahamują niekorzystny dla nas rozwój Unii.
Problem w tym, że tam sprawy i dyskusja posuwają się nieprzerwanie naprzód, choć z uwagi na rozmiar problemu dzieje się to w żółwim tempie. Po roku czy dwóch, te róznice w dwóch "prędkościach", o których mówi Macron nie są widoczne czy oczywiste. Ale po 10 czy 20 latach wyrośnie przepaść nie do odrobienia.
Marek Wtorek, 03 Października 2017, 12:06
Wszystko piknie, wszystko ładnie. Umknęła ci tylko dysproporcja w zarobkach pomiędzy państwami starej unii a Polską. Gwarantuję ci, że tamtejsi obywatele mając nasze zarobki i swoje ceny paliw, a także podatki, o których tu piszesz, wyszliby rozrabiać na ulice.
Zatroskany czytelnik Poniedziałek, 02 Października 2017, 21:15
To jakieś nieporozumienie. Macron mówił o tzw. Carbon inclusion mechanism to jest stary francuski pomysł na opodatkowanie importu do UE przedmiotów wyprodukowanych z dużymi emisjami CO2. Chodzi o ochronę stali, aluminium czy cementu europejskich producentów przed mniej efektywnym chińskim ciężkim przemysłem
De Retour Poniedziałek, 02 Października 2017, 20:04
Taxe carbone ( carbon tax) to jest podatek od emisji CO2, a nie od importu węgla !!! 
Macron nie mówił o opodatkowaniu węgla(surowca)!!! Komentarz trzeba by napisać jeszcze raz, tym razem na podstawie dobrego tłumaczenia.