Zyski czy bezpieczeństwo? Dylemat strategicznych projektów polskiej energetyki [KOMENTARZ]

Wtorek, 26 Września 2017, 11:54
Piotr Maciążek

Zmiany jakie są wprowadzane w statutach spółek z udziałem skarbu państwa coraz częściej dotyczą ich zaangażowania w projekty o wątpliwej rentowności. Mogą być one jednak istotne dla bezpieczeństwa energetycznego państwa wpływając pośrednio w sposób pozytywny na różne sektory gospodarki. Warto pochylić się nad tym dylematem. 

Jak informuje agencja ISBnews, akcjonariusze Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) zdecydują 21 października o zmianie statutu spółki. Dotknie ona newralgiczny punkt dokumentu dotyczący zaangażowania spółki we wzmacnianie bezpieczeństwa energetycznego Polski. 

Dotychczas § 17 ust. 2 pkt 2 statutu brzmiał:

„[Akcjonariusz – Skarb Państwa reprezentowany przez ministra właściwego do spraw energii wyraża, w formie pisemnej, zgodę] Na realizację strategicznych przedsięwzięć inwestycyjnych lub udział Spółki w przedsięwzięciach inwestycyjnych trwale lub przejściowo pogarszających efektywność ekonomicznej działalności Spółki, ale koniecznych dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski”.

Statut PGNiG

Natomiast po przegłosowaniu zmiany fragment ten będzie się prezentował następująco: 

„[Akcjonariusz – Skarb Państwa reprezentowany przez ministra właściwego do spraw energii wyraża, w formie pisemnej, zgodę] Na realizację strategicznych przedsięwzięć inwestycyjnych lub udział spółki w przedsięwzięciach inwestycyjnych mogących trwale lub przejściowo pogorszyć efektywność ekonomiczną działalności spółki, ale koniecznych dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski".

Statut PGNiG

W czym zatem tkwi różnica? Dotyczy ona słowa „mogących” dającego ogromne pole manewru władzom spółki. Zarząd chcąc się bowiem zaangażować w strategiczny projekt, który może być nierentowny, musi wnieść wniosek do właściciela reprezentowanego przez ministra energii wraz z uzasadnieniem swoim i pisemną opinią Rady Nadzorczej. To kłopotliwe w kontekście informacyjnym, ponieważ choć dla spółki taka procedura powinna zakończyć się pomyślnie, to jednak wykaże ona przed opinią publiczną nieopłacalność projektu. A co jeśli komunikacja koncernu do tej pory skupiała się na udowadnianiu, że taka inwestycja będzie w pełni rentowna? Dodanie do statutu słowa „mogących” zmienia tę sytuację. Od momentu wdrożenia poprawki nie będzie już trzeba przyznawać, że spółka angażuje się w wątpliwy ekonomicznie projekt (dość łatwo można określić o jakie przedsięwzięcie/a chodzi ze względu na skalę rozpatrywanych inwestycji).  

Zobacz także: Wiceprezes PGNiG dla Energetyka24: Uważnie obserwujemy ukraiński rynek

Zmiany w statucie PGNiG nie należy krytykować a priori. Także w nowoczesnych krajach Zachodu często zdarza się, że niektóre projekty nie są rentowne, ale wydaje się zgody na ich wdrażanie np. z powodu ich znaczenia dla bezpieczeństwa energetycznego. Działają one bowiem pozytywnie, w sposób pośredni, na inne segmenty gospodarki. To często system naczyń połączonych, o czym wielu komentatorów zapomina skupiając się na drobnym wycinku rzeczywistości. Problem należy w kontekście omawianej sytuacji lokować zupełnie gdzie indziej. Polsce przydałyby się nie masowe zmiany w statutach spółek z udziałem skarbu państwa co obserwujemy od dłuższego czasu, ale kompleksowe zmiany legislacyjne. Warto przytoczyć tu przykład kanadyjski.

Wydawanie zgody na realizację strategicznych inwestycji w Kanadzie odbywa się przy udziale tzw. Krajowej Rady Energii. Jej eksperci opiniują poszczególne inwestycje pod kątem interesu publicznego. Jest on rozumiany jako interes wszystkich Kanadyjczyków z uwzględnieniem czynników ekonomicznych, społecznych i ekologicznych. Czynnik finansowy, rentowności nie jest najważniejszy. Krajowa Rada Energii wydaje opinię czy konkretny projekt realizuje interes publiczny. Bierze się pod uwagę aspekty techniczne, bezpieczeństwo, ekonomikę projektu (popyt, podaż, lokalną infrastrukturę), wpływ na środowisko i autochtonów (np. Indian). Opinia jest upubliczniana. Nie jest obligatoryjna dla ministra zasobów naturalnych, któremu się ją przedkłada, niemniej w oparciu o nią może on wydać zgodę na realizację projektu nawet jeśli nie daje gwarancji rentowności, ale jest zgodny z interesem publicznym.  

Oczywiście Kanada nie jest członkiem Unii Europejskiej, w ramach której udzielanie wsparcia infrastrukturze energetycznej może być kłopotliwe. Nie oznacza to jednak, że jest niemożliwe o czym świadczą choćby dofinansowania projektów tzw. wspólnego interesu.   

Istotna jest jeszcze jedna kwestia. Przykład kanadyjski nie uwzględnia sytuacji, w której strategiczny projekt o wątpliwej rentowności realizuje się z partnerem zagranicznym. Należałoby się zastanowić się czy w sytuacji, w której to Polska musiałaby ponieść przytłaczającą większość kosztów takiego przedsięwzięcia gra byłaby warta świeczki.

Zobacz także: Prezes PGNiG dla Energetyka24: Spodziewamy się bardzo dobrych wyników sprzedaży na Ukrainie 

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

12 komentarzy

leming Środa, 27 Września 2017, 18:51
To fałszywa alternatywa.Bez zysków nie ma bezpieczeństwa. bo z jakichś żródeł trzeba to bezpieczeństwo finansować.A jak się dusi gospodarkę.......pozbawia się ją konkurencyjności to nie będzie bezpieczeństwa.
Trak Wtorek, 26 Września 2017, 22:19
Powoli wychodzi na jaw, jaka będzie opłacalność LNG czy gazu z Baltic pipe. A trzeba jeszcze dodać, że do tych politycznych fanaberii dopłacimy my wszyscy. Bo rachunkami za gaz bogaty Polak będzie wspierał finansowo biednego Katarczyka, Amerykanina czy Norwega. Ciekawe, ilu z nas zacznie zastanawiać się, dlaczego Finowie, Estończycy, Łotysze, Słowacy czy Węgrzy nie widzą najmniejszego powodu, by dopłacać do swego "bezpieczeństwa energetycznego".
user1 Czwartek, 28 Września 2017, 20:41
Lepiej wymienionych przez Ciebie krajów niż Rosjan , którzy za pieniądze z ropy i gazu , które płacimy realizują projekty militarne skierowane przeciwko Polsce .
LNG second (d. Nabucco First) Środa, 27 Września 2017, 14:32
Ale już Niemcy dopłacają kupując najdroższy w ich mixie gaz rosyjski zamiast norweskiego zza miedzy...
LNG second (d. Nabucco First) Wtorek, 26 Września 2017, 15:54
To trochę tak jak z drogą. To jest infrastruktura z której korzystają wszyscy i sprawdzanie czy np. Via Carpatia jest opłacalna czy nie biznesowo, jest po prostu bez sensu, w sytuacji gdzie powierzchniowo 1/3 kraju nie ma nowoczesnej drogi. Jeśli chcemy być cywilizowanym krajem tzw. pierwszego świata to musimy mieć drogę szybkiego ruchu, czystą toaletę na stacji benzynowej, nieżenującą kolej, sprawną policję, sądy, jakieś efektywne porty, internet, dostęp do zróżnicowanych źródeł energii, sprawny system podatkowy, efektywne prawo, podstawowe bezpieczeństwo militarne, celne, przyzwoitą edukacje i służbe zdrowia etc. Część z tych rzeczy nie jest rentowna i jest trudnoprzeliczalna na pieniądze, ale bez tego nie za bardzo da się być dobrze zorganizowanym państwiem. Nie od dzisiaj wiadomo że planowanie w wielu obszarach życia sprawdza się lepiej niz ocenianie każdego projektu z poziomu jednego faktora.
antyMatoł Wtorek, 26 Września 2017, 14:22
Matołom przypominam, że DROGA ENERGIA = NISKA KONKURENCYJNOŚĆ PRZEMYSŁU! To na drogiej energii przemysł UE przegrywa z USA! I nie mówię o nawozach azotowych (gdzie 70% ceny to cena gazu!), ale praktycznie wszystkiego, bo wszędzie jest transport itp.! Bezpieczeństwo zamiast zysków wybrała komunistyczna Albania czy Korea Północna i jak na tym wyszły?
LNG second (d. Nabucco first) Wtorek, 26 Września 2017, 21:03
Jak dzisiaj masz cenę 350, potem będziesz miał 180-220 z różnych źródeł plus jakieś koszty infrastruktury, a w odpowiedzi Rosjanie dadzą 175 to infrastruktura jest opłacalna czy nie jest? Jak liczysz wszystkie koszty to jest oczywiste że wszystkie koszty mieszczą się w 250 co jest oczywiście dużo mniej niż dotychczasowe 350, ale w sposób oczywisty jest jest to więcej niż 175 zaproponowane przez Rosjan. Większość ludzi jest świadomych, że gdybyśmy nie mieli własnej infrastruktury to nigdy nie mielibyśmy szansy na niskie ceny.
Roni Wtorek, 26 Września 2017, 22:45
Dlaczego Rosjanie mieli by nam sprzedawać gaz za 175 skoro dobrze wiedzą, że dotychczasowe 350 to i tak jest taniej niż płacimy za LNG czy gaz norweski? Problem polega na tym, że nasze alternatywne źródła gazu nie są konkurencyjne dla gazu rosyjskiego.
LNG second (d. Nabucco First) Środa, 27 Września 2017, 14:30
Cena LNG z dostawą do portów europejskich to okolo $180 / 1000m3 więc nie opowiadaj bajek proszę to po pierwsze. Po drugie Norwegia czy USA nie trenują regularnie ataku atomowego na Warszawę, więc ich źródła ZAWSZE są dla nas konkurencyjne.
Roni Środa, 27 Września 2017, 22:50
PGNiG nie ujawnia ceny kupowanego LNG, więc twoje 180$ są bajką. Gdyby to była prawda, to kraje europejskie budowały by na potęgę gazoporty, a one wolą ustawiać się w kolejce do Nord stream 2.
LNG second (d. Nabucco first) Czwartek, 28 Września 2017, 10:22
Na dzisiaj Sabine Pass nie obsłuży połowy świata, ale do 2020 USA uzyskają zdolność skroplenia i wysłania w świat 100mld m3 rocznie. To jest mniej więcej eksport Norwegii. Australia też nie próżnuje.
yhhh Wtorek, 26 Września 2017, 12:22
Przygotowania do rachunku za Norweski gaz, Balticpipe i za LNG. Mamę oszukasz, opinię publiczną oszukasz ale excela nie oszukasz :)