LNG, Baltic Pipe i unia energetyczna, czyli o (nie)bezpieczeństwie energetycznym Polski [RELACJA]

Środa, 20 Września 2017, 17:02

Podczas tegorocznej Konferencji Nafta-Gaz-Chemia istotna część rozmów poświęcona była kwestii bezpieczeństwa energetycznego Polski. Uczestnicy dyskusji poruszyli kwestie takie jak wielkie inwestycje pokroju Terminalu LNG w Świnoujściu czy Baltic Pipe oraz wpływ Unii Europejskiej na polski sektor energetyczny.

Dyskusję rozpoczął Jakubowski, dyrektor Pionu Rozwoju Gaz-Systemu. ,,Perspektywy rozwoju sektora gazu ziemnego dla Polski i krajów regionu są bardzo dobre. Prognozy mówią o tym, że inwestycje będą miały warunki, żeby się rozwijać” – powiedział.

Dyrektor z Gaz-Systemu mówił również o koncepcji sprowadzania gazu do Polski przez tzw. Bramę Północną. ,,Technicznie, poprzez Bramę Północną chcielibyśmy mieć możliwość sprowadzania do Polski przynajmniej 16 miliardów metrów sześciennych gazu” – powiedział. Jakubowski zaznaczył, że ten cel będzie wymagał inwestowania nie tylko w polski system przesyłowy. ,,Będziemy musieli rozbudować system przesyłowy w Polsce, celem zmiany kierunku rozpływu gazu. Co więcej, żeby tłoczyć tak duże wolumeny, konieczna jest rozbudowa systemu duńskiego. Teraz rynek tego kraju to około 4,5 mld metrów sześciennych” – stwierdził. Przedstawiciel Gaz-Systemu zaakcentował też znaczenie dostaw LNG do Terminalu w Świnoujściu, do którego w tym tygodniu zawinął już dwudziesty pierwszy statek ze skroplonym gazem.

,,Mamy jasny i czytelny program inwestycyjny, można powiedzieć, że w chwili obecnej mamy też wystandaryzowany model finansowania naszych projektów, korzystamy z wszelkich dostępnych instrumentów, z programów krajowych jak i unijnych” – podsumował Jakubowski.

Zobacz także: A jeśli na Baltic Pipe jest już za późno? [OPINIA]

O bezpieczeństwie energetycznym na poziomie unijnym mówił też Paweł Turowski, który zajmuje się tą tematyką w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Poruszył on kwestię tzw. unii energetycznej. ,,W 2014 premier Donald Tusk zaproponował budowę unii energetycznej postulując instrumenty, które są zgodne z polską racją stanu, takie jak rehabilitacja węgla kamiennego, zabezpieczenie sektora gazu i przygotowanie gruntu pod rozbudowę sektora gazu niekonwencjonalnego. Niestety, efekt był zupełnie odmienny od tego, co Polska postulowała” – powiedział.

Według Turowskiego, fundamenty unii energetycznej zaproponowanej przez Brukselę były odzwierciedleniem niemieckiej Energiewende. ,,Projekt jednego kraju zostaje rozprowadzony przez narzędzia Unii Europejskiej na całą wspólnotę. Odpowiedź jest oczywista: to pokazuje, kto jest silniejszy i kto wskazuje kierunku rozwoju. To pokazuje w jakich miejscach musimy pracować. To, że takie procesy mają miejsce nie znaczy, że musimy je przegrywać” – powiedział.

Głos w tej sprawie zabrał także Łukasz Kroplewski, wiceprezes PGNiG. ,,Jeżeli chodzi o unię energetyczną, my jako czempion na polskim rynku gazu borykamy się z case’ami takimi jak OPAL czy Nord Stream 2. Jeżeli Niemcy będą wolumenowo spinały rynek gazu w swym regionie na poziomie 100 mld metrów sześciennych, to możemy zapomnieć o samodzielności” – powiedział.

Kroplewski zaznaczył jednak, że Polska może stać się w tej części Europy jednym z głównych graczy. ,,UE jest skonstruowana w taki sposób, że aby liczyło się nasze zdanie i głos w dyskusji, to musimy mieć po swojej stronie zwolenników. Od strony czysto biznesowej potrzebujemy partnerów” – dodał.

O unijnych uwarunkowaniach bezpieczeństwa energetycznego mówił też Rafał Miland, wiceprezes PERN. ,,Patrząc na temat naszej dyskusji i na bieżące regulacje proponowane przez Komisję Europejską, sektor naftowy wydaje się być niejako na uboczu tej dyskusji, gdyż jest dość zliberalizowany. Gdyby spojrzeć na to trochę głębiej, to okazuje się, że istnieją pewne regulacje, dotyczące chociażby obowiązkowych zapasów ropy i paliw” - stwierdził.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

4 komentarze

aa Sobota, 23 Września 2017, 22:10
Pogardzana ekonomia polityczna wraca do łask.
R Czwartek, 21 Września 2017, 1:13
Bezpieczeństwo dostaw surowców osiąga się przez dywersyfikację, czyli zróżnicowanie dostawców, a nie przez zakupy z chwilowo bliskiego nam politycznie źródła.
Przykład: największym dostawcą ropy dla Chin jest Rosja, mająca ok. 1/6 udziału w chińskim rynku.
Dla polskiego rynku gazu oznacza to, że żaden z dostawców zagranicznych nie powinien przekraczać obecnie limitu 2,5 mld m³ rocznie. Osiągnięcie tego jest możliwe przez budowę drugiego terminala LNG zamiast Baltic Pipe.
LNG second (d. Nabucco First) Poniedziałek, 25 Września 2017, 1:20
Krótsza rurka zawsze będzie dawała tańszy gaz, niż rurka długa, więc BP nie jest takim kiepskim pomysłem.
yhh Czwartek, 21 Września 2017, 8:19
Jak zmusisz konsumentów do nie kupowania tańszego gazu na zliberalizowanym rynku?