A jeśli na Baltic Pipe jest już za późno? [OPINIA]

Środa, 20 Września 2017, 15:20
Piotr Maciążek

Na realizację projektu Baltic Pipe (łącznika gazowego szelfu norweskiego z Polską) władze w Warszawie mają już niewiele czasu, jeżeli rzeczywiście myślą poważnie o wypowiedzeniu kontraktu z Gazpromem. Nadszedł już ten moment, w którym warto zadać sobie pytanie: czy dotrzymanie harmonogramu inwestycji jest w ogóle realne?

Na początku września br. rozpoczął się drugi etap procedury open season dla planowanego projektu gazociągowego Baltic Pipe, który ma połączyć złoża gazu na szelfie norweskim z Polską. Chodzi o rezerwację przepustowości przez podmioty komercyjne chcące skorzystać z infrastruktury przesyłowej. Jednak tym razem, w przeciwieństwie do pierwszego etapu, są one zobowiązujące. Od powodzenia tego przedsięwzięcia ma zależeć, według oficjalnych informacji, los projektu.

Ze względu na to, że Baltic Pipe jest inwestycją o charakterze strategicznym dla państwa polskiego i wspólnie z rozbudowanym terminalem LNG w Świnoujściu ma zapewnić niezależność od rosyjskiego Gazpromu, opinia publiczna nie została zapoznana ze wszystkimi szczegółami tego przedsięwzięcia. Warto jednak spróbować pochylić się nad kluczowymi pytaniami, które mogą pojawić się w toku realizacji projektu nowego gazociągu. 

Przede wszystkim interesująca wydaje się kwestia udziału podmiotów zewnętrznych w procedurze open season. Dziś de facto nic o tym nie wiemy. Nie trudno jednak wyobrazić sobie hipotetyczną sytuację, w której wystartowały w niej wyłącznie podmioty związane z Grupą PGNiG. Spółka wielokrotnie komunikowała zresztą, że chciałaby zarezerwować maksymalne moce gazociągu.

Pytanie czy w takim wypadku (braku zainteresowania podmiotów trzecich) PGNiG byłby wstanie pokryć zarezerwowaną przepustowość? Ma to kluczowe znaczenie dla rentowności inwestycji (zwraca się ona przy obciążeniu 75% mocy rurociągu) i jej sensowności (chodzi o fizyczne zastąpienia dostaw rosyjskiego gazu, co w wyniku Ustawy o zapasach ropy naftowej i gazu może zrobić de facto jedynie państwowy potentat). Zagraniczne koncerny, takie jak Shell czy Statoil takie możliwości niewątpliwie posiadają. Nawet ich symboliczny udział w projekcie budowałby zaufanie rynku. Czy bez ich partycypacji szanse rozwojowe nowej rury byłyby realne? Podstawowa przepustowość 10 mld m3 rocznie nie jest imponująca. Tym bardziej, że mówimy o inicjatywie regionalnej.

Równie palącą kwestią wydaje się tzw. „deadline”, po przekroczeniu którego realizacja Baltic Pipe nie miałaby już większego sensu, gdyż wykraczałaby poza rok 2022. To właśnie wtedy potencjalnie ma przestać obowiązywać kontrakt jamalski PGNiG z Gazpromem. Harmonogram każdego megaprojektu jest nieubłagany, a przecież na finalizację inwestycji pozostało zaledwie pięć lat. To przecież tak niewiele!

Okres ten dodatkowo zawęża konieczność jasnej deklaracji po stronie polskiego rządu czy będziemy kontynuować współpracę z dostawcą rosyjskim. Postanowienia umowy wskazują w tym kontekście datę – koniec 2019 roku, a więc trzy lata przed końcem obowiązywania umowy. Oczywiście wiąże się z tym ogromna odpowiedzialność polityczna bo przechodzimy z fazy zapewnień i zapowiedzi do fazy konkretnych decyzji, które wiążą się z określonym ryzykiem.  Co się stanie, jeśli nie zdążymy? Gołym okiem widać, że rzeczywisty „deadline” jest dużo bliższy niż nam się wydaje. 

Zobacz także: SKANER Energetyka24: Platforma Obywatelska popiera rząd ws. Korytarza Norweskiego

Oczywiście, należy podkreślić, że istnieje realna alternatywa dla Baltic Pipe . Spółka Gaz System informowała, że zamiast gazociągu w kierunku szelfu norweskiego mógłby powstać pływający terminal (jednostka FSRU) stacjonujący w Zatoce Gdańskiej. Tyle tylko, że przekaz ten gdzieś zniknął w przestrzeni medialnej i skutecznie wyparła go narracja o bezalternatywności Baltic Pipe. Mam tu na myśli całościowe ujęcie: komunikację korporacyjną, ale także (a może przede wszystkim) polityczną. Trudno dziś wyobrazić sobie ministra Piotra Naimskiego, który publicznie stwierdza, że nowej rury jednak nie będzie. I chociaż z mojej strony to jedynie pewien rodzaj intelektualnej gimnastyki, to widać wyraźnie, że po stronie polskiej popełniono błąd w zakresie kompleksowego tłumaczeniu mediom, a szerzej społeczeństwu, że państwo polskie ma „plan B”. Gdyby przyszło po niego sięgnąć, czego nadal wykluczyć nie można, pojawiłby się istotny zgrzyt, a strona rosyjska z lubością podkreślałaby nieudolność władz w Warszawie w realizacji jakichkolwiek megaprojektów energetycznych o znaczeniu regionalnym. 

Osobiście mocno kibicuję projektowi Baltic Pipe i działaniom Gaz Systemu, ale i mi towarzyszą obawy, że dywersyfikacja dostaw gazu do Polski skończy się jedynie na rozbudowie terminalu LNG z 5 do 7,5 mld m3 mocy regazyfikacyjnych rocznie. Być może moje wątpliwości są nieuzasadnione, ale wszelkie duże projekty inwestycyjne w polskiej energetyce napotykają zawsze na olbrzymie problemy. Z gazociągiem w kierunku szelfu norweskiego czy pływającym terminalem może być podobnie.

Zobacz także: Wiceprezes Gaz-System dla Energetyka24: Chcemy być całkowicie niezależni od dostaw gazu ze Wschodu 

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

46 komentarzy

sixi Niedziela, 08 Października 2017, 11:40
na 100 % ten baltic pic nie powstanie co było wiadome od początku
Wojciech Poniedziałek, 02 Października 2017, 15:42
Po co nam gaz z Norwegii jeśli mamy miliardy ton węgla który można zgazyfikować pod ziemią pozyskując wodór i o2 czyli półproduktu metanu? Wystarczy dodać CO2 i jest metan. Technologię mamy, złoża mamy. Brakuje polityka, który podejmie decyzję.
jang Piątek, 22 Września 2017, 12:57
w dużej mierze podzielam pogląd ABBA I odnoszę wrażenie,ze zaczynamy naśladować p Putina w kreowaniu wirtualnych pomysłów coraz to nowych rurociągów A to z Arktyki do Indii A to z Syberii do Chin A to z południa Europy. A to z północy...My gadamy i gadamy o Norwegii aż skończymy gadanie kiedy źródła gazu się wyczerpią/to tylko parenascie lat/. Rozwiązania mniej rewolucyjne i konfrontacyjne nie mogą być brane pod uwagę??Za dużo mamy medialnych wojowników?
MacGawer Piątek, 22 Września 2017, 21:10
Złoża norweskie przy założeniu obecnego wydobycia skończą sie za 15 lat. Zwrot - klucz to "obecne wydobycie" które zawsze jest skolerowane z odbiorcami. W przypadku Norwegii UK od lat ogranicza zużycie gazu, Niemcy w chwili położenia NS2 będą musieli zmniejszyć zakupy z tego kierunku by rura sie spłaciła oraz trzeci największy odbiorca czyli Francja ma zużycie gazu stabilne od dekady. Wewnętrzne zużycie Norwegów jest pomijalne, w odróznieniu do Rosji która przy wydobyciu na poziomie 580 mld m3 zużywa 390 mld m3. Podstawowe pytanie jakie nalezy zadać przy analizie opłacalności powinno brzmieć: czy klienci Rosji lub Norwegii zmniejszą/zwiększą konsumpcję gazu. W przypadku konsumpcji w Rosji na 99% można odpowiedzieć: utrzymają na obecnym poziomie. W przypadku Norwegii raczej stawiam na powolne ograniczanie konsumpcji przez jej dotychczasowych klientów. Drugie pytanie to odległość złóż od konsumentów: w Norwegii stała, w Rosji coraz większa (ich wewnętrzna konsumpcja to w znacznej mierze europejska część). I na koniec coś czego NIKT z komentujących nie bierze pod uwagę: czy dostawca może zapewnić duży eksport w sezonie grzewczym. Rosja buduje coraz wiecej połaczeń z państwami które nie mają pojemnych magazynów (vide Turcja). W stosunku do zużycia jej pojemnośc magazynowa Rosji jest podobna do polskiej. A zatem za rok, dwa, trzy będzie powtórka z sezonu 2014/15 gdy ograniczyła do minimum dostawy do Europy.

Jeżeli chcemy bezp. energetycznego po prostu musimy zapewniśc import gazu innego niż rosyjski na poziomie >10 mld m3 rocznie. Tylko drugi gazoport lub BP może to zapewnić ale 2 gazoporty to redundacja, a nie dywersyfikacja. IMHO wybor jest prosty i mocno uzasadniony, tylko i wyłacznie Baltic Pipe.
fd Sobota, 23 Września 2017, 12:05
Co chila mają się skończyć. Z tego co słyszę to cała ropa na świecie miała się skończyć w 1960, potem w 1980 potem w 2000 teraz już nikt nie mówi kiedy się skończy. Po prostu noew sa odkrywane i nowe technologie wprowadzane co ułatwia wydobycie z niedostępnych źródeł.
LNG second (d. Nabucco first) Piątek, 22 Września 2017, 21:53
Rosja powinna zacząć oszczędzać gaz. Ich dzisiejsze zużycie jest niewyobrażalnie wysokie.
leming Czwartek, 21 Września 2017, 21:26
Upssss, to z tego wynika że ruch gazowców w cieśninach Duńskich będzie duży, czy nie za duży ? A do tego tankowce,bo chyba nie będziemy brać ropy od ruskich ? nie będzie reakcji.... ekologów europejskich czy duńskich ?
Boczek Piątek, 22 Września 2017, 13:45
Nie będzie bo ruch tankowców jest i tak na Bałtyku gigantyczny.
jang Piątek, 22 Września 2017, 12:59
Rosjanie /z Primorska /sprzedają ca 80 ml ton ropy rocznie Zapewne poza basen Bałtyku..
Naiwny Czwartek, 21 Września 2017, 20:55
NS2 ma kosztować ok 10 mld E a nasz Baltic O - 874 mln E. Coś ddrogo wychodzi Rosjanom a Nam wyjątkowo tanio. Czy czasem to nie dęte wyliczenia? A ile za tranzyt będziemy płacić Duńczykom? I jak to taki fainy projekt to dlaczego właśnie Duńczycy nie chcą uczestniczyć w nim finansowo?
mefis58 Piątek, 22 Września 2017, 10:31
NS-2 ma mieć zdolność przesyłową 55, a "Baltic" - maksymalnie 10 miliardów metrów sześciennych, to po pierwsze. Po drugie NS-2 jest jednak .... cokolwiek dłuższy ! Po trzecie nasze prognozy są niedoszacowane i dotyczą raczej "naszego wkładu". Po trzecie i najważniejsze, gdyby Baltic kosztował tylko 1 PLN to byłby to 1 PLN wyrzucony w błoto, bo projekt jest całkowicie zbędny !!!
MacGawer Piątek, 22 Września 2017, 20:47
"Po drugie NS-2 jest jednak .... cokolwiek dłuższy !"

A zatem aby przepchnąć przez niego gaz trzeba bedzie zużyć więcej gazu co podnosi koszty eksploatacji. Pożyjemy, zobaczymy co się komu oplaci. Ja już dziś moge postawić dolary przeciwko orzechom na BP.
bartek Czwartek, 21 Września 2017, 7:50
Jaki dla kraju takiego jak Polska jest problem żeby postawić dodatkowy terminal pływający w okolicy Trójmiasta? Szczególnie gdyby dostawa miała odbyć się za 5 lat cena uzyskana w stoczniach byłaby na pewno atrakcyjna. Moim zdaniem dodatkowe FSRU nie przeszkadza a nawet pomaga biorąc pod uwagę dostępność LNG po tej stronie Polski jako konkurencja dla Rosjan czy Litwinów. FSRU o wydajności ca 3-4 mld m3 mamy łacznie z terminali 10,5-11,5 + z wydobycia własnego 4 + 1 z importu i mamy pokryte zapotrzebowanie obecne na gaz. w skrajnym wypadku zgodzić sie na rurę z Litwy. BP można spokojnie budować i wtedy ograniczyć na terminalu import.
yhhh Piątek, 22 Września 2017, 8:12
Zwróć uwagę na dwa fakty, opłata re-gazyfikacyjna na Litwie wynosi... zero, konkuruj z tym. A dzienne koszty to ponad 180 tyś $... dziennie. Tak LNG to świetny biznes...
Fizyk Czwartek, 21 Września 2017, 7:38
Będzie się działo. Natychmiast okaże się, że są tam siedliska morświnów i Komisja Europejska (czytaj Niemcy) nakaże wstrzymanie budowy. Po Bałtyku zaczną pływać łodzie pełne ekologów o "niejasnych" źródłach finansowania. Fora internetowe zapełnią się "rozsądnymi" przekonującymi, że "gaz ze słowiańskiej Rosji" jest tańszy i lepszy.
R Czwartek, 21 Września 2017, 0:40
Jeźeli "w podzięce" za kampanię przeciw NS i NS2 Gazprom "zafunduje" projektowi Baltic Pipe protesty "ekologów", to do 2020 nie będzie decyzji środowiskowej dla Baltic Pipe.
Ceterum censeo: rozbudowujmy zdolności LNG. Elementy gazoportu w Świnoujściu i rurociągu do niego kiedyś będą musiały pójść do remontu, więc jest nam potrzebny drugi gazoport. Rozbudowa gazoportu w Świnoujściu o następny zbiornik i terminale dla cystern kolejowych i drogowych są bardziej pilne od rozbudowy nabrzeża.
Wojciech Czwartek, 21 Września 2017, 10:33
Bez "podzięki" ruscy też staną na głowie żeby zablokować Baltic Pipe. 10 mld m3 to 3,5 mld $ rocznie.
mefis58 Piątek, 22 Września 2017, 10:43
A niby dlaczego mieli by to robić ? Czy wy NAPRAWDĘ myślicie, że jak sobie sprowadzimy tym Baltikiem te marne 10mld m. sześc. To cokolwiek to zmieni dla Rosji (Gazpromu)? No chyba sobie żartujecie. Trzeba pamiętać, że Norwegia (gdzie gaz mamy kupować) nie ma ŻADNYCH rezerw produkcyjnych. Skąd to wiem ? Ano stąd, że gdyby je miała to bez żadnego problemu upchnęła by je na rynku zachodnioeuropejskim ! Jeszcze raz powtarzam BEZ ŻADNEGO PROBLEMU !!! Dlaczego zatem nie sprzedaje tam więcej ? Ano dlatego, że nie ma co sprzedawać. No to spójrzmy na perspektywy. Te są jednak wielce zniechęcające. Produkcja gazu w Norwegii nie rośnie i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie wzrośnie ! Od dawna nie odkryto żadnych znaczących pokładów gazu na Morzu Północnym, a te pokłady, które są odkrywane, z uwagi na niską wydajność zaledwie wystarczą na pokrycie strat ze starych, kończących swój żywot pokładów. Za 5 lat (2022 rok) będzie jeszcze gorzej !!! Nie wspomnę o spadającej produkcji dwóch pozostałych dużych europejskich producentów tj. Holandii i Wielkiej Brytanii. No to co się stanie gdy Norwegowie przekierują te 10 mld na rynek polski ? Ano te 10 mld "zabraknie na zachodzie Europy !!! Jak myślicie, KTO zapełni ten deficyt ? Amerykanie ? Bzdura do kwadratu. I jeszcze jedno pytanie. Dlaczego Norwegia miała by przekierowywać strumień gazu z Europy Zachodniej do Polski ? Ja widzę tylko jedno wyjaśnienie Tylko dlatego, że Polska zapewni Norwegii znacznie lepsze warunki sprzedaży. Mam na myśli zarówno cenę jak i pozostałe uwarunkowania (zasada bierz albo płać - chociażby, czy zobowiązanie do określonej wielkości dostaw). W efekcie za grube miliony wybudujemy sobie instalację do sprowadzania DROGIEGO gazu ! Sensu w tym nie ma za grosz !!!
MacGawer Piątek, 22 Września 2017, 20:43
W ubiegłym roku Rosja wyeksportowała do Europy ok. 140 mld m3, z czego 10 mld do Polski. Ponieważ płacimy wiecej niż inni można powiedziec, że gdy zrezygnujemy z importu to Rosja straci 10% przychodu. Owszem, może znaleźć innych klientów ale gdzie i ile zapłacą? I co ważne ile muszą zainwestować by dostarczyć gaz do tych klientów?

Analizowanie złóż Gazpromu jako jednego kawałka nie ma sensu na co niżej wskazał Boczek. Im dalej na wschód tym więskzy będzie koszt dostaw do Europy i w tym kontekście Gazprom straci swoja zdolnośc eksportową do UE równie szybko jak eksportujaca 100 mld m3 rocznie Norwegia (IMHO znacznie szybciej). W jej wypadku klient zawsze jest "rzut beretem" od odbiorcy wiec koszt dostawy będzie w miarę stały w czasie kilku dekad. O UK mozna być spokojnym gdyż mają spore mozliwości w sprowadzaniu taniejącego w oczach LNG. A zatem nowy klient jakim jest Polska z BP zostanie zrównoważony zakupem LNG z krotszą (tańszą) dostawą do UK z Kataru czy USA, typowa przewaga komparatywna.

Gazoport 7.5 mld m3 +BP 7.5 mld + krajowe wydo bycie 4 mld m3 to wystarczajaco duzo by zapewnić bezp. energetyczne. Z drugiej strony jak Rosja da niskie ceny to nie widze powodu by z tego kierunku nie sprowadzać do 5 mld m3. NISKIE CENY, a nie obiecane gruszki na wierzbie jak to robiła w przeszłości (ot chocby zyski z tranzytu których jako żywo nie widzieliśmy).
LNG second (d. Nabucco First) Sobota, 23 Września 2017, 20:23
To, że straci 10% przychodu to nic, najprawdopodobniej straci jakieś 20% zysku netto, po odliczeniu kosztów wydobycia i transportu - a to już jest bardzo duży cios. Do tego jak uda nam się niejako "wyeksportować" interkonektorami niskie ceny do sąsiadów to straci jeszcze więcej zysku i przychodu.
A Czwartek, 21 Września 2017, 0:19
1. Z doniesień prasowych wynika, że koszty BP po stronie PL wyniosą:
- budowa - 874 mln euro (część podmorska, lądowa oraz cała niezbędna infrastruktura towarzysząca),
- coroczny serwis - 36,4 mln euro.
Czyli razem w skali 20-stu lat (taki przyjąłem horyzont czasowy): 874 + (20 x 36,4) = 1602 mln euro; sugeruję zaokrąglić tę sumę na pokrycie nieprzewidzianych oraz pozostałych kosztów (środowiskowe cuda na kiju, jakieś odszkodowania, ryzyka oraz inne zależne od przyjętego modelu finansowania itp.) - czyli razem do 2 mld euro w skali dwudziestolecia – ponosimy wydatek rzędu około 2,4 mld USD.
2. Z drugiej strony: dotychczas za gaz (wolumen około 10 mld m3/rok) płacimy Gazpromowi całkiem sporo, około 10 proc. więcej niż wynosi średnia unijna. Ostrożne szacunki mówią o przepłaconych 30 USD za każde 1000 m3 gazu, co daje rocznie przepłaconych 300 mln USD oraz 6 mld USD odpowiednio w skali roku i dwudziestolecia.
3. Trzecia część układanki - cena gazu, który popłynie prze BP; nie będzie szalenie tanio, takie są prawa rynku. W ciemno założę, że będzie "krakowskim targiem" w połowie pomiędzy ceną gazu oferowanego przez Gazprom: nam oraz średnią ceną unijną, czyli zapłacimy tylko 15 USD mniej za 1000 m3, czyli 150 mln USD oraz 3 mld USD mniej niż dotychczas - odpowiednio w skali roku i dwudziestolecia.
4. Pomimo bardzo ostrożnego podejścia do inwestycji (jestem raczej sceptykiem), z tych bardzo zgrubnych wliczeń wynika, że w skali dwudziestolecia może nam pozostać nadwyżka rzędu 600 mln USD. Pytaniem pozostaje wykorzystanie mocy przesyłowych BP i cena gazu kupionego dodatkowo w spotach.
5. Zyskamy z pewnością politycznie – zrealizujemy poważny w aspekcie niezależności energetycznej projekt oraz będziemy współpracować z bardziej przewidywalnymi partnerami.
6. Stracimy finansowo w porównaniu do niezłych cen Gazpromowych, o których na pewno bardzo często usłyszymy, ale musimy pamiętać, że nigdy nie będą to dla nas ceny transakcyjne, chyba że w spocie, na podpuchę.
mefis58 Piątek, 22 Września 2017, 10:52
Te wyliczenia są ciekawe, tylko, że "szacunki" wzięte z sufitu. "Ostrożność" przy szacowaniu niczego nie zmienia. Podajesz szacunki w skali dwudziestolecia (faktycznie 25-lecia bo 5 lat potrwa budowa. No to zapytam wprost, skoro już tak lubisz "szacować". Jakie będzie wydobycie gazu w Norwegii za tych 25 lat ? Czy w ogóle Norwegia będzie w stanie dostarczać na jeszcze wtedy gaz ? Wątpię !!! Za 25 lat nie będzie już praktycznie wydobycia Holenderskiego, a brytyjskie będzie zdychało. Wydobycie norweskie będzie przynajmniej 50% mniejsze. Jedynym sposobem na zapewnienie naszego zapotrzebowania będzie zatem to co już coraz głośniej się mówi, a mianowicie wykorzystanie norweskiej sieci przesyłowej dla eksportu gazu .... rosyjskiego ! Abstrahowanie od zdolności zaopatrzenia za 25-30 lat to podstawowa słabość tego, niezwykle drogiego wróżenia z fusów, które nam się serwuje !!! A zyski polityczne ? Nie będzie ich WCALE , ale to już temat na inną dyskusję !!!
Boczek Czwartek, 21 Września 2017, 11:11
"budowa - 874 mln euro". Czyli w przybliżeniu tyle co gazoport.

"Stracimy finansowo w porównaniu do niezłych cen Gazpromowych,"

To nie jest takie pewne, bo rosyjski gaz wcale nie jest taki tani jak to się powszechnie twierdzi.

Cenę gazu kształtuje jego transport. Gaz rosyjski jest tani jeżeli pochodzi ze źródeł europejskich.
Stosunkowo tanie wydobycie (żadnej tundry, żadnych bagien i na Jamale również offshore) i transport na niewielkie odległości. Złoża te są jednak na wyczerpaniu i Gazprom ma coraz większe problemy utrzymywać w swoim mixie niską cenę - stąd ta ich walka o NS I i NS II aby obsadzić rynki*. Dlatego też gaz jamalski na hubie w Baumgarten (5000 km) to gaz tam najdroższy. Koszty transportu przez Polskę albo Ukrainę (onshore) to dla 5000 km ca. 110 $/1000 m3 (ca. 10 lat temu)

W.g. danych sprzed ca. 5 lat, wydobycie na Północnym to ca. 40$/1000m3, a na Jamale ca. 32-35/1000m3.
W powszechnej dyskusji przed oczyma mamy Gasprom, który bez mała zaopatruje wszystkich.
To nie jest prawda, bowiem sama Norwegia dostarcza do Europy ca. te same ilości gazu.
Również jeżeli chodzi o Niemcy mamy nieprawdziwy obraz. Niemcy importują na własne potrzeby (nadwyżki idą na sprzedaż) gaz z Norwegi i Holandii w ilościach ca. 50% zapotrzebowania, własne też m.in z Północnego (i Dolnej Saksonia) to 10-15%, natomiast z Rosji 30% - reszta z innych kierunków.
Nie wskazuje to na to, że gaz rosyjski jest tańszy, a oni uporczywie kupują droższy.
Transport z tłoczni pod Kopenhagą to ca. 300-350 km - odpowiada to max. 450-500 km onshore (rura offshore to 30-50% większe koszty transportu). Całkowita długość rurociągu z Północnego to 800-850 km (do naszego wybrzeża).
Odległość z Jamału pomniejszona o odległość do Baumgarten (20-30%) bliżej to odległość ca. 5 razy mniejsza niż owe 800 km z Północnego.

* W tym kontekście należy również rozumieć ich aktywność:
- na "froncie" LNG i budowie terminalu Sabetta, tak aby transport do Europy zachodniej stał się opłacalny. LNG to ca 80$/1000m3 na 5000 km - stare dane. Dziś zdecydowanie mniej (ca. 20%).
- na "froncie" południowym, bowiem lewantyński gaz offshore i z Afryki Północnej coraz bardziej napierają na Europe, a drogi transportu są bardzo krótkie - podobnie do Baltic Pipe.
mefis58 Piątek, 22 Września 2017, 15:55
"...rosyjski gaz nie jest wcale tak tani jak się powszechnie sądzi....". Ciekawe, to może nas wreszcie oświecisz i podasz jakie to FAKTYCZNIE ceny płacimy temu Gazpromowi ? Musisz coś wiedzieć skoro twierdzisz, że nie są "tak niskie.." (ględzi się zresztą, że są bardzo wysokie, a co poniektórzy "znawcy" twierdzą nawet, że "najwyższe na świecie". Twierdzisz, że Rosji "wyczerpują się złoża gazu w Europie ....". No może, ciekawe jednak, że wg innych źródeł sam tylko Gazprom (nie licząc innych rosyjskich producentów gazu, a tych trochę jest) posiada REZERWY produkcyjne na ok. 100 mld m. sześc. rocznie !!!! I dotyczy to rezerw w samym tylko regionie Jamału ! Poza tym doprawdy wzruszająca jest ta dbałość "przyjaciół Rosji" o jej interesy i o to, żeby przypadkiem biedactwa nie przepłacały sprzedając nam gaz poniżej kosztów produkcji. A co to ciebie obchodzi ! Doprawdy myślisz, że Gazprom mógłby podnosić ceny surowca dowolnie , w zależności od własnych kosztów wydobycia ? To może podaj przykład producentów ropy/gazu, którzy sprzedają surowiec po cenach uzależnionych od kosztów produkcji ?
Boczek Piątek, 22 Września 2017, 18:13
"Ciekawe, to może nas wreszcie oświecisz i podasz jakie to FAKTYCZNIE ceny płacimy temu Gazpromowi ?"
Znajdziesz w moich starych postach dokładne ceny gazu w Baugartem i źródła skąd te dane pochodzą - Jamał jest najdroższy. Nawet drozszy niż - UWAGA LNG z Algierii przez Grecję do Baumgarten.

"po cenach uzależnionych od kosztów produkcji ?" - ceny gazu są determinowane kosztami transportu a nie produkcji.
LNG second (d. Nabucco First) Czwartek, 21 Września 2017, 19:40
Mimo wszystko jedynym sensownym długofalowo pomysłem dla Rosjan jest skroplenie i transport gazowcami, bo inni mają krótsze rurki. Problem w tym, ze to napędzi budowę terminali regazyfikujących u odbiorców i budowę interkonektorów z wybrzeża w głąb kontynentu, a jak raz zostaną zbudowane, to bedzie tak jak w Polsce - ceny będą musiały być rynkowe.
A Czwartek, 21 Września 2017, 16:16
Widzę, że powinienem uzupełnić moje wcześniejsze rozważania. We fragmencie zdania: "Stracimy finansowo w porównaniu do niezłych cen Gazpromowych (...)" brakuje słowa "teoretycznie". Stracimy teoretycznie, ponieważ jak napisałem dalej : "(...) ale musimy pamiętać, że nigdy nie będą to dla nas ceny transakcyjne, chyba że w spocie, na podpuchę", miałem na myśli rosyjski przekaz propagandowy (obecnie i w przyszłości - po realizacji BP), mówiący o tym, że niepotrzebnie przepłacamy, niszczymy środowisko naturalne, powoływanie się na braterstwo słowiańskie i inne idiotyzmy. Moim zdaniem, w dłuższej perspektywie czasowej, Gazprom nie da nam nawet powąchać gazu w korzystnej cenie, chyba że w spocie, jak napisałem: "na podpuchę". O "wiarygodności" dostawcy nawet nie chcę się wypowiadać..
Odnosząc się w niniejszej wypowiedzi do drugiego punktu postu Kolegi "Autor komentarza", dotyczącej niefinansowania rosyjskiej agresywnej militarnej polityki - jest to tak oczywiste, że nie chciałem po raz kolejny bić piany. Do, moim zdaniem, niebagatelnych korzyści wynikających z budowy BP dodałbym jeszcze podniesienie kwalifikacji naszych kadr: w offshorze, menedżerow, zwykłych urzędników itd.
Autor komentarza Czwartek, 21 Września 2017, 10:39
1. Gazpromowi płacimy 40% więcej niż Niemcy.
2. Dolicz koszty zbrojeń. Co roku płacimy Rosji tyle, że za te pieniądze może wystawić nową ciężką dywizję pancerną. A to zwiększa koszty zbrojeń nie tylko nasze ale całego NATO.
rozz Czwartek, 21 Września 2017, 0:04
Budowa Baltic Pipe nie powinna przekreślać współpracy z Gazpromem. Powinna być tylko narzędziem do wynegocjowania z Rosjanami lepszego kontraktu. W sytuacji gdy powstanie, Rosjanom bardzo trudno będzie powiedzieć "Jak nie chcecie to nie kupujcie", bo faktycznie możemy to zrobić. A że z rosyjskiej ceny można sporo zejść, to wiadomo po cenach, jakie mają inne kraje europejskie.
mc Czwartek, 21 Września 2017, 11:10
Jeżeli zbudujemy B-P i nie będziemy mieli "innych odbiorców" na gaz z tej rury, nasze kontrakty z Gazpromem umierają "naturalnie".
Jeśli Słowacy lub Ukraińcy (na innych nie liczmy) będą zainteresowani - takie rozwiązanie, czyli kupowanie "pewnych ilości gazu" w Rosji jest IDEALNE.
Mamy wówczas argument w rozmowach z nimi - "możemy kupić wasz gaz, ale..."
Wojciech Czwartek, 21 Września 2017, 10:42
Myślisz w bardzo ograniczonych kategoriach. Rosja to agresywne militarnie państwo, które stanowi dla nas zagrożenie a od setek lat jest rywalem w regionie. Nie daje się wrogowi pieniędzy na zbrojenia.
Wojciech Środa, 20 Września 2017, 20:46
Położenie i uruchomienie rury bałtyckiej to maks 12 miesięcy. Budowa tłoczni w Danii to też żadna filozofia. 4 lata na projekt i uzgodnienia to dość czasu. Nawet gdyby Peło jakimś cudem dorwało się znowu do władzy to można się zabezpieczyć przed zerwaniem projektu odpowiednimi umowami
CB Czwartek, 21 Września 2017, 14:49
Tak, bo jak deszcz pada, to też wina PO...
Przecież tu nie chodzi wcale o czas, tylko o pieniądze. Trzeba znaleźć źródła finansowania, bo ani Dania ani Norwegia w 100% za nas tego nie wybudują, a PiS jakoś też ciągle o tym "szczególe" zapomina.
Boczek Czwartek, 21 Września 2017, 11:13
Dlaczego PO miałoby tu coś torpedować? Zrobili terminal bardzo sprawnie, podczas gdy z kolei PiS nie mógł się do tego w ogóle zabrać.
Nie stwarzajmy mitów.
A Czwartek, 21 Września 2017, 10:18
Z pozostałych nam 4 lat nawet dwa lata "zjedzą" nam badania środowiskowe i konsultacje (min. roczny cykl badań, następnie raport OOŚ/EIA i związane z nim konsultacje, dalej działania międzynarodowe w oparciu o Protokół ESPOO). Sami oprotestowujemy NS2 używając jako argumentu tzw. ekologii, możemy oczekiwać wiec więc tego samego ze strony państw uwikłanych w realizację tego przedsięwzięcia.
Nie jesteśmy bogatym państwem i w pełnym niepewności czasie prowadzenia uzgodnień środowiskowych nie stać nas na zamawianie materiałów, wypłacanie pensji czekającym na sygnał realizacji kadrom, wykup ziemi pod odcinek lądowy itd. Jednym słowem nie stać nas na rozpoczęcie procesu zakupów i mobilizacji, gdy jeszcze tlą się żmudne uzgodnienia środowiskowe.
Czasu tak naprawdę pozostało bardzo niewiele, także jeśli w ogóle marzymy o BP, decyzje muszą zapadać już bardzo sprawnie.
LNG second (d. Nabucco First) Czwartek, 21 Września 2017, 19:12
Czas nie jest aż tak wielkim problemem prawdę powiedziawszy. Mając Świnoujście 7,5 i wydobycie własne 4 powstaje konieczność importu max 5mld m3 rocznie. Można to zrobić poprzez:
- FSRU
- rozbudowę Świnoujścia do 10mld m3
- interkonektorami
- czerpiąc z magazynów 3mld m3
- w ostateczności podpisując mały (2mld m3) i krótki np. 2 letni kontrakt Jamałem.
Tak naprawdę wystarczy uruchomić jedną z metod, lub mix kilku z nich i Polska poradzi sobie przez rok, dwa kiedy będą ewentualne opóźnienia.
Oczywiście, inwestycyjnie, z punktu widzenia przepływów finansowych, kontraktowania - sytuacja w której NS powstaje, a BP jest opóźniony byłaby mało komfortowa, żeby nie powiedzieć trudna. Natomiast nie widzę zagrożenia brakiem gazu.
R Piątek, 22 Września 2017, 0:42
Czerpanie z magazynu pozbawiłoby nas rezerw, więc nie wchodzi w grę. Natomiast rozbudowa gazoportu do 10 mld m³ rocznie + wydobycie krajowe + kontrakt z Rosję na 2 mld m³ rocznie to mniej więcej pokrycie zapotrzebowania. Interkonektory to środek wyrównawczy. Przydał by się jeszcze drugi gazoport (może być FSRU) jako rezerwa i źródło gazu dla krajów ościennych.
LNG second (d. Nabucco First) Piątek, 22 Września 2017, 8:58
Ja mówię o zarządzaniu płynnością zaopatrzenia w gaz, które jest podobne do zarządzania przepływem wody w rzece, w sytuacji, kiedy masz tamę. W tamie znajduje się 3 mld m3, a wpływ nawet w najbardziej pesymistycznym scenariuszu to 11,5, natomiast "wypływ" to około 16mld m3, więc "deficyt" to około 4,5-50,mld m3. Jako, że wypływ jest największy w miesiącach zimowych, to wody w tamie 3mld m3 wystarczy na pokrycie deficytu w okresie styczeń - sierpień, gdyż latem nie ma wysokiego zużycia.
cng Środa, 20 Września 2017, 19:53
Jakby nie patrzeć skrócenie kontraktu jamalskiego miało dla rosjan i niemców jakiś sens. Z drugiej strony importujemy ok 9-10 mld m3 z Rosji a z dodatkowej mocy regazyfikacyjnej gazoportu nie musimy korzystać. Zużywamy ok 16 mld m3, wydobywamy 4, zakontraktowane teraz mamy 2,5 mld m3 z Kataru czyli jesteśmy w stanie wchłonąć całą przepustowość BalticPipe. Pływający gazoport to maks. 2 mld m3 + 4 krajowe wydobycie + 7 gazoport w Świnoujściu - trochę mało. Czy zbudujemy popyt na ukrainie ? i Baltic Pipe będzie gotowy i zapełniony zakontraktowanym gazem na czas zakończenia kontraktu jamalskiego ? dobre pytanie ale Autor słusznie zauważa że rozbudowa mocy regazyfikacyjnych to jednak przygotowanie do planu B. Zawsze możemy zawrzeć z Gazpromem kontrakt spotowy lub rozliczać się z nimi barterem za tranzyt gazu Jamałem. Z drugiej strony Rosjanie mogą nie być gotowi sprzedawać nam gaz. 2ga opcja to Niemcy i gaz z NS poprzez fizyczny rewers na Jamale. Interkonektor w Mallnow ma przepustowość rzędu 5 mld m3.
Cokolwiek się dzieje bardzo dobrze że dmuchamy na zimne i już teraz modernizujemy gazoport w Świnoujściu. Bezpieczeństwo energetyczne nie ma ceny !
mc Środa, 20 Września 2017, 19:26
Dwie sprawy:
1/ Możliwości dostaw gazu + wydobycie
- gazoport ok. 10 mld m3 gazu (po rozbudowie, ale i zbudowaniu kolejnego "zbiornika")
- B-P ok. 10 mld m3 gazu (jeżeli nikt inny go nie zakontraktuje, ale min. ekonomiczne to 7,5 mld m3 gazu)
- wydobycie gazu z Polsce ok. 4 mld m3 gazu
Łącznie ok. 19-24 mld m3 gazu.
Czy to jest dużo, i czy nie za dużo ?
2/ Zużycie gazu w Polsce w 2015 roku - ok. 15,4 mld m3
Czyli mamy nadmiar możliwości ????

NIE, zdecydowanie NIE.
Dlaczego:
- jesteśmy bardzo biednym krajem i większość gospodarstw domowych (z domowym piecem) używa tzw. "pieców śmieciuchów", ale bardzo szybko się rozwijamy i te piece będą znikać
- rząd przygotowuje przepisy które od 2019 uniemożliwią instalowanie takich "urządzeń", a po 2030 mają zniknąć całkowicie (system dotacji itd.)
- mamy bardzo mało rozbudowaną sieć gazowniczą (popatrzcie sobie na Polskę wschodnią i Mazury), czyli właśnie tam będzie bardzo wzrastać zapotrzebowanie po rozbudowaniu sieci
- już są planowane elektrownie gazowe, jako uzupełnienie sieci (ale nie podstawowe)

Reasumując:
- gazoport 7,5 mld m3 gazu (bez budowy zbiornika)
- B-P 7,5 mld m3 gazu (jako wartość minimalna - uzasadniająca ekonomicznie budowę)
- wydobycie 4 mld m3 gazu - ale ten gaz możemy przeznaczyć na sprzedaż (np. Słowacja lub Ukraina), jako własny surowiec na którym się zarabia
Czyli jeśli chcemy możemy przestać wspierać Rosję - to jest nasza decyzja !!!
olo Środa, 20 Września 2017, 16:51
Przecież to nie jest NS tylko mała rura na dużo krótszym dystansie.Jeżeli nasze spółki inwestują w złoża w Norwegii to błędem byłoby tego nie wykorzystać. Tym bardziej że są to złoża bardzo bogate i dość tanie bo położone relatywnie blisko Polski. Norwegia jest pewnym i stabilnym partnerem. Zachodnia Europa zmniejsza z roku na rok zużycie gazu na rzecz OZE i tylko nasza część EU ma wzrosty zużycia gazu co pokazuje że dla Rosji to Polska jest głównym klientem. Jej problemem jest tylko to że zamiast rozmawiać z nami i zwiększyć moc starych rur woli budować z Niemcami NS 2 mając nadzieję że poprzez Niemcy zmuszą nas do kupowania gazu rosyjskiego. Dlatego są dwie ważne sprawy nie rozbudowywać już mocy przesyłowych z kierunku niemieckiego i czeskiego i wybudować Baltic Pipe której koszt to nie jakieś tam gigantyczne wyzwanie dla nas. 10 mld Baltic Pipe + 7,5 mld LNG + 4 mld wydobycie w Polsce da nam na 50-70 lat spokój w tej dziedzinie gospodarki. Rosyjski zawsze możemy kupić w dobrej cenie i w rozsądnych ilościach aby zminimalizować koszt. Ale nigdy już nas nie będą szantażować ceną czy zakręceniem kurka. Puste rury NS1 i NS2 będą generować tylko koszty dla rosyjsko-niemieckich spółek. Tylko nareszcie trzeba ruszyć z kopyta z Baltic Pipe, rozbudową LNG i budową Elektrowni Atomowej z Koreą albo Japonią co da kolejny impuls naszej gospodarce.
Widelec Środa, 20 Września 2017, 23:09
Nic dodać nic ująć.
Cvc Środa, 20 Września 2017, 21:44
Olo, Olo, marzycielu. W naszych warunkach nie wyjdziemy z Baltic pipe poza propagande. Niestety nie pozyskalismy Dunczykow, nie maja do tej ekipy zaufania bo ich inwestycje w Polsce sa zagrozone dzialalnoscia obecnej ekipy. Jedni prosza o wsparcie projektu rury baltyckiej a w tym samym czasie drudzy podnosza im podatki i wygaszaja decyzje administracyjne. W mojej ocenie rura baltycka nigdy nie powstanie. A co do NS 1 i NS 2, to NS 1 juz sie dawno zamortyzowal, NS 2 zamortyzuje sie w 2 - 3 lata (do tego przestana placic za tranzyt przez Ukraine i Jamal). Polska bedzie kupowala ten sam "ruski" gaz tylko od Niemcow i bedziemy Niemca placic za przesyl realizowany rewersem na Jamale. Acha, jeszcze bedziemy musieli zaplacic za modernizacje przepompowni aby rewers mogl byc w ogole mozliwy.
anda Środa, 20 Września 2017, 20:44
złoża Norweskie są na wyczerpaniu, od kilku lat jest stały spadek zasobów / śr. ok 5 % rocznie / ale wydobycie rośnie z apogeum ok 2020 r. co wynika z przyczyn technicznych, są odkrywane złoża ale są małe i jedynie mogą w niewielkim stopniu zahamować wydobycie. Złoża na morzu Norweskim i Barentsa przy aktualnej cenie gazu są nieopłacalne w eksploatacji i jak na razie nie odkryto złóż na miarę eksploatowanych / choć potencjał jest duży ale koszty / Gaz to przede wszystkim surowiec dla chemii i jego zużycie będzie rosło a nie malało. I jedyne pewne źródło gazu to jest Rosja. Zresztą Norwegowie prowadzą rozmowy o sposobie dostarczania gazu z Rosji do ich systemu rozprowadzania gazu dla Europy. Cały system techniczne będzie sprawny jeszcze 50 -60 lat a szkoda aby był pusty. Jednym z ciekawszych rozwiązań jest budowa gazociągu a raczej tunelu od Kareli / gaz z Jamału / do środkowej Norwegi do systemu rozdzielczego - dlaczego w tunelu na powierzchni granity i albo prowadzenie na powierzchni co kłóci się z ochroną przyrody albo w tunelu co z kolei może kosztować bardzo dużo ale dla transportu ok 50 mld rocznie może się to opłacić. Baltic Pipe jest to raczej fantazja bo jest mało prawdopodobne zaangażowanie poważnych firm. Gaz jest drogi i odbiorców indywidualnych można obciążyć / najwyżej będą palić śmieciami i węglem sprowadzanym z Rosji a wszyscy będą narzekać na smog / ale dla chemii jest to zabójstwo. Nawet w aktualnej sytuacji mamy do zaoferowania Gazpromowi pewne atuty które pozwoliłyby otrzymywać tani gaz a nam zabezpieczyłoby dostęp do taniego gazu na lata ale do tego potrzeba podchodzić biznesowo a nie politycznie.
MeSSer Środa, 20 Września 2017, 19:57
Juz od 10 lat slucham takich oczywistych planow i jakos nic nigdy sie nie dzieje, gaz z Rosji jak zawsze, nowa inwestycje = kolejna fabryk mebli i czesci do samochodow, kolejne elektrownie gaz/wegiel i tak w kolo Macieju..
Abba Środa, 20 Września 2017, 18:52
"Jeżeli nasze spółki inwestują w złoża w Norwegii to błędem byłoby tego nie wykorzystać. Tym bardziej że są to złoża bardzo bogate i dość tanie bo położone relatywnie blisko Polski. "

Nieprawda są ubogie i się wyczerpują . Starczą tylko na około 10 - 15 lat .

"Zachodnia Europa zmniejsza z roku na rok zużycie gazu na rzecz OZE"

Nieprawda . Zwiększa import i zużycie gazu z Rosji .

"Ale nigdy już nas nie będą szantażować ceną czy zakręceniem kurka. "

Proszę podać choćby jeden przykład "szantażowania" nas przez Rosję w dziedzinie gazu.

" Tylko nareszcie trzeba ruszyć z kopyta z Baltic Pipe, rozbudową LNG i budową Elektrowni Atomowej z Koreą albo Japonią co da kolejny impuls naszej gospodarce. "

Żadnego Baltic Pipe nie będzie . LNG jest dużo droższy a elektrowni atomowej też nie będzie
bo jest horrendalnie droga i nie ma na nią pieniędzy.