Polska powinna kupić litewski gazoport [KOMENTARZ]

Piątek, 01 Września 2017, 14:52
Piątek, 01 Września 2017, 14:52
Piątek, 01 Września 2017, 14:52
Piątek, 01 Września 2017, 14:52
Piątek, 01 Września 2017, 14:52
Piotr Maciążek

Realizacja Gazociągu Polska-Litwa będzie oznaczała konkurencję litewskiego i polskiego terminalu LNG. Już dziś należy zastanowić się jak rozwiązać ten problem i ukierunkować działania na prawdziwym problemie Europy Środkowo-Wschodniej, a więc dominacji rosyjskiego Gazpromu na lokalnych rynkach gazowych. 

Rozmowy o przyszłości infrastruktury gazowej w regionie bałtyckim rozpoczęły się w 2006 r. Litwa, Łotwa i Estonia rozważały wtedy budowę wspólnego terminalu LNG na własne potrzeby i uzyskania wsparcia finansowego Unii Europejskiej na ten cel. Jednak konsultacje przedłużały się, a rząd w Wilnie postanowił działać równolegle do tego procesu, forsując swoje interesy za pomocą faktów dokonanych.

W 2014 r. z Korei Południowej do Litwy przybyła pływająca jednostka regazyfikacyjna (FSRU), a w styczniu 2015 r. zaczęła być operacyjna stacjonując na stałe w Kłajpedzie. Strona litewska poprosiła swoich partnerów o uznanie jej za regionalny terminal, co otworzyłoby drogę do uzyskania wsparcia finansowego z Brukseli. Pozostali oni jednak nieprzejednani, licząc na realizację własnych projektów, choć nie zerwali rozmów. Było to problematyczne dla Litwy, ponieważ jej terminal wymaga inwestycji zwiększających jego rentowność – mowa m.in. o budowie dodatkowej infrastruktury do bunkrowania statków etc. Ponadto władze w Wilnie muszą zdecydować czy odkupić go od firmy Hoegh LNG w 2024 r. Tymczasem niełatwo jest pozyskać środki na ten cel. 

Litewski terminal LNG (jednostka FSRU) w Kłajpedzie. Fot. Energetyka24

Litewski terminal LNG (jednostka FSRU) w Kłajpedzie. Fot. Energetyka24

Koszty eksploatacji FSRU są wysokie, ponieważ jest dzierżawiony, tymczasem na Litwie spada konsumpcja gazu. Z kolei konkurencyjny Gazprom zaczął obniżać swoje ceny, a dostęp do rynków zewnętrznych (chodzi o eksport) jest utrudniony. Na Łotwie, która nie zaimplementowała jeszcze trzeciego pakietu energetycznego UE, spore wpływy na sieć przesyłową nadal posiadają Rosjanie, kontrolują także białoruskie gazociągi. Natomiast połączenie z Polską na razie nie istnieje, choć jest planowane. 

Tymczasem portal 15min.lt poinformował o dalszej części historii toczącej się od 2006 r. Litwa, Łotwa i Estonia dyskutują obecnie o kwestii pozyskania wsparcia finansowego UE dla swoich projektów gazowych. Jednak nie dla regionalnego terminala, ale trzech odrębnych projektów gazowych. Chodzi o litewskie FSRU, łotewski magazyn gazu w Inčukalnis oraz projekt estońskiego terminalu LNG. Jednak i w tym przypadku trudno o porozumienie. Zdaniem serwisu, władze w Rydze wstrzymały swoje poparcie dla wspólnego wniosku krajów bałtyckich do Komisji Europejskiej na rok, celem ponownego przejrzenia dokumentacji. W efekcie premier Litwy, Saulius Skvernelis, poinformował, że rząd być może będzie musiał wprowadzić alternatywny plan wykupu FSRU, które obecnie jest dzierżawione. O szczegóły jednak trudno.

Być może jest to dobry moment by przeanalizować po stronie polskiej sytuację na sąsiednich rynkach gazowych, tym bardziej, że dzięki planowanej budowie Gazociągu Polska-Litwa kraje bałtyckie mają stanowić element regionalnego planu władz w Warszawie, który obejmuje utworzenie na terenie Polski hubu gazowego dla Europy Środkowo-Wschodniej.

Polski Gaz-System rozważa zainwestowanie w jednostkę FSRU, która miałaby stacjonować w Zatoce Gdańskiej, w razie gdyby projekt Baltic Pipe (połączenie rurociągowe ze złożami norweskimi) nie doszedł do skutku. Nie brakuje jednak głosów sugerujących potrzebę zrealizowania obu inwestycji. Być może w toku rozmów polsko-litewskich możliwe byłoby więc uzgodnienie odkupienia pływającego terminala przez stronę Polską w zamian za stabilne dostawy surowca Gazociągiem Polska-Litwa. Z góry takiego scenariusza nie można przekreślać. Gaz-System nie musiałby konkurować z terminalem w sąsiednim kraju (na różnych płaszczyznach, także w zakresie bunkrowania statków), władze w Wilnie zrealizowałyby natomiast postulat dywersyfikacji dostaw gazu przy jednoczesnej optymalizacji kosztów tego procesu. Całość wpisywałaby się natomiast w projekt Trójmorza, a więc infrastrukturalnej integracji rynków Europy Środkowo-Wschodniej.

Litewski terminal LNG (jednostka FSRU) w Kłajpedzie. Fot. Energetyka24

Litewski terminal LNG (jednostka FSRU) w Kłajpedzie. Fot. Energetyka24

Oczywiście kwestia ta może być dla Litwinów wyczulonych na punkcie Rosjan i Polaków trudna dla realizacji z politycznego punktu widzenia. Bardziej akceptowalnym posunięciem mogłoby więc być kapitałowe zaangażowanie strony polskiej w wykup terminalu w Kłajpedzie, a następnie partycypowanie w udziałach dedykowanej spółki, która by nim zarządzała. Pytanie czy w rzeczywistości naznaczonej inwestycją w rafinerię w Możejki to możliwe? Na myśl przychodzi tu zresztą fiasko jeszcze jednego megaprojektu polsko-bałtyckiego. Chodzi o wycofanie się PGE z projektu budowy elektrowni jądrowej w Wisagini.

Można oczywiście uznać powyższe koncepcje za pisane palcem po wodzie, jednak zaniechanie ich kreślenia i realizacji nie rozwiąże problemu, z którym będziemy mieć do czynienia po powstaniu Gazociągu Polska-Litwa (projekt nieprzypadkowo się opóźnia). Chodzi o konkurencję terminali w Świnoujściu i Kłajpedzie. Mimo różnicy potencjału obu obiektów niewątpliwie takie zjawisko będzie miało miejsce o czym świadczy wysuwana na łamach prasy propozycja wspólnych zakupów LNG. 

Zobacz także: Wiceminister energii Michał Kurtyka o dywersyfikacji dostaw gazu

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

48 komentarzy

Wojciech Poniedziałek, 04 Września 2017, 13:19
Broń Boże kupować ten terminal! Po co on nam? Baltic Pipe + nasz terminal + wydobycie to 22mld m3 rocznie. Dla nas wystarczy a jeśli będzie zapotrzebowanie to się rozbuduje Baltic Pipe.
mefis58 Poniedziałek, 04 Września 2017, 9:55
"Polski Gaz-System rozważa zainwestowanie w jednostkę FSRU, która miałaby stacjonować w Zatoce Gdańskiej, w razie gdyby projekt Baltic Pipe (połączenie rurociągowe ze złożami norweskimi) nie doszedł do skutku. Nie brakuje jednak głosów sugerujących potrzebę zrealizowania obu inwestycji". To nie są wszystkie opcje. Możliwe jeszcze jest zrezygnowanie z OBU inwestycji. Ponieważ jednak jest to rozwiązanie jedynie słuszne i jedyne oparte na podstawach ekonomicznych, więc przypuszczam, że w Polsce jest niemożliwe do przeprowadzenia !!!
lol Poniedziałek, 04 Września 2017, 8:44
A gaz to pewnie będziemy wozić w beczkach ich koleją?
Don Niedziela, 03 Września 2017, 20:38
Fotowoltaika na każdym dachu to tania energia i przede wszystkim bezpieczeństwo - praktycznie brak możliwości blackoutu. Nie rozwijać już infrastruktury gazowej.
Piotr Poniedziałek, 04 Września 2017, 9:26
Infrastruktura gazowa musi istnieć dopóki istnieją jej użytkownicy. Fotowoltaika w długie zimowe noce nie da zbyt wiele energii. A jeśli jeszcze chcemy ogrzewać elektrycznie bez użycia gazu, to już mamy całkowity pat. Infrastruktura gazowa może zostać wykorzystana też w przyszłości. Jeśli energia z fotowoltaiki zostanie zamieniona na metan z użyciem sztucznej fotosyntezy, wówczas latem wyprodukujemy taką ilość gazu, aby go zmagazynować w podziemnych magazynach, a w zimie go zużyć. Gazoporty będą jednak długo stanowić ratunek dla sytuacji, gdy tego gazu wyprodukujemy za mało.
Trzeba też poczekać, aż dachówka z fotowoltaiką będzie w cenie zwykłej dachówki. I tak zawsze taki "zielony" dach będzie droższy, bo trzeba będzie jeszcze wykonać instalację elektryczną odprowadzającą naprodukowany prąd z dachu, a więc potrzebne będą 2 ekipy przy układaniu dachu, albo jedna lepiej wyszkolona, co też podnosi koszty.
Equalizer Niedziela, 03 Września 2017, 19:27
Z punktu widzenia ekonomicznego nie ma żadnego sensu inwestowania na Litwie czy też budowy jakiegokolwiek gazociągu w tym kierunku. Mamy wystarczjąco dużo własnych problemów związanych z przestawianiem naszej energetyki na bardziej ekologiczne tory. Skupmy się na tym. Litwini zdają się być zajęci swoim własnym interesem narodowym, więc nie należy im w tym w jakikolwiek sposób przeskadzać.
galernik Niedziela, 03 Września 2017, 17:47
bez sensu, jeśli Litwinom się to nie opłaca to po co mamy kupwać statek dzierżawiony przez Litwinów. Rynek 'pribałtiki" jest mały i robienie inwestycji aby zrobić na złość Rosjanom jest zwykłą fobią.
andreas Sobota, 02 Września 2017, 22:36
Oby nie było tak jak z Możejkami.
Kos Sobota, 02 Września 2017, 16:57
Należy tymczasowo zapomnieć o Litwie, Oni nas tam nie chcą i gardzą nami. Na litewski antypolonizm jest tylko jedno lekarstwo - polepszenie stosunków Polska-Białoruś. Jeżeli to się uda zwłaszcza w obszarze gospodarki i stosunków kulturalno-historycznych oraz międzyludzkich, to Litwa sama zacznie zabiegać o poprawę relacji z Polską.
czytelnik Sobota, 02 Września 2017, 16:42
Zainwestować własne a nie Państwowe (czyli niczyje) pieniądze w kupno powinni tacy panowie jak autor niniejszego komentarza gdyby na własnej skórze odczuł dobrodziejstwo inwestycji może przestał by wypisywać bzdury.
LNG second (d. Nabucco first) Sobota, 02 Września 2017, 12:14
W momencie gdy Litwini zdecydowali się nie czekać na kogokolwiek w naszej części Europy, tylko zbudowali sami dla siebie FSRU, projekt gazociągu PL - LT stracił wiele z sensu ekonomicznego. Połaczenie z Litwą jest problematyczne również z tego powodu, że na Litwie jest gaz rurociągowy rosyjski. Litwini powinni naciskać na Łotwę, celem implementacji 3 pakietu energetycznego, bo to mogłoby otworzyć dla ich LNG również rynek estoński. Generalnie Kraje Nadbałtyckie mają łącznie ca 6,1mln mieszkańców czyli tylko trochę więcej niż w woj. mazowieckim, więc budowanie kolejnego terminala w Estonii wydaje się nieco pozbawione sensu. Wydaje się, że na Łotwie siedzą Rosjanie i sypią piasek w tryby każdego potencjalnego porozumienia - zastanawianie się przez rok, gdy dofinansowanie w przyszłości może być ograniczone, jest kontrowersyjne. Bez Łotwy położonej centralnie trudno będzie o jakieś porozumienie krajów bałtyckich.
tyle w temacie Sobota, 02 Września 2017, 12:04
Szczerze jak mamy wyjsc na tym jak na Mozejkach to dziekuje, wolalbym miec tansza benzyne 50gr niz dotowac litwinow.
sebastian Sobota, 02 Września 2017, 11:37
Tanio kupić i przeparkować do Gdańska.
MONdrala Sobota, 02 Września 2017, 10:07
"możliwe byłoby więc uzgodnienie odkupienia pływającego terminala przez stronę Polską w zamian za stabilne dostawy surowca Gazociągiem Polska-Litwa" - to chyba kluczowe zdanie.
W taki sposób mogłoby się to opłacać, czyli w zamian za np. kontrakt długoterminowy na dostawy gazu.
Wojciech Sobota, 02 Września 2017, 0:46
Jedyny tani gaz możemy dostać w Algierii. To po pierwsze. Po drugie algierczycy zgodzą się na zapłatę za gaz w towarach (w znacznej części.) Jest to dla nas sytuacja luksusowa. Po trzecie,
co najważniejsze będzie realna możliwość wprowadzenia na rynek algierski sporej ilości naszych firm. A Algieria to wrota Afryki i to można nazwać prawidłowością. Problem Litwy czy szerzej Pribałtiki stanie w innym, korzystnym dla nas świetle.
Victor Piątek, 01 Września 2017, 21:12
Wydaje się że na takim projekcie poeinno bardziej zależeć Litwinom. Po Możejkach mamy bardzo złe doświadczenia w inwestowaniu na terenieLitwy. Aby takie porozumienie mogło dojść do slurku konieczmym jest wiele pracy z obu stron. Więcej na pewno ze stromy litewskiej. Ważnym sygnał byłaby odbudowa tych kilku kilometrów torowiska z Możejek na Łotwę.
Nie jestem robotem:) Piątek, 01 Września 2017, 21:10
1.Gdzie tu logika? Koszty utrzymania pływającego gazoportu są wysokie więc niech go kupi Polska?
2. Mówią, że każdy robi błędy, ale tylko głupi robi ten sam błąd dwa razy - Możejki.
yhh Piątek, 01 Września 2017, 20:03
Co może pójść źle? :D
Brzuchatek Piątek, 01 Września 2017, 18:29
Planować można wiele rzeczy. Pytanie zasadnicze - czy to się opłaci? Tzn. za jakie pieniądze będą jakie efekty, również (tfu, nie lubię tego słowa) geopolityczne. A w ogóle to podejście typu "ograniczyć konkurencję pomiędzy Świnoujściem i Kłajpedą" uważam za z gruntu błędne - niech konkurują i ze sobą i z wszystkimi w okolicy.
krzys Piątek, 01 Września 2017, 18:06
Wpychać się po raz kolejny na Litwę, gdzie nas nie chcą? A może lepiej byłoby zaglądać tam, gdzie nas nieco więcej lubią, choćby na Białoruś. O ile wiem będą chętni do odsprzedaży prądu z atomówki, może to miast którejś węglowej na wschodniej ścianie?
Wojciech Sobota, 02 Września 2017, 13:15
100% racji. Z Białorusią może nam być dużo bardziej po drodze niż z Litwą.
mw Piątek, 01 Września 2017, 18:05
Jeśłi Litwini mają problem z utrzymaniem FSRU to oni powinni wyjść z inicjatywą i zaproponować udziały w inwestycji. Skoro nie potrafą dogadać się z Łotwą i Estonią to tym bardziej z nami będą zgrzyty.
zz Piątek, 01 Września 2017, 17:53
Skoro nasz terminal ma niższe koszty i będziemy mieli tani gaz z Norwegi to niech się martwią Litwini.
kl Piątek, 01 Września 2017, 17:48
Litwa jest skrajnie antypolska. Nie robić niczego, co przypominałoby interes sadzenia marchwi, z czego część górna przypaść ma Polsce, a dolna Litwie.
Rajmund z Tuluzy Sobota, 02 Września 2017, 14:41
Gdy Litwa ogłosiła niepodległość mniejszość polska jednoznacznie opowiedziała się za pozostaniem Litwy w ZSRR. Dziwisz się że to pamiętają. To mały naród i się nas boi. Powinniśmy być wobec nich delikatni tak jak Niemcy wobec nas. Niestety u nas dominuje jak zwykle megalomania narodowa.
Rajmund z Tuluzy Piątek, 01 Września 2017, 16:52
Litwa postrzega Polskę jako wielkie zagrożenie. Byłem w tym roku w Wilnie i nie dziwie im się.
cubuch Sobota, 02 Września 2017, 11:30
Bo Rosja stanowi większe zagrożenie dla Litwy? to chciałeś dopisać
eeeeee Piątek, 01 Września 2017, 19:44
dlaczego ???
Tankred Sobota, 02 Września 2017, 14:37
Widziałem dwie msze po polsku o polskim Wilnie. Tłumy kościelnych wycieczek które ani pół euro nie wydają na Litwie. Wszystko ogarnia organizator. WyobraziLem sobie co by się działo w Polsce gdyby tak się zachowywali Niemcy w Breslau albo w Kolbergu. Poza tym pamiętajcie że w momencie ogłoszenia przez Litwę niepodległości polska mniejszość jednoznacznie poparła ZSRR.
grzeniu Piątek, 01 Września 2017, 16:50
wszystkie nasze litewskie inwestycje wiszą na przesmyku suwalskim...
ziutek Piątek, 01 Września 2017, 16:47
my kupimy ich gazoport a oni zaczna kupowac gaz od Rosjan bo tanszy... czysty biznes jak zawsze z Litwa
KK Niedziela, 03 Września 2017, 15:49
Jak się nie mogą dogadać z Łotwą i Estonią to kto będzie kupował ten gaz później?
MONdrala Sobota, 02 Września 2017, 8:35
Bardzo prawdopodobne niestety.
RR Piątek, 01 Września 2017, 16:42
Litwini ponoszą koszty pływającego terminalu aby obniżyć ceny jakie oferuje im gazprom.
Jeśli Polska odkupi terminal to my przejmiemy koszty, a litwini dalej będą mieli możliwość nacisku na gazprom, czyli my przejmujemy koszty, a im zostają zyski.
Nie wiedzę tutaj zysku dla naszego kraju, teoretycznie możemy zarobić na sprzedaży naszego gazu litwie w praktyce pewnie i tak kupią od rosjan.
klapcio Piątek, 01 Września 2017, 21:43
bardzo dobra diagnoza, zgadzam sie w 100 %
michu Piątek, 01 Września 2017, 16:37
pilnujemy ich przestrzeni powietrznej, straciliśmy grube miliardy na Możejkach i co z tego mamy? wielkie NIC. Żadnych korzyści gospodarczych ani politycznych w obecnych relacjach w UE.
Piątek, 01 Września 2017, 18:53
W polityce nie powinno być sentymentów, tylko powinien być na pierwszym miejscu interes własnego kraju! A w interesie naszego kraju nie jest topienie miliardów na Litwie, bo dla Litwinów Polska [podobnie zresztą jak Rosja] to nie sojusznik, a wręcz potencjalny wróg. Oczywiście zawsze można przedkładać "Usługi Dla Ludzkości" ponad służbę dla własnego kraju, ale to zawsze kończy się albo zaborami, albo jakąś okupacją...
CB Piątek, 01 Września 2017, 17:32
Ciągle zarzucamy Niemcom czy Francuzom, że chcą odnosić korzyści, a sami byśmy chcieli spełniać taką samą rolę wobec biedniejszych sąsiadów. To chyba lekka hipokryzja...
nieodległa historia Sobota, 02 Września 2017, 12:39
@CB
Ale gdzie tu jakakolwiek analogia? Litości!
Zamiast wypisywać takie niedorzeczności, mądrzej byłoby się przyjrzeć faktom.

A fakty są takie, że najwięksi gracze UE faktycznie wykorzystują swoją wiodącą pozycję i najzwyczajniej w świecie wykorzystują słabszych. Kiedy zamykano polskie stocznie, bo tak nakazywało unijne prawo, niemieckie stocznie spokojnie sobie funkcjonowały na państwowej kroplówce wbrew unijnemu prawu. Kiedy Francja i Niemcy przekroczyły normy budżetowe przewidziane w strefie wspólnej waluty (to akurat Polski nie dotyczyło ale pokazuje ogólną tendencję) i powinny w związku z tym wdrożyć odpowiednie restrykcje to nic takiego się nie stało. Wymaga się od Polski solidarności w kwestiach uchodźczych a nie przestrzega się solidarności w kwestiach energetycznych. Czy to jest hipokryzja? TAK, to jest hipokryzja. A to zaledwie kilka przykładów z brzegu bo podobnych przykładów kiepsko rozumianej dominacji jest dużo więcej.

Natomiast zakup Możejek przez Polskę to była bardzo kosztowna inwestycja na rzecz całego REGIONU a nie dla partykularnego interesu Polski. I co się stało? A no to, że Litwa nikczemnie oszukała swojego hojnego inwestora powodując dotkliwe straty, kierując się przy tym wyłącznie własnym, jak najgorzej rozumianym, krótkowzrocznym interesem. Na nic zdały się sąsiedzkie pertraktacje i perswazje trwające wiele lat. Dopiero arbitraż w ramach UE uświadomił im, że to było nielegalne, czego zdaje się nie potrafią zaakceptować po dziś dzień. Czy to była ze strony Litwy hipokryzja? TAK, to była hipokryzja i niegodziwość.

Obecnie mamy do czynienia dokładnie z tym samym. Był wspólny projekt dla całego regionu i kto się z niego niecnie wykpił? Tak jest, to nie kto inny jak Litwa utrzymała swój znany standard.
Czy w tej sytuacji może kogokolwiek dziwić, że nikt nie traktuje już tego kraju poważnie a w najlepszym przypadku z dużą dozą ostrożności? Jak bardzo naiwnym trzeba być żeby liczyć na lojalność tego niezbyt istotnego i niezbyt wiarygodnego kraju? Trzeba być niespełna rozumu żeby myśleć życzeniowo i oczekiwać, iż tym razem Litwa nie zadrwi z partnerów biznesowych.
Darek Sobota, 02 Września 2017, 1:07
@CB
Litwa nie jest biedniejsza.
BBC2 Piątek, 01 Września 2017, 23:11
Dziękuję. wyręczyłeś mnie w komentarzu. To typowo Polski punkt widzenia zależny od punktu siedzenia....
realista Piątek, 01 Września 2017, 21:12
W biznesie i polityce liczy się interes, a nie szlachetne frazesy.
asd Piątek, 01 Września 2017, 15:24
Juz kiedys kupilismy ich rafinerie i ta decyzja wyszla nam bokiem. Litwini zrobili wszystko zeby nasza inwestycja byla nie opłacalna i mozna zakladac ze w tym przypadku zrobia to samo.
Wojciech Piątek, 01 Września 2017, 16:30
Tego można być pewnym. Zastanawiam się nawet nad opłacalnością budowy gazociągu na Litwę. To bardziej polityczny projekt niż gospodarczy.
prądownik Sobota, 02 Września 2017, 16:30
podobnie ma się sprawa do budowy ewentualnego połączenia litpolink 2. Czas najwyższy przestać "umierać" za tych co niezbyt nas lubią a w końcu troszczyć się o własny interes.
prawieanonim Sobota, 02 Września 2017, 15:32
Nie jest to projekt polityczny ponieważ ma on dla Litwy uzasadnienie ekonomiczne umożliwiając Litwinom pozyskanie gazu z innego kierunku niż kierunek rosyjski. Dla Litwy ten gazociąg nazywa się dywersyfikacją.
KK Niedziela, 03 Września 2017, 15:55
A dla Polski czym ma się on nazywać - inwestycją, podaniem ręki w ramach solidarniści ....?
prawieanonim Środa, 06 Września 2017, 20:30
Dla Polski to projekt gospodarczy umożliwiający sprzedaż Litwie np pozyskanego przez Polskę nierosyjskiego gazu lub pobieranie opłat za tranzyt.