Błąd w nowelizacji ustawy odległościowej? ,,Wynik pośpiechu"

Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 10:25

Nowelizacja ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (zwanej potocznie ustawą odległościową) jest wadliwa pod względem prawnym- twierdzą specjaliści. Źle użyty w projekcie noweli spójnik uniemożliwia bowiem wyznaczenie kryterium odległościowego.

Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, proponowane zmiany dotyczące art. 5 wspomnianej wyżej ustawy wyglądają niepozornie, lecz spowodować mogą duże zamieszanie w branży. Chodzi bowiem o zmianę spójnika z ,,a” na ,,albo”. Tak sformułowany przepis nie pozwoli wyznaczyć odległości między elektrownią wiatrową a budynkiem mieszkalnym- nie można wytyczyć jej ,,między jednym albo drugim” punktem.

Cytowani przez DGP eksperci różnią się w swoich opiniach. Niektórzy zarzucają rządowi działanie intencjonalne, inni skłaniają się ku pomyłce. Tę drugą wersję poparło anonimowe źródło Dziennika z kręgów rządowych. Według informatora DGP, niekorzystna zmiana to ,,błąd wynikający z pośpiechu".

Źródło Dziennika podkreśliło też, że nowelizacja jest dopiero opracowywana.

Zobacz także: Mielczarski dla Energetyka24: Nowelizacja ustawy o OZE to krok w dobrym kierunku

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

4 komentarze

spinel Piątek, 18 Sierpnia 2017, 11:35
No tak, lepszy węgiel, który syfi powietrze PM2.5, PM10, benzopirenem (akurat CO2 to nie zanieczyszczenie, rośliny go chcą i wezmą, jeśli ich nie wycinać).
Dobudowywać magazyny energii, żeby dało się całą dobę używać prądu z wiatraków i będzie git.
Zzz Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 23:50
Bo wiatraki nie są od produkcji prądu tylko dopłat. Bez nich wiatraki są nierentowne. Więc po co je stawiać jeśli nie dla tych dopłat?
edi Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 11:27
W Polsce wiatraków nie powinno być bo się po prostu NIE OPŁACAJĄ. Jedyne miejsca ze stałym silnym wiatrem to wybrzeże. W moich okolicach stoi pare takich potworów i kręcą się raz na kilka dni ale właścicielom to nie przeszkadza bo biorą kasę za ziemię na której stoi wiatrak nie produkujący prądu.
Boczek Środa, 23 Sierpnia 2017, 9:11
edi, to nie jest prawda i to piszę ja, który nie jest szczególnym zwolennikiem OZE. Dlaczego nie sprawdzisz w internecie map, zanim coś napiszesz.
Otóż.
Nie mamy wiele powierzchni o najlepszych warunkach - wiatry bardzo silne (ale za to porywiste), jak państwa w rejonie Północnego, czy Zachodniego Bałtyku, ale całe Wybrzeże, rejon Suwałk, Bieszczad i Podlasia jak i centralnej Polski odpowiadają tym warunkom. Są one małe, ale są. Natomiast jeżeli chodzi o wiatry silne (za to stałe), to mamy o prócz GB czy D najlepsze warunki w Europie, bo dotyczy to całej Polski, podczas kiedy na zachód od byłej DDR jest to mniej niż 1/2 kraju - np. Niemcy, Francja - szczególnie Niemcy, gdzie poniżej Kassel jest to w ogóle nieopłacalne.
Uwzględniając nieopłacalność transportu energii elektrycznej na odległości większe niż 100-150 km, mamy warunki lepsze niż Niemcy, które tę energię produkują tam gdzie jej nie potrzebują.

Jestem jednak zdania, że rozbudowie OZE powinna towarzyszyć rozbudowa szczytowo-pompowych i to masowa - min. 20 odpowiedników Żarnowca. Bowiem pomiędzy Francją i Bugiem (dalej na wschód nie wiem) występuje w roku do w sumie 3 tygodni dni mglistych i bezwietrznych jednocześnie (to są te dni ze smogiem) kiedy wiatraki i fotowoltaika produkują energię na poziomie 1-3% zainstalowanej mocy, i to na terenie całego - kraju zarówno Niemiec i Polski, bowiem bez tego wszystkie elektrownie muszą i tak cały czas stać pod parą.

Czego wbrew mitom naprawdę nie posiadamy, to możliwej do opłacalnego wykorzystania geotermii.