BMW 330E - hybryda nie dla każdego [Test Energetyka24]

Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 9:36 BMW 330E
Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 9:36 BMW 330E
Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 9:36 BMW 330E
Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 9:36 BMW 330E
Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 9:36 BMW 330E - napęd
  • BMW 330E
  • BMW 330E
  • BMW 330E
  • BMW 330E
  • BMW 330E - napęd

Popularne od wielu lat w Europie (i nie tylko) BMW serii 3, to typowy przedstawiciel klasy średniej, jednak z uwagi na prestiż marki, zalicza się do modeli grupy Premium. Pierwsze BMW serii 3 to model E21, który zaprezentowano w 1975 roku. Obecnie na rynku dostępna jest szósta już generacja „trójki”, oznaczona przez producenta symbolem F30, która występuje także w wersji hybrydowej. Czy model taki sprawdzi się w mieście lub w trasie? Sprawdziliśmy to.

BMW 330E, czyli wersja z napędem hybrydowym, to w Polsce wydatek rzędu 183 tys. zł. Dla porównania, BMW serii 3 w najtańszej (choć nie ubogiej) wersji sedan 318i z silnikiem benzynowym o pojemności 1,5 litra i mocy 136 KM, ze skrzynią manualną 6 biegową, to koszt 130 600 zł. Hybrydowe BMW serii 3 ma napęd będący połączeniem silnika benzynowego o pojemności 2 litrów i mocy 184 KM z silnikiem elektrycznym o mocy 88 KM. Producent podaje moc łączną wersji 330E jako 252 KM, maksymalny moment obrotowy przekazywany na oś tylną wynosi 420 Nm, a auto wyposażone jest w automatyczną, 8 stopniową skrzynię Steptronic. Przełączanie biegów jest tak płynne i tak doskonale współpracuje z napędem aut, że jego użytkownikowi trudno może być zorientować się, kiedy auto przeszło z jazdy na napędzie elektrycznym, na tradycyjny napęd spalinowy. A dzieje się tak przy prędkościach wyższych, kiedy styl jazdy mocno odbiega od miejskiego.

BMW 330E

Fot. BMW Polska

Do bardzo dobrych wrażeń z jazdy, z tego jak doskonale ten model się prowadzi i płynnie przyspiesza oraz zmienia przełożenia skrzyni automatycznej, dochodzą wysoki komfort podróżowania oraz najwyższej jakości wykończenie wnętrza, z przyjemną w dotyku i zapachu skórzaną tapicerką oraz wykończeniami kokpitu i elementów drzwi panelami z białej masy perłowej. Pierwsza hybrydowa „trójka” zadebiutowała już w 2012 roku, jednak w międzyczasie bawarska firma wprowadziła wiele usprawnień, w wyniku których zużycie paliwa miało spaść o ponad połowę. Hybrydowe BMW serii 3 przyspiesza do setki w 6,1 sekundy.

BMW 330E

Fot. BMW Polska

Według danych producenta, na akumulatorach litowo-jonowych w pełni naładowanych, których pojemność wynosi 7,6 kWh, auto jest w stanie pokonać dystans 40 km. Rzeczywistość jest jednak nieco inna – nam wyszło, że zasięg ten wynosi ok. 28 kilometrów. Po przejechaniu takiego mniej więcej dystansu, auto przechodzi w tryb jazdy przy użyciu silnika benzynowego, który przy wspomnianej wyżej mocy i pojemności, w połączeniu z automatem, musi swoje spalić. Producent twierdzi, że można przejechać 100 km zużywając ok. 7 litrów benzyny bezołowiowej. Nasz redakcyjny test pokazuje, że średni wynik to ok. 10 litrów na 100 km w cyklu mieszanym miasto/poza miastem. Czas ładowania baterii z gniazdka 230V wynosi 180 minut. 

Dlaczego nie dla każdego?

Choćby dlatego, że BMW to auta klasy premium, a zatem z zasady drogie i luksusowe. Kolejna sprawa to różnica między ceną podstawowego BMW serii 3, a ceną BMW 330E. To aż 52 400 zł. Przy czym już najtańsze BMW nie jest ubogo wyposażone, jak podstawowe modele budżetowych małych aut segmentu B. Jako przykład, za 52 900 zł można kupić popularną we flotach aut firmowych i nie tylko, Toyotę Yaris w wersji wyposażenia Active z silnikiem benzynowym 1.5 VVTiE o mocy 111 KM, czyli jak na małe auto mocnym. To samo małe auto w wersji hybrydowej, kosztowałoby już jednak 66 900 zł.

BMW 330E

Fot. BMW Polska

Samochody hybrydowe są coraz popularniejsze i szturmem zdobywają rynek. Korzyści z ich użytkowania docenia coraz więcej firm dysponujących flotami kilkuset, kilkudziesięciu, czy choćby kilku pojazdów. To jednak właśnie auta takie jak wspomniana Toyota Yaris Hybrid. BMW 330E pozostanie więc jeszcze długo zabawką dla bogatych lub może autem dla prezesa. Należy też zadać pytanie, czy ktoś, kto kupuje auto za blisko 200 tys. złotych, naprawdę szuka oszczędności w zużyciu paliwa i ma czas i miejsce na codziennie doładowywanie akumulatorów auta?

Historia modelu 

Początki BMW serii 3 mają miejsce już w latach 70-tych XX wieku, kiedy to bawarski producent aut postanowił produkować model kompaktowy, a zarazem będący prestiżową, choć niewielką limuzyną. Wówczas, w 1975 roku powstał wspomniany model E21, który odniósł na świecie sukces w liczbie sprzedanych egzemplarzy. Hitem rynkowym był także jego następca, model E30 z roku 1982, który z kolei zastąpił w 1990 roku znany do dziś z ulic, niezwykle popularny model E36. Już od modelu E30, BMW serii 3 wytwarzane jest w wielu wersjach nadwoziowych, jak: sedan, coupe, kombi oraz kabriolet, a był także model Compact hatchback 3d. Fani marki pasjonują się także bardzo mocnymi, sportowymi odmianami trójki, które noszą oznaczenie M3. Rynkowi konkurenci BMW serii 3, to Mercedes klasy C, Audi A4, Volvo S60, Infiniti G oraz Lexus IS.

Kolejne były generacja E46, która do sprzedaży weszła w 1998 roku, a następnie piąta generacja trójki, nosząca oznaczenie E90, która zadebiutowała w 2005 roku. Każda kolejna generacja tego popularnego modelu odnosi wielki sukces rynkowy. Świadczy o tym najlepiej to, że wystarczy przejść się ulicą dowolnego większego miasta w Polsce, by spotkać całą gamę modelową i nadwoziową BMW 3, nawet E30 z lat 80 tych. Auta te cechuje wyjątkowa trwałość, choć model E36 z 1990 roku ma największe ze wszystkich generacji problemy z korozją. To jednak często egzemplarze z bogatą przeszłością powypadkową, których niedbała naprawa tym właśnie skutkuje.

BMW serii 3 szóstej generacji, które w wersji hybrydowej trafiło do naszej redakcji, to auto produkowane od 2012 roku. Trójka F30 została zaprojektowana przez Karima-Antoine Habiba, który pochodzi z Libanu. Wyglądem i designem obecna trójka nawiązuje do poprzednich generacji modelu, choć stylizacją kojarzy się także z większym modelem, BMW serii 5. Niewprawne oko może nawet te dwa modele pomylić, choć istotnie różnią się wielkością. Charakterystyczna, już od generacji E36, jest wydłużona przednia maska oraz stosunkowo krótki tył, co nadaje kolejnym generacjom trójki wyglądu dostojnego. Sylwetka tego auta, szczególnie w wersji nadwoziowej sedan, tradycyjnie już jest bardzo elegancka. Wymiary BMW serii 3 to w obecnym modelu: 4,6 metra długości oraz 1811 mm szerokości i 1429 mm wysokości.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

11 komentarzy

Niniu Piątek, 18 Sierpnia 2017, 0:06
Co to za hybryda co trzeba ją doładowywać z gniazdka? To jakiś dziwoląg technologiczny. W dodatku inni robia super lususowe i niezłe cenowo hybrydy już od wielu lat. Wiem to z własnego doświadczenia gdyż od 3-ch lat mam Infinity Q70 hybrid (370kM) i mogę o nim powiedzieć wszystkie te plusy co autor o BMW z tym, że chyba Infinity jest zdecydowanie tańszy niż opisywany samochówd.
Kevin Piątek, 18 Sierpnia 2017, 16:07
Plug-in Hybrid. I te są jedyne które maja sens bo można je ładować, co znaczy ze korzystać z zużycia energii rzędu 13-15 kWh / 100 km (przy 0.50 Pln/kWh jest to 5.00 Pln/100 km jazdy).
krzysiek84 Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 16:49
Zawsze mnie ciekawiło czemu BMW są droższe od często znacznie lepszych samochodów tej samej klasy marek Mercedes, Audi, Volvo, a w przypadku dwumiejscowych coupe, nawet Porsche... Przy obecnych akumulatorach i bardzo drogiej naprawie awaryjnych silników elektrycznych takie autka to pokazówka, bo ekonomiczne to raczej nie są. Minie jeszcze pół wieku zanim wyprą stare, dobre benzyniaki, diesle i instalacje LPG.
Kiks Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 19:58
Tylko, że solidnie zaprojektowany silnik elektryczny bezszczotkowy jest praktycznie bezawaryjny.
Co do tej hybrydy, kpina. Faktyczne spalanie podważa sens hybrydy jako takiej. Żadna oszczędność.
dropik Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 14:10
elektryki nie mają sensu dopóki nie ma energii z OZE.
Druga sprawa to szybkość ładowania. nie wiem czemu nie stosować wymiennych akumulatorów - wymiana następowałby na stacji ładowania
antyekooszołom Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 14:06
Do "taniego" ładowania należy doliczyć amortyzację akumulatorów. Licząc ich żywotność na np. 1000 ładowań wychodzi to drożej niż tankowanie benzyny nawet przy darmowym prądzie...
Hairy Portier Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 16:51
Faktyczna żywotność akumulatorów w autach Tesli jest większa, wynika to prawdopodobnie z technologii eksploatacji (utrzymywania odpowiedniej temperatury akumulatorów). Uzyskane dane praktyczne z eksploatacji tysięcy aut Tesli pokazują, że zanim akumulator straci 20% pojemności auta powinny przejechać min. 500 000 km. Potem prawdopodobnie degradacja parametrów następuje szybciej, ale to i tak dla większości ludzi jest dystans jakiego nie pokonują w czasie całego swojego życia.
CB Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 22:32
Tylko wyobraź sobie eksploatację takiego auta w naszym klimacie. Silne mrozy nie są sprzymierzeńcem akumulatorów, więc te dane u nas byłyby całkiem inne. Nawet to BMW w Niemczech, a w Polsce będzie się zachowywało inaczej, bo średnie temperatury u nich są dużo wyższe.
krzysiek84 Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 21:59
Wyłącz samochód i zostaw go na 8 godzin na parkingu podczas 15 stopniowego mrozu kilka razy w roku lub to samo, ale w 30 stopniowy upał. Wierz mi; akumulator bardzo szybko zdechnie.
Kiks Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 19:55
Całkiem spora grupa ludzi potrafi zrobić w ciągu 6 lat prawie 400K. Zwłaszcza, że dobrych dróg nam przybyło i jest gdzie zrobić taki przebieg.
A aku to nie tylko temperatura, ale również ustawione odpowiednio fabryczne limity ładowania /rozładowania.
sceptyczny Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 18:16
To się jeszcze okaże z czasem. Baterie litowo-jonowe też miały być cudem i faktycznie dobrze się sprawują, niezależnie od ilości ładowań... przez 5 lat a potem się sypią niezależnie od tego jak i czy w ogóle były używane. Z bateriami tesli jeszcze zobaczymy. Ponadto z nowym produktem producenci się starają by zdobyć markę i rynek a potem robią chłam - pamiętasz pierwsze żarówki LED? - praktycznie niezniszczalne i świecą do dziś, a ile świeci to co teraz jest sprzedawane w hipermarketach? - mniej niż zwykłe PRLowskie żarówki przed sprzedażą zakładów Philipsowi.