Lekcje z Fukushimy [RELACJA Z ELEKTROWNI ATOMOWEJ TAKAHAMA]

Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 11:19
Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 11:19
Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 11:19
Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 11:19
Piotr Maciążek

Z katastrofy w Fukushimie, gdzie gigantyczna fala Tsunami doprowadziła do największego kryzysu energetyki nuklearnej naszych czasów, Japończycy wyciągnęli wnioski. Skala dodatkowych systemów bezpieczeństwa wdrażanych na obiektach jądrowych po 2011 r. robi wrażenie.

Elektrownia Takahama, którą mogłem bardzo dokładnie obejrzeć dzięki zaproszeniu japońskiego ministerstwa przemysłu, znajduje się w prefekturze Fukui. Ma łączną moc 3392 MW i należy do firmy Kansai Electric Power Company (KEPC). Po wypadku w Fukushimie wyłączono wszystkie cztery bloki na terenie kompleksu, ale w tym roku uruchomiono ponownie dwa z nich.

Elektrownia i infrastruktura wokół niej robi ogromne wrażenie. Obiekt ma bezpośredni dostęp do Morza Japońskiego i znajduje się na terenie, który szybko wznosi się znacznie ponad poziom morza, a jednocześnie otaczają go całkowicie góry. Przy okazji mojej relacji z pobytu w elektrowni atomowej Kashiwazaki opisałem już imponujący system kontroli bezpieczeństwa obiektu, tym razem chciałbym skupić się na dodatkowych systemach zabezpieczających wprowadzonych w japońskich siłowniach jądrowych po katastrofie w Fukushimie

Zobacz także: Wizyta w największej elektrowni atomowej świata. „W zasadzie niezniszczalna”. Relacja z Kashiwazaki].

Na wstępie należy zauważyć, że Japonia w przeciwieństwie do Polski jest krajem bardzo często nawiedzanym przez spektakularne katastrofy naturalne tj. trzęsienia ziemi, fale Tsunami, tajfuny, tornada, powodzie, a w ich wyniku także lawiny błotne oraz pożary. Mimo to krytyczna infrastruktura jest świetnie zabezpieczona, co oczywiście generuje dodatkowe koszty, ale pokazuje, że energetyka nuklearna nie musi stanowić zagrożenia. Doskonałym tego przykładem jest siłownia w Takahamie, którą miałem okazję obejrzeć na własne oczy wraz z polską delegacją.

Przede wszystkim na uwagę zasługują zabezpieczenia przeciwpożarowe, gdyż obiekt jest z każdej strony otoczony jest przez mocno zalesione góry poza odcinkiem, gdzie posiada dostęp do morza. Z tego powodu jej właściciel, firma KEPC, zabezpieczył większość zboczy specjalną betonową wylewką, która w razie pożaru ma uniemożliwić płomieniom przedostanie się na teren kompleksu elektrowni. Skala tego środka zaradczego jest ogromna. Ponadto na terenie kompleksu rozmieszczono dodatkowe pojazdy straży pożarnej.

Na wypadek lawin błotnych lub osuwisk spowodowanych trzęsieniem ziemi, „ścięto” szczyty górskie dookoła siłowni za pomocą ciężkiego sprzętu, a także „wygładzono” zbocza.

Zobacz także: Japoński atom dla Polski? [RELACJA ENERGETYKA24 Z TOKIO]

Podjęto także działania w razie występowania fal Tsunami. Cały kompleks otoczony jest bramami, śluzami, grodziami (także we wnętrzu budynków) oraz specjalną, dookólną osłoną w postaci ponad ośmiometrowego muru. To znacznie więcej niż najwyższe fale wywoływane na tym obszarze przez trzęsienia ziemi – jak twierdzą japońscy sejsmolodzy. Ponadto wchodzące w skład muru panele są wkopane bardzo głęboko w litą skałę co zwiększa ich wytrzymałość oraz posiadają specjalne zabezpieczenia łączników, którymi są spajane. Jak nam powiedziano – na wypadek niewielkich łodzi uderzających w zabezpieczenia wraz z niosącą je falą Tsunami.

Kompleks posiada również dodatkowe zbiorniki wody, na wypadek zniszczenia standardowych obiektów tego typu i konieczności chłodzenia reaktora. Ponadto pod jednym z otaczających go wzgórz wykopano olbrzymi tunel podziemny, przegrodzony grodzią, w wyniku czego zebrały się w nim wody gruntowe. W dowolnym momencie można otworzyć lub wysadzić w powietrze przegrodę i wykorzystać wodę.

Na terenie kompleksu znajdują się także składy zapasowego sprzętu. Każdy z czterech bloków posiada po dwa zestawy, w skład których wchodzą przenośne generatory (po katastrofie w Fukushimie szybko zabrakło energii, gdy wyczerpały się rezerwowe generatory), mobilne pompy i środki łączności. Są one rozmieszczone w specjalny sposób – jeden zestaw znajduje się tuż przy dedykowanym bloku, drugi w innym miejscu kompleksu, na wypadek gdyby zarówno blok jak i towarzyszący mu zestaw uległ uszkodzeniu. Część sprzętu rozlokowana jest na ciężarówkach, które są przymocowane specjalnymi linami do podłoża na wypadek trąby powietrznej. Specjalne zabezpieczenia przeciw sile wiatru do 100m/s chronią także budynki (np. wzmocnione stalowe nity).

W budynkach poszczególnych bloków także użyto po katastrofie w Fukushimie dodatkowych środków zaradczych. Są to wodoszczelne grodzie, dodatkowe pompy, elementy infrastruktury takie jak rury, które można w prosty sposób zamontować i złączyć z innymi elementami w przypadku zniszczenia podstawowych łączników i systemów przesyłowych. Poza tym na newralgicznych przełącznikach zamontowano skrzynki chroniące je przed wodą. Na zewnętrznych częściach budynków „podniesiono” rury przesyłowe ponad poziom występowania fal Tsunami.

Na terenie kompleksu Takahama buduje się również specjalne budynki-schrony mogące pomieścić setki osób i w pełni izolować je od skutków trzęsienia ziemi, Tsunami czy promieniowania. 

Jak więc widać skala wdrożonych środków zaradczych jest imponująca. Jak twierdzą Japończycy – kompleksowo zabezpieczają one krytyczną infrastrukturę. To zupełnie inna filozofia aniżeli w przypadku np. Niemiec, które na katastrofę w Fukushimie odpowiedziały zapowiedzią wycofywania się z energetyki jądrowej, co już rodzi problemy. Dla Polski, która nie jest narażona na taką skalę klęsk żywiołowych to natomiast dowód na to, że potentaci w zakresie budowy i użytkowania siłowni jądrowych mogą zagwarantować bezpieczeństwo pierwszemu polskiemu obiektowi tego typu wbrew tezom lobby antyatomowego.

Zobacz także: Skaner24: Nadszedł moment na polski atom

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

19 komentarzy

Witold.M. Środa, 23 Sierpnia 2017, 9:43
Mam wrażenie, że 90% "pary" przemysłu jądrowego idzie na działania PR'owe a 10% w techniczne. To bardziej przypomina film "Naga bron 2 i 1/2" niż profesjonalne podejście do tematu.
dimitris Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 11:36
Przypomnę wszystkim Państwu, to z mojego rachunku energetycznego (rozbitego na pozycje) i z okólników greckiego Ministerstwa Energii i Środowiska.

Koszt produkcji 1 kWh z gazu ziemnego wynosi około, a aktualnie poniżej 4 centów. Zagrożenie ekologiczne praktycznie żadne, w porównaniu. Zagrożenie katastrofą ekonomiczną, w razie wypadku - żadne. Import podzespołów do Polski, zzewnątrz, podejrzewam (ale nie wiem), że niewielki.

Jasne ?
Cf251 Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 0:02
Bez przesady nie dajmy się zwariować ! Na świecie działa wiele bardzo wiele reaktorów jądrowych i nie wybuchają przynajmniej te PWR, R. wrzące bardzo bardzo rzadko kiedy. a i tym skażeniem nie ma co przesadnie straszyć w Hiroszimie i w Nagasaki ludzie mieszkają od dziesięcioleci w mieście Prypeć już mieszka wielu, a co 30 lat ilość cezu 137 i Strontu 90 zmniejsza się o połowę, natomiast polskie górnictwo i energetyka wprowadza do środowiska rocznie setki ton naturalnego uranu i toru z węgla i popiołami!!!!!
abx Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 16:30
hehe, reklama co 30 lat, teraz rozumiem dlaczego zostawili wszystko w Prypeci bo zakładają wracać za jakieś 90 lat. A czasem nie zawiało w 2004 roku znad czarnobyla nad nas, niby doleciało nie wiele ale w Prypeci pewnie można opaleniznę szybciej złapać.
nikt Środa, 16 Sierpnia 2017, 16:49
Ciekawe czy jest zabezpieczona na wypadek uderzenia obiektu kosmicznego?
zdegusto Środa, 16 Sierpnia 2017, 16:37
Pytanie ile z tych dodatkowych zabezpieczeń i zbiorników służy przetwarzaniu Toru w Uran 233 do budowy głowic i czy u nas też takie niezbędne zabezpieczenia zgodziliby się zamontować.
Gda Środa, 16 Sierpnia 2017, 11:13
A ja mówię NIE jeżeli to nie będzie platforma morska to jest to zbyt blisoo Trójmiasta gdzie większość wiatrów jest Pln Zach a po za tym Krakowskie przed mieście jest wolne tam sobie zbudujcie elektrownie atomową przecież jakiekolwiek duze korporacje działają na terenie polski chcą miec siedzibę w Warszawie no to dlaczego nie tam.
Obserwator 2017 Środa, 16 Sierpnia 2017, 15:47
Jądrowe ręce precz od polskiego - czystego wybrzeża. Poczytajcie dodatkowo o atomowej Kanadzie to dowiecie się że mimo nieekologicznego spalania węgla i ropy mamy raj w Naszej Polsce. Sprowadzono miliony starych diesli z Niemiec a to dało efekt smogu..
kecay Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 12:35
To wszystko nie powstało na skutek decyzji PROJECT MANAGERA!!!!!! to był błąd. Problem tkwi w myśleniu. Zresztą można popatrzeć na Polskę także, ale w myśl Prawa Budowlanego PM nie istnieje jakkolwiek trzyma kasę i ucina pewne elementy. Tak to działa. Czy Inwestor jest tego świadom. To jest kluczowe.
Smuteczek Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 10:41
Przed katastrofa w Fukushimie zabezpieczenia Japknskie tez uznawano za rewelacyjne. Nigdy nie zabezpieczymy sie na 100% niestety. Zawsze przyjdzie wieksze trzesienie ziemii czy tsunami ktorego klimatolodzy nie przewidzieli lub ktore statystycznie przychodzi tak zadko ze nie jest brane pod uwage jako prawdopodobne.
Reaktor Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 0:04
Czy ktoś chce Nas uspokoić? Może kilka informacji co teraz dzieje się w Fukushimie i w jej otoczeniu oraz jaka jest najbliższa jej przyszłość na jakieś 1000 000 lat.
echo Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 22:05
Przyłączam się do komentarzy i stwierdzam , że autor swoim artykułem udowodnił niezbicie jeden fakt. Współczesne, dobrze zabezpieczone elektrownie atomowe są absurdalnie drogie w budowie i eksploatacji. Wytwarzana tam energia wcale nie jest ani tania ani konkurencyjna. W nowo budowanej angielskiej elektrowni atomowej , inwestor ma zagwarantowany, odkup prądu przez kolejne 35 lat w cenie dwa razy wyższej niż obecne ceny rynkowe.
inzynier Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 22:02
W Polsce trzęsień ziemi ani lawin błotnych nie ma. Niezawodnośc i zabezpieczenie chłodzenia reaktora bedzie zawsze najwazniejsze,
Karolek Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 13:29
Świetnie, kosmiczne technologie i koszty po to żeby zabezpieczyc elektrownię o mocy 3GW, bardzo bardzo opłacalne! Koniecznie musimy skopiować ten pomysł.
ed Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 13:09
Czy ktoś znalazł choć 1 zdjęcie z elektrowni w Fukuszimie na którym widać powierzchnie elektrowni zalanej wodą i szlamem po tsunami?
Fotografer Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 20:58
Nie, bo klisze się prześwietlały od promieniowania.
inżynier Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 12:45
Jestem za elektrownią atomową w Polsce.
Dionizy Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 12:22
Elektrownia Jądrowa Olkiluoto – jedna z dwóch, obok wodno-wodnego reaktora energetycznego Loviisa, elektrowni jądrowych w Finlandii, powstała w 1973 i działająca od 1979. Znajduje się na wyspie Olkiluoto na zachodzie kraju.
Aktualnie składa się z dwóch bloków, każdy o mocy elektrycznej 860 MW. Blok trzeci, pierwszy typu EPR (Europejski Reaktor Ciśnieniowy) jest w budowie od lipca 2005, a jego rozruch planowany był pierwotnie na rok 2009. Datę tę przesunięto najpierw na 2011, a następnie na 2012 rok. W lipcu 2009 ogłoszono, że projekt będzie opóźniony o 3,5 roku, a jego budżet przekroczony o 60%. Dodatkowo niemiecki Siemens w związku ze zmianą polityki RFN po katastrofie w Fukushimie (zamknięcie wszystkich reaktorów jądrowych w Niemczech do końca 2022 roku), wycofał się w 2011 z sektora energetyki jądrowej. W lipcu 2012 r. planowane uruchomienie reaktora oceniano na najwcześniej początek 2015 roku - z 6-letnim opóźnieniem. W grudniu 2012 r. Areva oszacowała, że pełne koszty budowy reaktora osiagną kwotę 8,5 miliarda euro - prawie 3-krotnie wyższą od projektowanej ceny 3 miliardów euro. W lutym 2013 operator kompleksu Teollisuuden Voima Oyj (TVO) stwierdził, że "przygotowuje się na możliwość", że Olkiluoto 3 może nie zostać uruchomiony przed 2016. W informacji z września 2014 przekazanej Teollisuuden Voima Oyj (TVO), Areva-Siemens wskazała rok 2018 jako termin zakończenia budowy (opóźnienie 13 lat).

Konstrukcja reaktora była także krytykowana przez fiński urząd, zajmujący się bezpieczeństwem instalacji nuklearnych STUK. Przemysł jądrowy początkowo prezentował reaktor jako swój "okręt flagowy", jednak wraz z opóźnieniami zmienił strategię, tłumacząc opóźnienia jako "normalny przypadek przy okazji budowania pierwszej instalacji nowego typu.
Rosjanie wybudują kolejną elektrownię
25 lutego 2014
Wcześniej takie porozumienie Finlandia zawarła w maju 1969 r. ze Związkiem Sowieckim i było ono przedłużane tylko do 2004 r. Przez ostatnie 10 lat Helsinki nie były związane z Moskwą takimi umowami.

Porozumienie podpisane we wtorek stanowi podstawę prawną do budowy przez Rosję kolejnej elektrowni atomowej w Finlandii. Siłownia o mocy 1200 MW w Pyhajoki na północy Finlandii ma kosztować 6 mld euro i rozpocząć dostawy prądu w 2024 r.
Marek1 Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 12:16
Problem jest tylko taki, że tak zabezpieczona EA kosztuje tyle co 2 normalne. W warunkach polskiej nędzy budżetowej to są gigantyczne pieniądze.