Polsce grożą kary za nierespektowanie norm emisyjnych

Piątek, 11 Sierpnia 2017, 11:10

Polskim elektrowniom i ciepłowniom pozostały zaledwie cztery lata na zredukowanie emisji szkodliwych substancji. Ministerstwo Środowiska będzie próbowało ominąć ten obowiązek udzielając instalacjom odstępstwa od tego wymogu. To jednak grozi nałożeniem kar finansowych przez Komisję Europejską – informuje Puls Biznesu.

Pod koniec lipca Komisja Europejska opublikowała komunikat dotyczący norm emisji zanieczyszczeń z dużych obiektów spalania. Obejmują one obiekty podlegające nowym limitom ujętym w tzw. konkluzjach BAT (Best Available Techniques) zaaprobowanych pod koniec kwietnia br. Na ich podstawie wprowadzono m.in. bardziej restrykcyjne wymagania dotyczące emisji szkodliwych substancji.

Podczas głosowania przeciwko nowym regulacjom opowiedziały się Polska oraz 7 innych państw (w tym Niemcy). Za opowiedziało się 2 państw, w których mieszka 65,14% unijnych obywateli. Oznacza to, że nowe prawo przegłosowano przekraczając o zaledwie 0,14% ustalony w Traktacie z Lizbony próg demograficzny – czytamy w Pulsie Biznesu.

Zobacz także: Polska elektroenergetyka potrzebuje sprawnego szefa MSZ [ANALIZA]

W konsekwencji przyjętych regulacji normy należy uwzględniać przy budowie nowych elektrowni, zaś istniejące muszą dostosować się do nich w przeciągu 4 lat. Jak informuje cytowany przez Puls Biznesu pełnomocnik polskiego rządu ds. polityki klimatycznej Paweł Sałek modernizacja zakładów będzie kosztować ok. 10 mld zł.

Aby uniknąć tych kosztów Ministerstwo Środowiska będzie wydawać dopuszczalne prawem tzw. odstępstwa. Według unijnych przepisów odstępstwa są nadawane na podstawie położenia geograficznego instalacji lub lokalnych warunków środowiskowych oraz charakterystyki technicznej instalacji. W polskim Prawie dodano jednak jeszcze jedno kryterium ujęte jako „inne czynniki mające wpływ na funkcjonowanie instalacji i środowisko jako całość”.

Zdaniem cytowanej przez Puls Biznesu Małgorzaty Smolak prawnik z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi stworzona w ten sposób furtka jest sprzeczna z unijnym prawem i narazi polskie państwo na kary finansowe. „Problemem przy staraniach o uzyskanie odstępstw będzie bardzo zła jakość powietrza w Polsce” – mówi Smolak dodając, że warunkiem wydania decyzji o odstępstwie jest zapewnienie, że nie doprowadzi to do pogorszenia jakości środowiska.

Jak jednak wynika z oceny jakości powietrza w 2015 r, w aż 44 z 46 stref w Polsce odnotowano przekroczenie stężeń szkodliwych substancji. „Gdyby odstępstwo miało doprowadzić do dalszego, nawet znikomego, naruszenia norm jakości, to nie powinno zostać przyznane” – wyjaśnia Smolak. To zaś będzie oznaczać groźbę nałożenia na Polskę kar finansowych przez Komisję Europejską. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

MacGawer Piątek, 11 Sierpnia 2017, 19:39
„Problemem przy staraniach o uzyskanie odstępstw będzie bardzo zła jakość powietrza w Polsce”

Obecne normy są tak ostre, że oskarżanie dużych obiektów o złą jakość powietrza jest nieporozumieniem. Przypomina to korporacje ktore w oszczędzaniu zapędziły sie tak daleko, że rozliczają pracowników z każdego spinacza. Nie tędy droga drodzy państwo, już dawno przekroczono nie tylko granicę ekonomiczną ale także ekologiczną (instalacje oczyszczające spaliny powodują zanieczyszczenia w innych miejscach - rachunek ciągniony) i zwykła logikę. Od lat nie tylko nie ma problemu z nadmiarem siarki w środowisku ale wręcz jest problem z jej brakiem. Mimo tego unijne normy emisji dążą do zera, gdzie tu sens?
werserk Piątek, 11 Sierpnia 2017, 15:34
"Podczas głosowania przeciwko nowym regulacjom opowiedziały się Polska oraz 7 innych państw (w tym Niemcy). Za opowiedziało się 2 państw, w których mieszka 65,14% unijnych obywateli."

Nie chodziło raczej o 20 państw?