Ukraińscy oligarchowie narzędziem w rękach Kremla? "Widmo katastrofy sektora energetycznego" [ANALIZA]

Wtorek, 13 Czerwca 2017, 15:51
Paweł Kost

Jeden z głównych postulatów Majdanu – deoligarchizacja – pozostaje niespełniony. Dla energetyki oznacza to ciągłe hamowanie reform, czego sztandarowym przykładem są rynki gazowe i elektroenergetyczne. W znacznej mierze wymuszone sojusze władz z ugrupowaniami oligarchicznymi oznaczają, co najwyżej, powolny postęp transformacji. Ten nieformalny układ nie jest trwały, co kreuje przesłanki dla destabilizacji sytuacji wewnętrznej, które z pewnością zechce wykorzystać Kreml.

Taktyczny kompromis

W początkowej fazie po Majdanie w środowisku oligarchicznym Ukrainy doszło do istotnych przetasowań. Niemal całkowicie na znaczeniu straciła tzw. Rodzina (ugrupowanie skoncentrowane wokół Ołeksandra Janukowycza), której przedstawiciele uciekli do Rosji. Redukcji uległa także siła polityczna Rinata Achmetowa i Dmytro Firtasza. Uszczuplił się też stan finansowy wszystkich oligarchów, ale nie było to następstwem deoligarchizacji, a stagnacji gospodarczej na Ukrainie i niesprzyjającej sytuacji na rynkach surowcowych.

Majątek i monopolistyczna pozycja oligarchów, zwłaszcza na rynkach energetycznych kraju, pozostały praktycznie nienaruszone. Przeprowadzenie deoligarchizacji w nieunikniony sposób wiązałoby się z otwartymi próbami zaostrzenia sytuacji wewnętrznej ze strony wielkiego biznesu. A biorąc pod uwagę wpływy w kluczowych sektorach gospodarki oraz na rynku mediów byłoby to dla Kijowa ryzykowne, zwłaszcza na tle rosyjskiej agresji. Stanowczemu kursowi wobec oligarchii nie sprzyjała też sytuacja w resortach siłowych, które mimo znaczącej poprawy w działalności, nadal nie funkcjonują bez zarzutu. Ponadto dodatkowym argumentem biznesmenów była (i nią pozostaje) krucha konfiguracja polityczna w parlamencie – bez poparcia kontrolowanych przez oligarchów grup poselskich „Odrodzenie” i „Wola Narodu” zebranie większości będzie stało pod dużym znakiem zapytania.

Całość tych czynników faktycznie pchnęła władze do zawarcia taktycznego sojuszu ze środowiskami oligarchicznymi. Nie nosi on tak patologicznego charakteru jak za czasów Janukowycza i nie oznacza nielegalnego dostępu do środków publicznych na tak dużą skalęjak wówczas, ale wciąż stoi na przeszkodzie do implementacji reform i budowy rynków energetycznych z prawdziwego zdarzenia. System oligarchiczny nadal oddziałuje na proces decyzyjny w państwie, co skutecznie hamuje, robi chaotycznym i spłyca proces reform.

Energetyka jest sektorem, w którym z jednej strony były i są wdrażane reformy, a z drugiej wpływy oligarchatu nie pozwalają uzyskać optymalnych rezultatów tych zabiegów reformatorskich. Jest to szczególnie widoczne na przykładzie rynków gazu ziemnego i energii elektrycznej. W obydwu sektorach przez lata ukształtowały się dwie monopolistyczne grupy – Rinata Achmetowa i Dmytra Firtasza. Obaj są zainteresowani taką implementacją reformy, która pozwoliłaby im zachować preferencyjne warunki dla swej działalności. Kijów z ogromnym trudem pokonuje ich opór, ale bardziej zaawansowane szczeble przemian jeszcze przed nim. Przypadek obydwu jest dobrym materiałem dla analizy rzeczywistych oraz imitowanych wysiłków ukraińskich władz w zakresie deoligarchizacji energetyki.

Grupa Rinata Achmetowa

Firmy najbogatszego Ukraińca kontrolują ponad 70% generacji cieplnej, a także około 50% mocy wytwórczych z alternatywnych źródeł energii. Na skutek ostatecznego przerwania obiegu towarów między okupowanym Donbasem i resztą Ukrainy w marcu tego roku, DTEK utracił nie tylko formalną, ale też realną kontrolę nad kopalniami na terytorium okupowanym. Mimo tego zachowuje znaczące wpływy w sektorze węglowym, kontrolując choćby jeden z największych koncernów węglowych Pawłohradwuhillia. Rinat Achmetow zachowuje wpływ na kilka sił politycznych w parlamencie: Blok Opozycyjny, Front Ludowy, a ostatnio także Partię Radykalną Ołeha Laszki. Nie da się także nie zauważyć wyraźnych symptomów kompromisu z otoczeniem Petro Poroszenki.

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów symbiozy Achmetowa z władzami jest funkcjonowanie na rynku energii elektrycznej pochodzącej z elektrowni węglowych tzw. formuły cenowej Rotterdam+. Została wprowadzona w 2016 roku w celu sprzyjania importowi węgla (zwłaszcza grup antracytowych) z alternatywnych do donbaskiego i rosyjskiego źródeł. Jednak w praktyce Achmetow sprowadzał znacznie tańszy węgiel z okupowanego Donbasu, ale taryfy na dostarczaną energię liczono według formuły Rotterdam+. Według ocen eksperckich jego firmy miały w ten sposób zarobić około 10 miliardów hrywien.

Achmetow wyraźnie chce iść za ciosem. Mówi się, że zaproponowana przez ministerstwo energetyki i przemysłu węglowego koncepcja reformy sektora węglowego jest owocem wspólnych prac otoczenia prezydenta z lobbystami DTEK. Ma ona zakładać prywatyzację kolejnych kopalń oraz powrót do dotacji państwowych. Taki ukłon w stronę DTEKu ze strony państwa ma być ceną za zgodę na całkowitą rezygnację jego elektrowni z antracytu już w 2019 roku. Na razie nie opublikowano dokumentu, więc trudno go rzetelnie oceniać, jednak taki scenariusz wpisywałby się całkowicie w trend ostatnich miesięcy.  

Na tym tle nie będzie niespodzianką, jeśli implementacja uchwalonej niedawno ustawy O rynku energii elektrycznej, która dla Ukrainy jest rewolucyjna, zajmie wiele lat. Oprócz czynników obiektywnych (proces ten wymaga czasu), szybkie wdrożenie norm III pakietu energetycznego będzie napotykało sprzeciw sił podporządkowanych Achmetowowi.

Tymczasem są pozagospodarcze elementy, które każą nie tylko z dużą dozą ostrożności, ale i pewną trwogą oceniać silną pozycję Achmetowa na rynku energetycznym. W Kijowie od dawna wiele mówiło się o specjalnych względach najbogatszego Ukraińca, którymi darzą go rosyjskie organy siłowe. Nie ma przekonujących dowodów mówiących o zależności Achmetowa od Kremla, ale nie brakuje poszlak, by tej wersji nie odrzucać. Kryminalna przeszłość najbogatszego Ukraińca, godna podziwu zdolność do przetrwania w okresie rozprawy ze światem przestępczym w latach dziewięćdziesiątych, czy też brak reakcji (pomimo dysponowania możliwościami) na początkowym etapie agresji rosyjskiej – to najbardziej powierzchowne z nich. Gdyby okazało się, że Achmetow jest narzędziem w rękach Kremla, mogłoby to mieć katastrofalne następstwa dla przyszłości ukraińskiej energetyki.

W ostatnim czasie imperium Achmetowa co najmniej kilkakrotnie sprzyjało wzrostowi nastrojów protestacyjnych na Ukrainie, co przecież idealnie wpisuje się w plany Moskwy. Np. podczas minionego sezonu opałowego koncern Kyivenerho należący do DTEK dwukrotnie masowo rozsyłał konsumentom pomyłkowe (istotnie zawyżone) rachunki za prąd i dostawy ciepła, co wywoływało ich zrozumiałe oburzenie. W dziwny sposób obydwa przypadki poprzedzały planowane akcje protestacyjne w Kijowie w listopadzie i lutym, co sugeruje chęć im sprzyjania ze strony DTEK.

Eksperci zwracają uwagę, że „przymusowe” przerwy w dostawach prądu zimą 2014/2015 (także w okresie ciężkich walk na froncie i mało stabilnej sytuacji wewnętrznej) stosowane przez DTEK z uwagi na rzekome braki zapasów węgla antracytowego, wcale nie były konieczne. Nie jest też tajemnicą, że kilkakrotnie organizował strajki górnicze. Wspomniane epizody powinny dawać władzom do myślenia. Nie można zapominać, że Achmetow dysponuje też silnym imperium medialnym, które w razie potrzeby także przekształca się w instrument jego polityki. Wszystko to powoduje, że kompromis zawarty między władzami i najbogatszym Ukraińcem nie może być trwały i jest zabiegiem taktycznym z obu stron

Grupa Dmytro Firtasza

Na drugim biegunie energetyki – gazowym – jest nie mniej kontrowersyjna postać, czyli Dmytro Firtasz robiący od wielu lat bliskie interesy z Gazpromem. Ten oligarcha bardzo długo „dzielił i rządził” w sektorze gazowym Ukrainy. Najpierw udało mu się uzyskać silną pozycję za prezydentury Wiktora Juszczenki, a potem ją jeszcze znacząco umocnić w czasach Wiktora Janukowycza. Praktycznie wszystkie kluczowe stanowiska w sektorze gazowym były obsadzone jego ludźmi. Sytuacja zaczęła się zmieniać po rewolucji godności wraz z przyjściem na stanowisko szefa Naftogazu młodego reformatora Andrija Kobolewa. Działalność Kobolewa i jego ekipy jest jak dotąd największym sukcesem Kijowa na drodze reformy rynku gazowego. Wysiłki te stoją w bezpośredniej sprzeczności z interesami Firtasza. Mimo mocno nadwątlonej pozycji w strukturach Naftogazu, oligarcha wykorzystuje resztki wpływów do torpedowania przemian w sektorze. Jedną z przyczyn ostatnich przepychanek kadrowych w spółce i jej córkach jest oddziaływanie Firtasza.     

Z kolei dotąd prawie nienaruszonym pozostaje jego imperium na rynku dystrybucji surowca. DF Group zdecydowanie dominuje na rynku dystrybucji gazu – posiada pakiety kontrolne ponad 70% tzw. obłhazów (obwodowych przedsiębiorstw dystrybucji gazu) i miasthazów (miejskich przedsiębiorstw dystrybucji gazu). Do dziś na pół korupcyjnie wykorzystuje sieci dystrybucyjne nic za to nie płacąc. Trwająca reforma rynku gazu ma to zmienić, ale nie jest wcale powiedziane, że Firtasz przegra tę batalię. Nawet, jeśli obecnie przebywa w areszcie domowym w Wiedniu.

Aktualna wersja ustawy O rynku gazu ziemnego nie zawiera szczegółowej regulacji kwestii opłaty za wykorzystywanie sieci dystrybucji. Kilkakrotne próby zmiany tego stanu rzeczy nie przyniosły skutków i stosowna regulacja wciąż nie została przegłosowana. Dopiero w lutym tego roku rząd zlecił resortowi energetyki opracowanie umów, na mocy których obłhazy będą dzierżawiły sieci i uiszczały za to opłaty. Zanim to się jednak stanie do 1 grudnia 2017 roku resort i Skarb Państwa mają dokonać inwentaryzacji majątku oraz de facto rozdzielenia własności. To wymaga nie tylko czasu, ale także środków finansowych. Ponadto kwestią dyskusyjną pozostaje metodologia rozrachunku taryf, co po pierwsze kreuje możliwość dla znalezienia kolejnego kompromisu, a po drugie stwarza pożywkę dla manipulacji medialnych. I nie trzeba dodawać, że imperium medialne Firtasza już rozpoczęło kampanię szkalującą te zabiegi rządu.    

Firtasz wciąż może się pochwalić pokaźnym oddziaływaniem na życie polityczne Ukrainy. Część deputowanych Bloku Petro Poroszenki (grupa „Udar”) jest związana z właścicielem DF Group. Oligarcha na austriackim wygnaniu posiada silną reprezentację w Bloku Opozycyjnym – czołowe postacie tego ugrupowania Jurij Bojko i Serhij Lowoczkin należą do jego najbliższych sojuszników i partnerów w biznesie. Ponadto Firtasz kontroluje sporą część grupy poselskiej „Wola Narodu”, bez której rządzącym nie zawsze daje się skomponować większość. Za ludzi Firtasza w „Woli Narodu” uważani są np. Iwan Fursin (kolejny partner biznesowy) oraz Ołeksandr Onyszczenko, który ukrywa się poza granicami kraju przed ukraińskimi organami ścigania. Postać Onyszczenki jest jednak o tyle ciekawa, że jest łącznikiem grupy Firtasza z Julią Tymoszenko, co może dać wybuchowy sojusz wspierany przez Rosję.

W otoczeniu prezydenta, a także on sam, nie sprostowano komunikatów medialnych o „błogosławieństwie” ze strony oligarchy dla startu w wyborach prezydenckich dla Poroszenki i wyborach mera Kijowa dla Witalija Kliczki. Stosowne spotkanie miało mieć miejsce wczesną wiosną 2014 roku w Wiedniu. Wiele wskazuje na to, że to nie są wymysły prasy. Problemy z prawem, z którymi boryka się oligarcha w Austrii nie wynikają z zabiegów Kijowa, a aktywności organów ścigania USA ubiegających się o jego ekstradycję. Dla amerykańskich władz Firtasz jest w posiadaniu niezwykłego atutu, jakim jest rozległa wiedza na temat działalności Gazpromu, otoczenia Władimira Putina, a być może i samego prezydenta Rosji na rynkach gazowych Europy. Nie da się zatem wykluczyć, że Firtasz zechce dobić targu z prokuraturą USA – „wiedza za wolność”. Trudno powiedzieć, jak taki scenariusz mógłby się odbić na pozycji DF Group na Ukrainie i przyszłości rynku gazowego nad Dnieprem.   

O ile w przypadku Achmetowa możemy mówić o poszlakach dotyczących „rosyjskiego śladu” w jego działalności, to Firtasz otwarcie i przez lata budował fundament swojej działalności biznesowej na bliskich kontaktach z Rosjanami. Jest od dawna uważany za reprezentanta interesów Gazpromu nad Dnieprem. Osławiona spółka-pośrednik w dostawach gazu z Rosji na Ukrainę RosUkrEnerho, to wspólny projekt Gazpromu i struktur Firtasza. Z uwagi na powyższe zachowanie monopolistycznych pozycji DF Group na rynku gazowym Ukrainy będzie miało dalekosiężne i negatywne następstwa dla przyszłości tego rynku.    

„Albo my ich, albo oni nas”

Pożywką dla zachowania oligarchicznego modelu w energetyce jest szereg zasadniczych problemów ukraińskiej rzeczywistości:

  1. Brak namacalnych sukcesów w zakresie kluczowych reform państwa – ograniczenia korupcji i modernizacji służby państwowej
  2. Niewystarczająca efektywność resortów siłowych
  3. Polityka wybiórczych i chaotycznych reform
  4. Deformacja rynku mediów i szerzej polityki informacyjnej państwa.

Obserwowane sojusze władz z oligarchami są zjawiskiem tymczasowym, a obydwie strony snują długoterminowe plany osłabienia taktycznych sprzymierzeńców. Wbrew ponurym prognozom ekipa Poroszenki dość umiejętnie rozgrywa swą przyszłość polityczną i stabilność wewnętrzną kraju. Nie dopuszczono do krachu obecnej konfiguracji politycznej w parlamencie, czy też stosunkowo szybko lokalizowano bezpośrednie źródła destabilizacji w państwie. Nie brakuje też przykładów udanych reform. Dotąd jednak na dobre nie rozpoczęto likwidacji oligarchicznych patologii.   

Kijów wybrał opcję powolnego cywilizowania działalności oligarchów, która z natury rzeczy nie doprowadzi do przełomu. Realistyczne oczekiwania nie mogą zatem zakładać szybkiej deoligarchizacji, a jedynie chaotyczne, powolne i wybiórcze kroki na tym kierunku. Dopiero najbliższe dwa-trzy lata pokażą na ile władze będą zdeterminowane, by tworzyć rynki gazowy i elektroenergetyczny z prawdziwego zdarzenia. Bazowe ustawy przyjęto, ale do pełnej implementacji jeszcze daleka droga, zwłaszcza w przypadku rynku elektroenergetycznego.

Będzie to bardzo długa batalia, w której istotnym jest zachowanie przez władze inicjatywy. Rezultaty tych zmagań będą wynikiem przeplatania się szeregu czynników: skuteczności władz w rozwiązaniu wymienionych powyżej wyzwań, determinacji rządu. gotowości do podjęcia ryzyka politycznego, nacisków międzynarodowych i społeczeństwa obywatelskiego nad Dnieprem. Wydaje się zatem, że realistycznym jest oczekiwanie na implementację reform jedynie małymi krokami, których tempo będzie zależne od splotu bieżących okoliczności. I już to będzie sukcesem.     

Swój wkład w próbę sił władz z oligarchami po stronie tych drugich będzie próbowała wnieść także Moskwa. Deformacja i zahamowanie reform, a najlepiej destabilizacja sytuacji i zmiana układu sił w Kijowie, to cele Kremla dość zbieżne z oligarchicznymi. W wymiarze taktycznym Rosja będzie stosowała na przemian politykę kija i marchewki pragnąc zachowania szeroko rozumianej zależności lub współzależności. A strategicznie jej wysiłki będą skoncentrowane na utrwaleniu wyliczonych powyżej wad dzisiejszej Ukrainy.

Zobacz także: Prezes PGNiG dla Energetyka24: w tym roku sformułujemy politykę LNG [WYWIAD]

Zobacz także: Państwowy Fundusz Rezerwy Demograficznej sięgnie po OFE. Repolonizacja energetyki?

Paweł Kost
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

20 komentarzy

Drzewica Sobota, 23 Września 2017, 11:39
Mafii trzeba odciąć wszystkie macki jeśli chce się ją unieszkodliwić! Ukraińcy zachowują oligarchię przy życiu i tym samym zaprzeczają ideom Majdanu! Zwycięża chytrość oligarchów wspomagająca kasą chytrość polityków zgodnie z chytrym działaniem służb Putina na bezpardonowej ich wojnie o imperium!
Gość Środa, 14 Czerwca 2017, 8:26
Polski biznes musi być ostrożny , konflikt na Ukrainie może się rozszerzyć.
hm Środa, 14 Czerwca 2017, 0:55
szkoda, że na Ukrainie nikt z szeroko pojętego społeczeństwa takich artykułów nie czyta. To by trochę utrwaliło świeże spojrzenie na źródło problemów dla tego kraju i syfu jaki tam jest do posprzątania....
kpr. rez Środa, 14 Czerwca 2017, 15:35
Hm - Widac, ze nie czytasz prasy ukrainskiej i nie ogladasz telewizji ukrainskiej nawet kanalow rosyjsko jezycznych. Otoz codziennie sa artykuly lub programy pokazujace korupcje - policjantow, politykow, urzednikow, lekarzy itd. Pokazywane sa materialy z ukrytych kamer i wypowiedzi ludzi z ulicy ktorzy nie boja sie mowic otwarcie o korupcji. Ukraincy rozpoczeli wojne z korupcja, oczywiscie nie zlikwiduja tego w ciagu roku czy dwoch. Tak jak i w polsce nie zlikwidowano korupcji i co chwila mamy jakies mamy informacje o ukladach korupcyjnych a CBA ma pelne rece roboty. Ale o dziwo w Rosji w prasie i telewizji nie ma wogule informacji o korupcji w aministracji, policji, prokuraturze itd. Czy to oznacza, ze Rosja jest jedynym panstwem na swiecie gdzie nie ma przypadkow korupcji? Codowny kraj ta Rosja....
Geoffrey Środa, 14 Czerwca 2017, 9:42
"Nikt nie czyta" ? A skąd takie informacje? Szkół nie mają? Czytać nie umieją? Nie wiedzą co to komputer? Przeciwnie, debata publiczna na Ukrainie jest bardzo silnie rozwinięta, w dodatku o wiele bogatsza niż w Polsce, gdzie dyskusje polityczno-gospodarcze są do bólu przewidywalne.
Naiwny Wtorek, 13 Czerwca 2017, 22:22
Kiedyś było prosto - Marks i Engels zdefiniowali to w książce Kapitał, powszechny wtedy na świecie ustrój nazwali Kapitalizmem i wymyślili utopijny system powszechnej szczęśliwości Komunizm a fazę przejściową Socjalizm.
Obecnie Socjalizm u Nas pądł i się skompromitował, Nawet utrzymujemy, że tak jest na całym świecie (zapominając o takich drobiazgach jak Chiny czy Wietnam). Kapitaliści i Kapitalizm też jakoś po cichu znikneli. W złych krajach są Oligarchowie u Nas co najwyżej Korporacje. I tylko zapomnieliśmy wymyśleć nową nazwę dla Naszego ustroju - bo Demokracja to chyba nie to.
A Poroszenko to oczywiście nie Oligarcha.
ribik Środa, 14 Czerwca 2017, 7:18
Czytałeś książkę? Bardzo wątpię. Nie wiesz jaki był cel pisania tej książki, i wcale nie o komunizmie jest ta książka. Ale żeby zacząć coś takiego pisać, to należy zacząć od poznania historii samego Marksa.
underdog Wtorek, 13 Czerwca 2017, 21:20
Ukraina jest ciągle w strefie wpływów rosyjskich, a oligarchowie dorzucają swoje. Polska powinna cierpliwie czekać na "wielką smutę" w Rosji, być na to przygotowana i wjechać z duzym kapitałem na Ukrainę stawiając twarde warunki
LNG second (d.Nabucco first) Sobota, 17 Czerwca 2017, 16:28
Gdyby Ukraina była kontrolowana przez Rosjan to brałaby gaz i ropę od Rosji. Z tego co wiem to nie kupują gazu w Rosji już od kilku lat...
jan Sobota, 30 Września 2017, 16:19
Bo nigdy nie kupowali tylko kradli z gazociągu.
Naiwny Środa, 14 Czerwca 2017, 17:57
"Polska powinna ...... wjechać z dużym kapitałem..." - a skąd Polska ma mieć jaki kolwiek kapitał? Nawet mały. Obecnie Państwo Polskie jest powaźnie zadłużone i dług ten przekracza rezerwy NBP. Czyli jeśli Polska ma coś zainwestować na Ukrainie to musi te pieniądze pożyczyć bo sama ich nie ma. A polscy Przedsiębiorcy? Naprawdę myślisz, że jakiś Polak w najbliższych latach zainwestuje jaki kolwiek kapitał w tak niestabilnym i ryzykownym miejscu jak Ukraina? A o inwestycji PKO BP na Ukrainie coś czytałeś - jak nie to popatrz jakie ładne straty na tym biznesie PKO poniosło.
Ale to też nie była duża inwestycja.
LNG second (d.Nabucco first) Wtorek, 13 Czerwca 2017, 19:52
Jak człowiek pomyśli w jakim miejscu dzisiaj jest Ukraina, to nie dziwi fakt, że nie ma do końca gwarancji sukcesu reform nad Dnieprem. Myślę, że USA jeśli jest dalekowzroczne powinny postawić na wielopłaszczyznowe wspieranie niepodległości Ukrainy - to jest coś co zadecyduje o przyszłości kontynentu.
kpr. rez Wtorek, 13 Czerwca 2017, 19:26
No w polsce na szczescie nie bylo i nie ma oligarchow... Gudzowaty - gaz i chyba przez przypadek premier L. Miler zablokowal budowe polaczenia gazowego z Norwegia 15 lat temu bo bysmy juz dawno byli niezalezni od gazu z Rosji...Kulczyk to tez nie oligarcha i tylko przypadkiem kupowal panstwowe wielkie firmy telekomunikacyjne, energetyczne, browary, Ciech, chemiczne a potem w cudowny sposob sprzedawla duzo drozej miedzynarodowym korporacjiom....
Tak w polsce to nie do pomyslenia, zeby oligarchowie robili co chcieli a politycy po zakonczeniu kadencji nie pracuja potem u oligarchow....
Kiks Środa, 14 Czerwca 2017, 14:38
W Polsce jest ogromna korupcja. Tylko skończyły się czasy "kopert". Nawet korupcja ewoluowała.
underdog Wtorek, 13 Czerwca 2017, 21:29
duża część tych firm wraca w polskie ręce. pytanie ile miliardów złotych straciliśmy przez te 25 lat. Poza tym nie miej złudzeń na wschodzie są Oligarchowie, na zachodzie Korporacje - jednakowo korumpują polityków
blabla Wtorek, 13 Czerwca 2017, 19:11
Prawy Sektor miał byc w rękach Rosji teraz Oligarchowie to tam faktycznie chyba 70% sympatyzuje z Rosją a nie z Polską czy Europą Zachodnią.
Geoffrey Środa, 14 Czerwca 2017, 9:36
Jeśli Ukraina ma strategiczne znaczenie dla Rosji ( a ma), to nic w tym dziwnego, że Rosja korumpuje ukraińskich polityków i "biznesmenów". Ma ku temu powody, środki i bazę w postaci postsowieckich grup interesów i służb specjalnych. Nie jest to szczególnie zaskakujące. Sympatie społeczne nie mają tu nic do rzeczy.
gegroza Wtorek, 13 Czerwca 2017, 17:04
Dobra analiza- pokazuje jednak ze każdy ma to na co zasłużył. Taka jest Ukraina nie przez przypadek
me Wtorek, 13 Czerwca 2017, 16:45
Jest tylko kwestią czasu kiedy rządzący Ukrainą dojdą do wniosku, "jeżeli nie możesz pokonać przeciwnika to się do niego dołącz"
Gość Wtorek, 13 Czerwca 2017, 16:17
Oligarchowie to w każdym kraju są balastem.