KE: wkrótce mandat w sprawie reżimu prawnego wobec Nord Stream 2

Wtorek, 09 Maja 2017, 16:54

Komisja Europejska ma przedstawić w najbliższych tygodniach propozycję mandatu do negocjacji z Rosjanami w sprawie reżimu prawnego wobec morskiego odcinka Nord Stream 2. Informację taką podał wiceszef KE ds. unii energetycznej Marosz Szefczovicz. Polityk zaznaczył, iż ma nadzieję na polskie poparcie.

KE zapowiedziała pod koniec marca, że będzie chciała uzyskać od rządów unijnych krajów mandat do rozmów z Rosją, by wypracować porozumienie w sprawie stosowania podstawowych zasad prawa UE do morskiej części Nord Stream 2. KE uznała, że restrykcyjny, trzeci pakiet energetyczny obowiązuje tylko wobec lądowej części gazociągu.

"Jeśli popatrzymy ściśle na europejskie prawo - analizy naszego serwisu prawnego były w tym zakresie całkiem jasne - byłoby bardzo trudno wymagać bezpośredniego stosowania trzeciego pakietu energetycznego wobec morskiej części gazociągu" - powiedział PAP w Brukseli Szefczovicz.

Objęcie morskiej części planowanego przez Rosjan gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego do Niemiec restrykcjami trzeciego pakietu energetycznego byłoby niekorzystne dla Gazpromu. Oznaczałoby bowiem, że spółka ta musiałaby zapewnić innym dostawcom dostęp do Nord Stream 2, a jego własne dostawy przez ten rurociąg mogłyby zostać ograniczone nawet do 50 procent.

Szefczovicz zaznaczył, że Komisja nie chce, by gazociąg był budowany w luce prawnej lub powstawał jedynie w oparciu o prawo rosyjskie w europejskich wyłącznych strefach ekonomicznych na Morzu Bałtyckim. "Naszą ambicją powinno być upewnienie się, że główne zasady europejskiego prawa będą stosowane również wobec tego morskiego odcinka gazociągu. Chodzi o takie kluczowe kwestie, jak przejrzystość funkcjonowania rurociągu, rozdział produkcji od przesyłu, czy dostęp stron trzecich do infrastruktury" - zaznaczył komisarz.

Zobacz także: Niemiecki regulator przeciwko "dyskryminacji" Nord Stream 2

Jak dodał, z tego powodu po konsultacji z prawnikami KE zdecydowała, że najlepszym sposobem, by iść do przodu i przezwyciężyć kolizję dwóch norm prawnych - rosyjskiej i europejskiej - będzie porozumienie międzyrządowe pomiędzy UE i Rosją.

"To byłoby najbezpieczniejsze podejście, w którym możemy wrazić oczywiście wszystkie nasze obawy i negocjować. Naszym zdaniem najlepszym sposobem jest zwrócenie się o mandat negocjacyjny do państw członkowskich w tej sprawie - oświadczył wiceprzewodniczący KE. - Mamy nadzieję, że przynajmniej na poziomie Komisji mandat będzie zatwierdzony w ciągu tygodni".

Później sprawa trafi do państw członkowskich, które zatwierdzą ostatecznie mandat dla Komisji. Sprawa nie będzie jednak prosta, bo przeciwstawne interesy poszczególnych stolic mogą sprawić, że mandatu nie uda się ustalić bardzo długo. Polska, a także kilka innych krajów naszego regionu jest przeciwnych projektowi, ale np. Niemcy mają do niego pozytywny stosunek.

Szefczovicz przyznał, że projekt nie sprowadza się tylko do podwojenia zdolności przesyłowych z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. "Wiemy, że Nord Stream 2 dotyczy tranzytu przez Ukrainę, dlatego bardzo jasno będziemy o tym pisać w mandacie. Mam nadzieję, że pozwoli to na dyskusję w tej sprawie pomiędzy państwami członkowskimi, aby dać nam silne polityczne wsparcie, byśmy mogli wypracować porozumienie z Rosją, które zadowoli wszystkie strony" - zaznaczył wiceszef KE.

Jak dodał, Komisja będzie gotowa do rozmów z Rosjanami zaraz po tym, jak Rada UE, czyli przedstawiciele państw członkowskich, zatwierdzi dla niej mandat. "Wiem, że obie prezydencje, zarówno obecna maltańska, jak i przyszła estońska są gotowe, aby włączyć ten punkt do obrad Rady, gdy tylko zaproponujemy projekt mandatu, ale trudno ocenić, jaka będzie dynamika w Radzie. To będzie też zależało od stanowiska Polski. Liczę na polskie wsparcie" - oświadczył Szefczovicz

Nord Stream 2 to projekt dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku. W tym samym roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi.

jw/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

mefis58 Niedziela, 24 Września 2017, 10:15
"Oznaczałoby bowiem, że spółka ta musiałaby zapewnić innym dostawcom dostęp do Nord Stream 2, a jego własne dostawy przez ten rurociąg mogłyby zostać ograniczone nawet do 50 procent.". To znaczy, że Europa łaskawie by się zgodziła na wybudowanie przez Gazprom tego gazociągu, po czym Gazprom musiał by 50% przepustowości zagwarantować dla swojej konkurencji, która nie ponosząc kosztów budowy ani kosztów obsługi była by w oczywisty sposób na lepszej pozycji przetargowej, po czym Europa kupowała by gaz z tych 50% konkurencji, bo ten rosyjski obciążony kosztami obsługi kredytu na budowę gazociągu, w oczywisty sposób stałby na straconej pozycji. Oczywiście Gazprom mógłby teoretycznie zastosować wyższe stawki za przesył SWOIM gazociągiem konkurencyjnego gazu, ale już sobie wyobrażam ten skowyt oburzonych, którzy piali by na całą galaktykę jak to Gazprom "szykanuje" biednych konkurentów !!! No chyba was pogięło jeśli komukolwiek przyjdzie do głowy wysunąć takie "roszczenia" wobec inwestora. A tak swoją drogą, czy budowany (raczej planowany) tzw "Baltic Pipe" ma też być objęty tymi samymi zasadami ? Czy podobnie do "swojego" gazociągu będzie musiał dopuścić konkurencję Azerbejdżan ? Głupota i tyle !!!