Reklama

Gaz

W umowie na dostawy gazu LNG z USA jest kontekst ukraiński

Fot. Polskie LNG
Fot. Polskie LNG

W tej umowie trzeba dostrzegać też kontekst ukraiński i kolejną szansę dla Polski, która może zmienić naszą rolę z biernego odbiorcy rosyjskiego gazu, którym byliśmy przez kilkadziesiąt lat, do aktywnego gracza na rynku Europy Środkowo-Wschodniej  – powiedział PAP dr Marcin Sienkiewicz z Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego. 

"Z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa energetycznego, a przede wszystkim bezpieczeństwa rynku gazu ziemnego, to jest bardzo dobra informacja (zawarcie kontraktu na dostawy LNG z USA). Można mieć nadzieję, że to jest początek współpracy w tym zakresie pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi i amerykańskimi firmami" - powiedział PAP Sienkiewicz.

"Gdyby to się rozwinęło, to oznacza, że byśmy wykorzystali pewną koniunkturę, która rozwija się na światowych rynkach gazu, związaną z rozwojem potencjału eksportowego Stanów Zjednoczonych i pewną nadwyżką gazu, która jest w tej chwili na rynku amerykańskim, oraz dążeniem strony amerykańskiej do tego, żeby stać się dość ważnym graczem na rynkach gazu ziemnego" - dodał.

Zobacz także: Energetyczny sojusz z USA – Polska opuszcza „sferę marzycielstwa”? [KOMENTARZ]

Zobacz także: PGNiG sięga po amerykańskie LNG

Jego zdaniem, umowa ze Stanami Zjednoczonymi byłaby świadectwem na to, że wykorzystujemy pewne szanse, które w tej chwili pojawiają się na rynkach gazu na świecie.

"W tej umowie trzeba dostrzegać też kontekst ukraiński i kolejną szansę dla Polski, dla polskich dostawców, jeśli chodzi o rynek ukraiński, który jest największym rynkiem gazu w Europie Środkowo-Wschodniej" - uważa Sienkiewicz.

Zwrócił uwagę, że rynek ukraiński już od kilkunastu miesięcy nie zaopatruje się, jeżeli chodzi o import, w gaz rosyjski, tylko ściąga surowiec z kierunku zachodniego.

"Gdyby Polska wykorzystała tę możliwość, tę zmianę kierunku i stała się eksporterem gazu na Ukrainę, pośrednikiem, czy reeksporterem, to sprzyjałoby naszym interesom gospodarczym. Zmieniałoby to naszą rolę z biernego odbiorcy rosyjskiego gazu, którym byliśmy przez kilkadziesiąt lat, do aktywnego gracza na rynku Europy Środkowo-Wschodniej, ale także na rynkach światowych" - powiedział.

Jego zdaniem, działania PGNiG dotyczące dywersyfikacji dostaw gazu, to działania w dobrym kierunku i układające się w pewną spójną całość. 

Sienkiewicz poinformował, że rozstrzygnięcia biznesowe zadecydują o tym, czy bardziej będzie się opłacało PGNiG robić zakupy spotowe, czy bardziej opłacalny byłby dłuższy kontrakt.

"Na razie tylko jedna firma amerykańska zajmuje się eksportem gazu. Pytanie czy pojawią się następne. Stany Zjednoczone są na początku drogi, jeśli chodzi o rozwój eksportu gazu, więc to już jest sprawa, którą musi rozstrzygnąć przede wszystkim PGNiG" - powiedział.

"Spółka ta musi zapoznać się z sytuacją na rynku amerykańskim z ewolucją ofert, które tam są. Na tym etapie, trudno jednoznacznie powiedzieć, czy powinien być to model tylko spotowy, czy jakiś kontrakt kilkunastoletni, a może pewien miks tych form kontraktowania. W każdym razie pojawia się możliwość na elastyczność kontraktową, jeśli chodzi o Polskę o budowanie różnych opcji i tworzenia na tej podstawie ciekawej oferty handlowej dla naszych partnerów z Europy Środkowo-Wschodniej" - dodał.

Zdaniem Sienkiewicza, zawarcie kontraktu na dostawę gazu z USA poprawia naszą pozycję przy negocjowaniu kolejnych umów na dostawy gazu. 

"To pokazuje, że jesteśmy zdolni do pozyskiwania partnerów, jesteśmy zdolni do prowadzenia negocjacji, zaczynamy poruszać się na rynkach światowych, że jesteśmy zdolni do pozyskania nowych źródeł, a zatem budowania pewnych alternatyw i że nie jesteśmy przypisani raz na zawsze do jednego dostawcy" - podkreślił.

Sienkiewicz zaznaczył, że postępowanie PGNiG jest z biznesowego punktu widzenia i ze strategicznego jak najbardziej słuszne. Jego zdaniem, jest to pierwszy z sygnałów, pierwszy ruch, który świadczy o tym, że zmiany idą w dobrym kierunku.

kn/PAP

Reklama

Komentarze

    Reklama