Dania na celowniku Rosji – podział Bieguna Północnego za porzucenie Korytarza Norweskiego [ANALIZA]

Środa, 19 Kwietnia 2017, 12:43
Środa, 19 Kwietnia 2017, 12:43
Środa, 19 Kwietnia 2017, 12:43
Środa, 19 Kwietnia 2017, 12:43
Piotr Maciążek

Rosja intensyfikuje swoje działania wobec projektu Korytarza Norweskiego, który może skutecznie osłabić Gazprom w Europie Środkowej. Składają się one z dwóch części. Oferta pozytywna to m.in. wystosowana wobec Danii propozycja podziału stref wpływów w Arktyce i uczestnictwa tego państwa w rozbudowie rosyjskiej Dalekiej Północny. Opcja negatywna zakłada natomiast dokonanie przejęć przez kapitał powiązany z Kremlem na szelfie norweskim, co uderzy w bezpieczeństwo energetyczne Kopenhagi.

Kluczowy moment dla Korytarza Norweskiego

Budowa Korytarza Norweskiego, którym gaz z Norwegii dotrze do Polski i dalej Europy Środkowej poprzez powstające łączniki, nabiera tempa. Jak informują krajowe media – jesteśmy w przededniu ogłoszenia procedury open season, a więc rezerwacji przepustowości przez firmy zainteresowane przesyłem surowca za pomocą planowanej infrastruktury rurociągowej.

Nie powinien w tym kontekście dziwić fakt nasilającej się rozgrywki politycznej pomiędzy państwami zaangażowanymi we wspomniany projekt i Rosją, której żywotnym interesom zagraża. Koncentruje się ona przede wszystkim na Danii, która stanowi kluczowy, a zarazem najsłabszy, element powstającego Korytarza Norweskiego. Kopenhaga nie ma bowiem de facto ani tak silnych interesów eksportowych/przesyłowych jak Norwegia, ani tak dużej determinacji by dywersyfikować dostawy gazu jak Polska.

Od początku roku Kreml używa całego asortymentu działań by wpłynąć na władze duńskie w odniesieniu do ich stanowiska wobec Korytarza Norweskiego i gazociągu Nord Stream 2. Co ciekawe są to inicjatywy konkurencyjne wobec siebie, ponadto postawa Danii ma dla nich duże implikacje (nowy rurociąg Gazpromu miałby przebiegać przez jej wody terytorialne, a na Bornholmie miałaby powstać baza logistyczna na potrzeby jego budowy). To właśnie dlatego niewielkie królestwo nad Skagerrakiem, Kateggatem, Sundem oraz wielkim i małym Bełtem stanowi jeden z istotniejszych elementów polityki prowadzonej przez Federację Rosyjską w regionie Europy Północnej.

Rosyjska „marchewka”

Władze w Kopenhadze są kuszone przez Moskwę m.in. ofertą pozytywną, która może stanowić impuls gospodarczy dla duńskiej gospodarki. Oczywiście pod warunkiem rezygnacji Danii z projektu Korytarza Norweskiego i zachowania neutralności wobec budowy Nord Stream 2. W ostatnich miesiącach widać to aż nadto dobrze. 

Na początku lutego relacje gospodarcze Danii i Rosji uległy wyraźnej aktywizacji. Doszło m.in. do spotkania grupy roboczej ds. rolnictwa Rosyjsko-Duńskiej Międzyrządowej Rady Współpracy Gospodarczej. To interesujące wydarzenie z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze produkcja żywności i jej eksport to jeden z filarów gospodarki duńskiej. Po drugie grupa robocza spotkała się po raz pierwszy od 2013 r. (strategiczna pauza była pochodną aneksji Krymu przez Federację Rosyjską). Uzgodniono na nim m.in. „koordynację wspólnych wysiłków w organizowaniu misji gospodarczych w regionach federalnych” oraz „utworzenie listy projektów z udziałem duńskiego biznesu”. Słowem – Kreml zaproponował swojemu partnerowi klasyczną „marchewkę”. Na tym jednak aktywizacja kontaktów się nie zakończyła.

Również na początku lutego odbyło się spotkanie robocze gubernatora Kamczatki Władimira Iljukina z przedstawicielami spółki Maersk Line. Dotyczyło ono stworzenia hubu logistycznego, który mógłby być kluczowym punktem tego typu w okolicach Morza Beringa (żeby było zabawniej Bering był Duńczykiem). Przedsięwzięcie może być niesłychanie zyskowne dla Grupy Maersk, która jest największym koncernem w Danii. 

Na początku kwietnia rosyjskie media zaczęły natomiast informować o konkretnej ofercie jaką Federacja Rosyjska złożyła władzom duńskim w kontekście Arktyki na marcowym szczycie w Murmańsku. Chodzi m.in. o „wspólne rozwijanie Przejścia Północno-Wschodniego” (szlak wodny wzdłuż północnych wybrzeży Rosji), które w wyniku zmian klimatycznych ma drastycznie skrócić drogę morską z Europy do Azji (widać tu wyraźną synergię z ofertą utworzenia hubu przez Maersk na Kamczatce). Taką propozycję miał złożyć specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji ds. ochrony środowiska, ekologii i transportu, Siergiej Iwanow, w swojej rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Danii Andersem Samuelsenem. Na tym jednak rosyjskie zachęty się nie kończą.

Również na początku kwietnia Leopold Lobkowskij, koordynator Rosyjskiej Akademii Nauk ds. geologicznych poinformował w rządowej agencji Ria Novosti, że Rosja i Dania mogłyby dokonać „podziału” Grzbietu Łomonosowa, który przechodzi przez Biegun Północny. Ta formacja geologiczna stanowi podstawę roszczeń Rosji wobec szelfu kontynentalnego w Arktyce na forum ONZ. Realizacja słów Lobkowskija oznaczałaby de facto polubowne uregulowanie stref wpływów na Dalekiej Północy i to w momencie, gdy wszelkie takie działania stanowią źródło napięć w regionie.

Rosyjski „kij”

Moskwa nie wystosowuje jednak wyłącznie zachęt pod adresem Danii, która zdaje się obecnie usztywniać swoje stanowisko wobec Nord Stream 2 (chodzi o plany wprowadzenia przepisów, które uniemożliwią ze względów bezpieczeństwa budowę rurociągów na duńskich wodach terytorialnych) czy konfliktu politycznego w Donbasie (ostre deklaracje Kopenhagi podczas niedawnej wizyty ukraińskiego prezydenta w tym mieście). Równie chętnie co po „marchewkę” Kreml sięga bowiem po przysłowiowy „kij”.

Zobacz także: Dwutorowa polityka Danii wobec Nord Stream 2

Nie bez powodu na początku stycznia br. minister obrony Danii Claus Hjort Frederiksen ostrzegał przed próbą wpływania na proces wyborczy w swoim kraju przez Rosję. Polityk w swoim oświadczeniu wyszedł jednak daleko poza standardową retorykę i podkreślił, że „wspierane przez stronę rosyjską grupy hakerów są gotowe do ataku na duńskie szpitale i infrastrukturę krytyczną, by siać chaos”. W ustach ministra słowa te nabierają szczególnego znaczenia i mogą świadczyć o tym, że podobne zdarzenia miały już miejsce w ostatnim czasie na niewielką skalę (notabene warto tu odnotować niedawne ataki na Norwegię, Polskę i Czechy, a więc kraje uczestniczące w projekcie Korytarza Norweskiego).

Równie interesująco przedstawiają się informacje mediów o tym, że spółka DEA złożyła ofertę nabycia aktywów duńskiego koncernu DONG Energy na szelfie norweskim. Ma ona drastycznie przewyższać kontroferty konkurencji. Tymczasem DEA należy do funduszu inwestycyjnego LetterOne kontrolowanego przez rosyjskiego oligarchę Michaiła Fridmana. W całej sprawie nie ma mowy o przypadku.

Aktywa DONG Energy dotyczą pola Ormen Lange podłączonego poprzez podmorski gazociąg Langeled do hubu gazowego na Morzu Północnym zintegrowanego z Wielką Brytanią i Niemcami. To do niego ma zostać poprzez tzw. „spinkę” podłączony Korytarz Norweski.

Fot. DONG Energy

Co ciekawe aktywa DONG Energy miał pierwotnie wd. doniesień prasowych przejąć koncern Maersk. Transakcja skonsolidowałaby duński sektor wydobywczy w momencie, gdy przeżywa on problemy. Chodzi o konieczność zmaksymalizowania lokalnego wydobycia gazu ziemnego w tym modernizację 16 pól na Morzu Północnym (największe z nich to „Tyra”). Są one zarządzane przez Danish Underground Consortium, którego udziałowcem (31,2%) jest Maersk. Bez wdrożenia powyższych działań (konsolidacja, modernizacja) duńskie wydobycie błękitnego paliwa będzie bardzo szybko spadać. Kluczowe jest tu stwierdzenie „bardzo szybko” ponieważ mowa tu o horyzoncie 2018 r. co ze względu na harmonogramu projektów Korytarza Norweskiego i Nord Stream 2 będzie promować drugi z nich w zakresie zaspokojenia potrzeb importowych Danii.

Zobacz także: Budowa Nord Stream 2 rozpocznie się w II kwartale 2018 r.

Kij czy marchewka?

Jak więc widać Rosja stosuje dziś pełną paletę rozwiązań mających skutecznie modelować politykę energetyczną Danii na obszarze Europy Północnej. Wraz z uruchomieniem procedury open season należy spodziewać się kontynuacji tych działań ze wskazaniem na „kij”. Niewykluczone, że władze w Kopenhadze będą musiały w nadchodzących miesiącach zmagać się z nasilającymi się cyberatakami czy też klasycznymi prowokacjami wojskowymi jakie dotknęły w ostatnich latach np. Szwecję (chodzi np. o symulację ataku bombowców rosyjskich na Sztokholm). 

Zobacz także: "Arktyczna karta" - rosyjski Joker w rozgrywce o Baltic Pipe? [ANALIZA]

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

20 komentarzy

cotozaroznica Sobota, 22 Kwietnia 2017, 14:53
Kogo to obchodzi ? Niby w Polsce jest gdzieś poza tym portalem bądź w rządzie ktokolwiek się tym interesujący lub działający chociażby w zamiarze w interesie RP ?ret.
WojciechB Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 16:09
Z Rosją nie zawiera się żadnych umów! Przy pierwszej okazji czyli po położeniu rurociągu Rosja podetrze się umowami i nikt im nic nie zrobi.Tak jest od 100 lat i czas to wreszcie zrozumieć.
AWU Piątek, 21 Kwietnia 2017, 15:11
Raczej od 527 lat bo tak długo istnieje niepodległe państwo moskiewskie dla którego podpisane traktaty są raczej bezwartościowe. Propozycja "rozbioru Arktyki" ,która w znacznym stopniu nie jest własnością Rosji, również w zgodzie z tradycjami politycznymi Kremla?i
Nabucco first Piątek, 21 Kwietnia 2017, 10:00
Rosja podtarła się gwarancjami nienaruszalności granic Ukrainy.
rózia Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 15:03
kiedy się patrzy na wszystkie zabiegi Rosji , jej wysiłki i koszty, nie małe, żeby zneutralizować działanie naszego Rządu to widać,że jesteśmy dla nich zadrą. Myślę, że MON powinien dostać te 3% PKB już dziś.
Nabucco first Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 11:46
Podstawowy zysk Danii jest taki, że Norwegowie i Polacy na własny koszt połączą Danię ze złożami w Norwegii. Będą mieli dywersyfikację za darmo i do tego tani gaz niemalże "przez ścianę" na zmianę z rosyjskim sprowadzanym z Syberii.
tadek Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 10:20
nie oszukujmy się ,takie działanie PUTINA sprowokuje tylko do zwiększenia wymagań na zgodę na NS2 ze strony SZWECJI ,FINLANDII i ESTONII..dlaczego oni mają być gorsi od Danii ? a FINLANDIA i tak już żada od Rosji zwrotu swoich ziem zagarniętych podczas bezpodstawnej agresji ROSJI na FINÓW podczas ostatniej wojny..oddadzą ?
anda Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 18:35
a który to z polityków fińskich żąda zwrotu, jak Jelcyn zaproponował to odmówili
saint Środa, 19 Kwietnia 2017, 19:19
Baltic Pipe i tak powstanie, nawet przy zatwardzeniu Władimira Władimirowicza. To jest po prostu konieczność i każdy na zachód od Bugu doskonale to rozumie (za wyjątkiem Niemiec, sojusznika carów od zarania dziejów:)
Whiro Środa, 19 Kwietnia 2017, 18:42
Widać właśnie jak działa Rosja. Kraj ten nie uchyli się przed żadnym działaniem dla swego zysku i celu. Ataki hakerskie, zastraszanie militarne, machnacje na rynku. Najgorsze jest to że kraj ten pieniądze przeznaczy jako gofry dla oligarchi, rodziny Putina i na rozwijanie armi, by zastraszanie było jeszcze skuteczniejsze. Tak prowadzi interesy Rosja. Powinno się ją zniszczyć ekonomicznie aby nie mogła rozwijać się militarnie. Oby np le pen nie wygrała. Brak spójności w Europie grozi nam zagładą.
m.h. Środa, 19 Kwietnia 2017, 15:56
A jakie korzyści Dania będzie miała z tego, że nie da się przekonać/zastraszyć Rosji i da zgodę na Baltic Pipe. Skala marchewek i kijów z Rosji może być silniejsza niż strach przed paktowaniem z diabłem.
Kiks Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 13:51
Nie robi się interesów z niestabilnym partnerem, który tupie nóżkami jak coś nie idzie po jego myśli, a ostatecznie jest gotowy nawet grzmotnąć cię w głowę. Jak dojdziesz z nim do porozumienia to pytanie na jak długo? 5 lat? 10?
mc Środa, 19 Kwietnia 2017, 19:43
Gdy Karol Gustaw chciał oddać Zamoyskiemu województwo lubelskie w dziedziczne władanie za otworzenie bram Zamościa, Zagłoba podpowiedział Zamoyskiemu: Ofiaruj, wasza dostojność, królowi szwedzkiemu w zamian Niderlandy.
I takie są właśnie obietnice Rosjan - obiecają wszystko.
BP też miała robić w Rosji ŚWIETNE interesy - skończyło się tak, że po cichu musieli się stamtąd wynosić (oczywiście musieli Rosjanom sprzedać swoje udziały).
Co do korzyści: "lepiej mieć wróbla w garści niż gołąbka na dachu" - współpraca z nami to obniżenie ceny gazu u nich (będą mieli bezpośredni dostęp do złoża), jeśli połączą to z własnymi zasobami (własnymi polami) - są całkowicie niezależni od źródeł zewnętrznych.
Przytoczę jeszcze jedno powiedzenie: "Nie wierz Grekom, nawet gdy przynoszą dary." - to o zdobyciu Troi.
AWU Piątek, 21 Kwietnia 2017, 15:07
BP wspólnie z Narodowym Funduszem Kataru jest właścicielem 49% Transneftu?
XYZ Sobota, 22 Kwietnia 2017, 16:44
Jeżeli już to Rosnieftu ale co z tego?
I tak na marginesie to BP ma 19,75%, Katarczycy 9,75% i tyle samo szwajcarska grupa Glencore
"Financial Times" zaś po ostatniej sprzedaży akcji Transnieftu pisał tak: "Zrealizowanie tej transakcji, która opiewa na 10,5 mld euro, pomimo sankcji nałożonych na Rosję oraz sam Rosnieft przez USA i Unię Europejską po aneksji Krymu, to znak, że inwestorzy uznali zakup rosyjskich aktywów za zbyt atrakcyjny, by martwić się konsekwencjami zachodnich restrykcji" a światowe media okrzyknęły tę transakcję z grudnia ub. r. wielkim sukcesem Putina.
kl Środa, 19 Kwietnia 2017, 15:25
Zachowanie Rosji jedynie potwierdza celowość budowy Baltic Pipe. Szkoda, że Polska nie wpadła na ten pomysł w latach skrajnego osłabienia Rosji. Cóż Miller powinien odpowiadać za zerwanie kontraktu z Norwegią wynegocjowany przez rząd Buzka.
gazownik Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 12:49
lepiej tego ująć chyba się nie dało. Podobnie w moim subiektywnym odczuciu ma się sprawa z LNG i rozbudową Świnoujścia. Jeżeli Niemcy, którzy jak wiemy od zarania dziejów (a szczególnie w ostatnich latach) współpracują z Rosją, mówią nam że LNG nie ma sensu itp. itd. to znaczy że tym bardziej trzeba rozbudowywać nasz potencjał, bo rynek szybko się zmienia i to co obecnie wydawać się może mało opłacalne za dekadę będzie bardzo atrakcyjne.
edi Środa, 19 Kwietnia 2017, 14:27
PGNiG przy współpracy Lotosu i Orlenu powinny już zaklepać kolejne działki wydobywcze na szelfie norweskim aby ruskie nam nie blokowali wydobycia.
akagubu Środa, 19 Kwietnia 2017, 14:06
bardzo dobry artykuł !
ciekawy Czwartek, 20 Kwietnia 2017, 9:47
A obok Millera powinien odpowiadać Waldemar Pawlak za uzależnienie nas od sowieckiego gazu i podpisanie niekorzystnej umowy od października 2010 do 2022r. Ale wiadomo, tu jest Polska i politycy nie odpowiadają za swoje złe decyzje.