Połączenie górniczych gigantów: "prawdziwe powody odmienne od deklaracji" [KOMENTARZ]

Sobota, 15 Kwietnia 2017, 14:26

W czwartek, 13 kwietnia „Dziennik Gazeta Prawna“ w tekście „No i jak dołożymy do pieca” ujawnił, że pobudki do przeprowadzenia operacji, w wyniku której powstała największa grupa górnicza w Unii Europejskiej, były zgoła inne niż deklarowane od miesięcy przez przedstawicieli Ministerstwa Energii (ME). Z resortu oraz z Polskiej Grupy Górniczej (PGG) płynęły głosy, że potrzeba przeprowadzenia operacji wynika z fatalnego położenia Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW). Tymczasem, okazuje się, że na tym mariażu najwięcej zyskać mogła Grupa.

Warto przypomnieć, w jaki sposób cała operacja przebiegała i jak wiele absurdalnych decyzji zostało podjętych, tylko po to, aby w perspektywie krótkoterminowej poprawić statystykę PGG.

Tajemnica poliszynela

Historia zaczyna się w III kwartale ubiegłego roku. Wtedy światło dzienne zaczęły oglądać plany połączenia KHW z PGG. Panowała atmosfera tajemnicy. Minister Tobiszowski nie chciał się na ten temat oficjalnie wypowiadać, niemniej w rozmowach kuluarowych i półoficjalnych mówiono o tym zupełnie otwarcie. W efekcie w mediach pojawiły się informacje o krążącej w Ministerstwie Energii koncepcji podzielenia rynku wydobycia węgla kamiennego względem rodzaju pozyskiwanego surowca: energetyczny miała wziąć PGG, a koksujący Jastrzębska Spółka Węglowa. Pierwszym krokiem do tego miało być przejęcie aktywów KHW przez PGG, do którego finalnie doszło na początku kwietnia 2017 r. Wracając jednak do końcówki 2016 r. – w tamtym czasie minister Tobiszowski stwierdził: - Dla mnie na ten moment istotne jest, aby ustalić na co mogą zgodzić się instytucje bankowe. W tym celu muszę przedstawić im sytuację spółki, to znaczy: jakie jest założenie całościowe w tym zobowiązania względem kontrahentów, dostawców materiału, tych wszystkich, którzy wykonali usługi dla KHW. To jest duża suma, bo ok 510 mln zł. Drugą pulą zadłużenia są obligacje, kredyty instytucji bankowych – wyliczał sekretarz stanu odpowiedzialny za restrukturyzację w sektorze wydobycia węgla kamiennego.

KHW był bankom winny 1,2 mld zł. Nie wszystkim instytucjom podobała się wizja połączenia Holdingu z PGG. Później natomiast okazało się, że to wcale nie banki były głównym powodem do bólu głowy o pomyślność fuzji. Pertraktacje charakteryzował niski poziom transparentności, ale nie słychać było, aby dochodziło na tym polu do zgrzytów. Już w pamiętnym III kwartale ubiegłego roku eksperci wskazywali na inne bolączki.

- Fuzja niesie za sobą ryzyko chociażby w postaci łączenia dwóch różnych kultur organizacyjnych. W każdej z tych spółek są odmienne układy zbiorowe, inne nieformalne ustalenia ze związkami zawodowymi, różne wysokości płac. Pytanie, w którą stronę rząd planuje to wyrównać – zastanawiał się jeszcze w listopadzie Aleksander Śniegocki, szef projektu energia i klimat w think-tanku WiSe Europa.

Szantaże i zakładnicy

Dzisiaj już to wiemy. Pierwszy kwartał 2017 r. w górnictwie to okres doniesień o tym, kto i dokąd zgodził się przejść, a kto stoi okoniem. Pod koniec lutego rozpoczęła się w KHW wojna o brakującą czternastą pensję. Górnicy oburzeni faktem otrzymania jedynie części przysługującego im wynagrodzenia, rozpoczęli protest pod siedzibą Holdingu. Powodem tego, że na kontach pracowników pojawiła się niższa od umówionej kwota były problemy firmy z płynnością finansową. Później okazało się, że czternastą pensję pracowników Holdingu można potraktować jako zakładnika w negocjacjach.

Budząca skrajne emocje czternasta pensja, jakkowiek by dziwiła przedstawicieli innych profesji, jest elementem uposażenia górnika, zatem wstrzymanie jej to nie dotrzymanie warunków umowy. Niemniej, w przerwie jednej z rund negocjacji w kwestii połączenia PGG z KHW, pracownikom Holdingu zasugerowano, że jeśli zgodzą się przejść do PGG na ich kontach pojawi się brakująca do pełnego czternastego wynagrodzenia kwota.

Łapówki i złotówki

W połowie marca została uchwalona nowelizacja tzw. ustawy górniczej, w wyniku której związkowcy dostali uprawnienia przysługujące górnikom dołowym. Świadczenia osłonowe takie, jak: urlopy dla pracowników, którym pozostało do emerytury nie więcej niż 4 lata z gwarancją otrzymywania 75 proc. wynagrodzenia i możliwością pracy poza sektorem górniczym; zostały przyznane po to, aby swobodnie móc zamykać nierentowne kopalnie bez szkody dla zatrudnionych tam pracowników. Związkowcy okazali się być równie narażeni, w związku z czym – na mocy nowelizacji – do stażu pracy zaczęły wliczać się rownież lata przepracowane na stanowisku związkowym i tym sposobem przywileje im również przysługują.

Media rozpisywały się o kwotach, które podatnicy zapłacą za nowelę na rzecz połączenia KHW z PGG, ale w całej sytuacji to nie liczby są bulwersujące. Chodzi o sposób, w jaki rządzący postępują z przywilejami pracowniczymi. A traktowane są one jak łapówki (albo zakładnicy, ale o tym już było).

Zobacz także: Wierzyciele KHW porozumieli się z ministerstwem energii

- Widocznie stwierdzono, że łatwiej jest dać związkowcom dodatkowe przywileje niż przekonać górników do zasadności swoich postępowań – komentuje sprawę Aleksander Śniegocki.

Efektem wręczenia przywilejów związkowcom na początku kwietnia w blasku fleszy PGG dopisuje do swoich zasobów aktywa KHW. Poza atencją mediów, dostaje też 1 mld zł od spółek, nad którymi nadzór sprawuje Skarb Państwa. „DGP” stawia tezę, że gdyby Holding samodzielnie przeprowadził restrukturyzację wystarczyłoby mu 700 mln zł.

- W takich szacunkach należy być ostrożnym, ponieważ dysponujemy tylko częściowymi danymi – wyraża opinię Śniegocki. – Natomiast bazując na tym, co prognozowano przed fuzją oraz biorąc pod uwagę sytuację na rynku można wysnuć wniosek, że jest to bardzo prawdopodobne – dodaje.

Niespełnione nadzieje

Kiedy w zeszłym roku Grzegorz Tobiszowski na gruzach Kompanii Węglowej doprowadził do powstania PGG, był faworytem do zdobycia tytułu medialnego człowieka roku. Pochwałom nie było końca. Ogromny sukces – pisano. W kilka miesięcy dokonał tego, czego Platforma Obywatelska nie była w stanie zrobić – komentowano.

Minister Tobiszowski dobrze czuje się w blasku fleszy, lubi media – przepada za głośnymi sukcesami. Można założyć, że przy połączeniu KHW i PGG liczył na powtórkę z marca 2016, czyli wrzawy wokółu powstania Grupy. Niestety, tak się nie stało. Poniekąd dlatego, że fuzję trudno traktować za dobrą monetę, czy też jaskółkę zwiastującą poprawę sytuacji.  

- Atmosfery triumfu nie było – ocenia Aleksander Śniegocki. – W mediach było dosyć cicho zwłaszcza na tle tego, co działo się przy powstaniu samej PGG. Uważam, że sama operacja była przede wszystkim gaszeniem kolejnego pożaru – tym razem nieuchronnego bankructwa KHW – a nie działaniem nastawionym na rzeczywistą sanację branży. To zresztą nie koniec kłopotów górnictwa: zmniejszenie nakładów inwestycyjnych w kopalniach zaowocuje problemami nie za kilka lat, ale już za kilka miesięcy – prognozuje ekspert.

Cała operacja przejęcia Holdingu przez Grupę wymagała ogromnych nakładów pracy, wielogodzinnych negocjacji, wielu milionów z kieszeni podatników, miliardów z kieszeni spółek. A efekt? - Mieszanie herbaty z dosypywaniem gotówki, ale od tego ona słodsza nie będzie – kwituje Śniegocki.

Zobacz także: Chińczycy wstrzymują import węgla z Korei Północnej

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

jang Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 16:36
najwięcej zarobią na tej reorganizacji górnicy z Akademii.Jednej ,drugiej,dziesiątej w której uczestniczyli zasiadając w prezydium jako obrońcy praw pracowniczych za 20 tys/mies Zwani czasem aktywem związkowym Często tytuł dożywotni..Zapłaci i emeryt i prezes firmy i właściciel oraz bankowiec...
*.* Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 15:00
Wszystko jasne. Nie wiadomo tylko po czyjej stronie opowiada się tajemniczy poliszynel.
pepe Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 12:13
górnicy powinni byc wdzięczni, bo to przecież chodzi o 13 tys miejsc pracy gorników z khw. Bez wsparcia ministra Tobiszowskiego, już by byli dzisiaj na bruku
arek Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 12:07
PGG zyska na połączeniu oczywiscie, ale to jednak khw jest odratowane, bo bez połączenia khw samo by sie nie utrzymało
kamos Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 11:50
dlatgo pazornosc zwiazków zawodowych jest najwiekszym utrapieniem i bolaczką sektora górniczego
Marcin Niedziela, 16 Kwietnia 2017, 14:53
Przerażająca publikacja, ile nas podatników oraz innych instytucji w tym banków topiących pieniądze z depozytów kosztuje polityka rządu wobec górnictwa węgla kamiennego. Czym to się skończy? Przecież węgiel tanieje bo taniec musi - jeszcze teraz gdy amerykańskie supernowoczesne kopalnie kopią ile wlezie?
gts Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 7:50
To jest chyba nie pojete na skale swiatowa. Skoro firma przynosi takie straty, kopie skrajnie nierentownie do tego stopnia ze oplacaloby sie kupic wegiel z Australii wrzucic do tych szybow i znow wyciagnac i wyjdzie na to samo, tylw zie do tego doklada a tam panuje karnawal i rozpasanie w pensjach i przywilejach. Gdzie tu sens i logika? Ile za te piniadze moznaby rozwinac firm przemyslu ciezkiego? Mohlibysmy rzeczywiscie znow spawac statki i okrety albo produkowac swietne lokomotywy na caly swiat. Moglibysm stac sie jesli nie konkurencja to poteznym partnerem przy pordukcji systemow uzbrojenia. Produkcji, ktora daje miejsca pracy i zarabi na siebie bo sprzedajac towar wysoko przetworzony ma sie marze znacznie wyzsze niz na surowcu.. no ale lepiej caly narod topic w imie kilku obietnic wyborczych. Sto raz bardziej wolalbym te pieniadze ktore sie pomouje w te kopalnie wsadzic w zielona energie, a nawet w elektrownie atomowe. No ale coz, za chwile bedzie jeszcze gorzej bo brakuje rak do pracy z obietnic rzadu nic nie wyjdzie co widac juz po przetargach na drogi. Rzad z jednej strony zapewnia ze bedzie taniej, z drugiej okazuje sie ze zabezpieczane pieniadze swiadcza o tym ze firma ktora zmiesci sie w budzecie zatrudnia na czarno Ukraincow. Firma ktora zatrudnia Polakow i chcialaby im placic normalne stawki znajdzie sie gdzies na szarym koncu skali. Dlaczego o tym pisze? Bo i w gornictwie jest co raz wieksza presja placowa, a co za tym idzie nadchodzaca fala jeszcze wiekszej nierentownosci... spoko narod dolozy sie do tych walkow na niewydobytym a zaksiegownaym weglu, na walkach z jego sprzedaza po 3x wyzszej cenie przez slaskich baronow i jeszcze wiekszych machlojkach podatkowych... Niespotykane jest to ze jak inne galezie przemyslu byly nierentowne to po prostu musialy upasc. Sa regiony w Polsce gdzie z roku na rok prace stracily dziesiatki tysiecy ludzi a dluzszje perspektywie setki tysiecy i nikt ich nie dotowal. Chiny okazaly sie tansze wiec zaklady zamknieto bez zadnycjh panstowowych dotoacji i rozpasania. Najlepszym przykladem jest chodzby caly region lodzki i przemysl wlokienniczy. Za nim maszynowy, leczniczo-opatrunkowy itp wszystko leglo w gruzach jak domino. Rozumiem ze to samo mogloby sie stac w przypadku zamkniecia kopaln, ale ile mozna dokladac do absolutnej nierentownosci? Najlepsze jednak jest to ze nie chodzi o tego jednego gornika co zasuwa na przodku na dole. Tu chodzi co cala rodzine na przywilejach. Osobiscie znam takie rodziny co tylko jeden chlop zasuwa na dole a mamusia z coreczka w administracji majac dokladnie te same przywileje. W innej z kolei ojciec siedzi w zwiazkach matka w administracji a synek ma dobre stanowisko niby na dole... tych kopaczy to w calej tej kopalni jest jakies 20% cala reszta to zwykli pracownicy jak kierowca, mechanik, kadrowiec, manager, koerownik itp. itd. Ci ludzie w normalnych firmach zadnych przywilejow nie maja, dlaczego wiec dokladac miliardy do tego rozpasania? Niedlugo bedziemy ladowac kase za zerowe wydobycie byle tylko utrzymac kopalnie... zaraz zaraz, a czy juz tego nie robimy w niektorych przypadkach?