PSE rozważa połączenie podmorskie z Litwą. Co z zagrożeniem z Kaliningradu? [ANALIZA]

Wtorek, 14 Marca 2017, 10:33
Wtorek, 14 Marca 2017, 10:33
Wtorek, 14 Marca 2017, 10:33
Piotr Maciążek

Podczas prezentacji nowej strategii PSE prezes Eryk Kłossowski poinformował o złożeniu litewskiemu operatorowi, spółce Litgrid, propozycji budowy podmorskiego połączenia elektroenergetycznego Kłajpeda-Władysławowo. To dość zaskakująca oferta w dobie zagrożeń hybrydowych. Taki kabel musiałby zostać ułożony na wodach międzynarodowych niedaleko obwodu kaliningradzkiego.

Jak zaznaczył prezes Eryk Kłossowski w rozmowie z dziennikarzami: kabel Kłajpeda-Władysławowo miałby być alternatywą dla realizacji projektu LitPolLink 2 tj. drugiego polsko-litewskiego mostu energetycznego.

„Na wypadek awarii dwutorowej linii (chodzi o LitPolLink) kraje bałtyckie pozostawałyby podłączone do świata zewnętrznego poprzez linie podmorskie. Proponujemy operatorom bałtyckim budowę połączenia, które spełniałoby rolę awaryjnego interkonektora” – stwierdził menadżer.

Działania PSE wydają się interesujące ponieważ od dłuższego czasu w nieoficjalnych rozmowach strona litewska informowała, że polski operator nie zamierza budować drugiego mostu energetycznego z Litwą. Tymczasem zdaniem Litwinów jest on niezwykle istotny w kontekście synchronizacji systemów elektroenergetycznych krajów bałtyckich z Europą kontynentalną. Podmorski kabel nie da nam takich możliwości jak lądowy łącznik” – twierdzi źródło Energetyka24 w LitGrid. 

„Budowa LitPolLink była wielkim wyzwaniem ekologicznym. Trudno mi sobie wyobrazić realizację drugiej linii w tym regionie. Obawiam się, że pojemność tzw. Bramy Suwalskiej jest ograniczona. Lokalizacja drugiego połączenia obok pierwszego mnoży problemy na etapie realizacji projektu, a nie poprawia bardzo bezpieczeństwa w przypadku synchronizacji” – tłumaczy Energetyce24 swoje stanowisko wobec LitPolLink 2 prezes Eryk Kłossowski.

Nasze studium rynkowe nie wykazuje istotnych przewag w wariancie drugiego połączenia lądowego w kierunku Litwy. Owszem w zakresie niezawodności parametrów pracy bezpieczeństwa być może minimalne przewagi się rysują, ale uważam, że budowa połączenia morskiego jest równoważna, a zarazem nie mnoży takich problemów na etapie realizacji” – dodaje menadżer kontrując argumenty litewskie.

Jednak tak naprawdę w całej sprawie chodzi najprawdopodobniej o kwestię rosyjskiej energii napływającej do Polski przez Litwę z obwodu kaliningradzkiego. Ponadto rosyjski Rosatom jest zaangażowany w budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi. Obiekt ten mógłby również eksportować energię na rynki ościenne.  

„Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam by strona białoruska kontaktowała się ws. budowy białorusko-polskiego połączenia. Nie przewiduję takiego połączenia” – stwierdził Kłossowski w rozmowie z dziennikarzami podczas prezentacji nowej strategii PSE. 

Zobacz także: Zielone ludziki mogą zagrażać polskim sieciom? "Stawiamy na wsparcie NATO"

Wiadomo jednak, że energia z Białorusi mogłaby, podobnie jak rosyjska, docierać do Polski przez Litwę. Sprawa wydaje się niezwykle interesująca ponieważ od dłuższego czasu pozostaje kwestią sporną pomiędzy Warszawą i Wilnem. Litwa dysponująca niewielką ilością mocy wytwórczych na swoim terytorium wdraża strategię uczynienia ze swojego terytorium „bramy przesyłowej”. Budując połączenia międzysystemowe Litwini są w stanie zarabiać na tranzycie energii pomiędzy państwami, a także zaspokoić własne potrzeby energetyczne. To nie podoba się Polsce. Teoretycznie prąd napływający przez LitPolLink trafia na giełdę i nie ma „narodowości”. W praktyce północno-wschodnia część kraju, deficytowa w energię, szybko uzależni się od dodatkowych wolumenów z krajów autorytarnych, które w dowolnym momencie mogłyby wstrzymać przesył z powodów politycznych. 

Ponieważ sprawa jest delikatna nie można jej wprost komunikować – stąd najprawdopodobniej narracja o „wielkim wyzwaniu ekologicznym” jakim byłaby budowa LitPolLink 2. Drażliwa kwestia wymaga także solidnego „alibi” by nie nadwyrężać relacji polsko-litewskich. Najprawdopodobniej taką rolę będzie pełnić koncepcja Kłajpeda-Władysławowo, choć trudno spodziewać się by usatysfakcjonowała ona Litwę i w ogóle się zmaterializowała...

Zobacz także:Rosyjska flota uniemożliwi ułożenie Baltic Pipe?

Nie chodzi tu jedynie o aspekt techniczny, również podnoszony w nieoficjalnych rozmowach, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Taki kabel musiałby zostać ułożony na wodach międzynarodowych niedaleko obwodu kaliningradzkiego co w dobie zagrożeń hybrydowych wydaje się dość ryzykowne (warto przypomnieć, że flota rosyjska utrudniała ułożenie kabla elektroenergetycznego pomiędzy Litwą i Szwecją). Nieprzypadkowo PSE podpisało w ubiegłym roku umowę z centrum bezpieczeństwa energetycznego NATO zdając sobie sprawę z własnych deficytów takich jak np. brak odpowiedniego zabezpieczenia podmorskiego połączenia elektroenergetycznego Polska-Szwecja, o czym wspominał podczas konferencji NATO ESF, dyrektor ds. bezpieczeństwa PSE.

Prezes PSE podpisuje umowę z Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego NATO. Fot. PSE

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

13 komentarzy

samsam Poniedziałek, 10 Kwietnia 2017, 23:55
Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem dla Polskiej strony jest mimo wszystko kabel stało prądowy położony na dnie morza, gdyż z założenia musi posiadać stacje przekształtnikowe (prostowniki i falowniki) po obu stronach, a co za tym idzie daje możliwość regulacji kierunku oraz ilości przesyłanej energii (znajduje się także w innym geograficznie położeniu), natomiast druga linia naziemna, byłaby prostym połączeniem działającym w trybie pełnej synchronizacji (ew. ma zapewniać bezpieczne połączenie i synchronizację w razie awarii pierwszego połączenia, a na co dzień po prostu zwiększa przepustowość interkonektora i przebiegałaby mniej-więcej geograficznie w tym samym miejscu), więc w tym przypadku nie ma mowy o regulacji przesyłanej energii, co jest na rękę Litwinom.
Bartek Środa, 15 Marca 2017, 6:28
A co nas obchodzi Litwa. Oni sie martwia o nas? Bardzo dobra decyzja wiecej utworzenie pierwszej linii bylo bledem.
Observer Środa, 15 Marca 2017, 0:21
Energetyczne kable podmorskie są kablami prądu stałego i o jakiej synchronizacji jest tu mowa. Końcówka takiego kabla to stacja przetworników - falowników którą można zsynchronizować jak by się chciało w tym również z systemami postsowieckimi i gdzie tu interes.Przecież podobną linię na Litwę już mamy tyle że na prąd przemienny WN ze stacjami przetworników i efekt jest mało ciekawy. Lepiej niech zbudują ropociąg do Możejek.
cynik Wtorek, 14 Marca 2017, 16:44
Bedzie lepszy interes niz Mozejki?
Widelec Wtorek, 14 Marca 2017, 14:09
Nie do końca rozumiem.
Litwini chcą 2 linii by synchronizować sieci i zapewnić większe bezpieczeństwo przesyłu energii (m.in. rosyjskiej/białoruskiej).
My tego nie chcemy i proponujemy drugi kabel puścić morzem - ale co to zmieni? Czy tą drugą linią nie będzie przesyłana energia z Rosji?
Yogi Wtorek, 14 Marca 2017, 19:51
Jak dojdzie do synchronizacji sieci krajów bałtyckich (IPS/UPS - system obowiązujący na terenach byłych republik ZSRR) z systemem z europejskim (ENSTO - do którego należy m. in. Polska) to Litwa nie będzie mogła ciągnąć prądu z Obwodu Kaliningradzkiego oraz Białorusi. Jest to podyktowane tym, że z Białorusią i Rosją, Litwa nie posiada na połączeniach transgranicznych wstawki prądu stałego HVDC, która obecnie jest zainstalowana przy stacji Alytus i umożliwia współpracę naszego systemu z ich systemem przesyłowym (chodzi o ww. synchronizację). Po tym jak Litwa zsynchronizuje swoją sieć z europejskim systemem przesyłowym jedyny kierunek z którego będzie mogła importować prąd to podmorskie połączenie ze Szwecją (tzw. nordbalt), Estonia (ona również ma połączenie kablowe po dnie Bałtyku) oraz LitPoLink, czyli kierunek Polski.
MacGawer Środa, 15 Marca 2017, 19:15
Dokładnie o to chodzi. Uzupełniłbym to o kilka informacji. Litwa stanowczo protestuje przeciwko bydowie EJ na Białorusi i nigdy nie będzie kupowała u nich prądu. Z drugiej strony Rosatom zawiesił na czas nieokreślony (czytaj porzucił) budowę EJ w obw. kaliningradzkim. Przyczyna takiej decyzji jest banalnie prosta: moc tej elektrowni wielokrotnie pzrekraczała potrzeby enklawy więc bez PEWNEGO eksportu ta elektrownia mie ma prawa działac. To wprost wynika z praw fizyki. Czyli czy się z nami zsynchronizują czy nie kierunki bialoruski i kaliningradzki i tak będa niedostępne.
Artur Wtorek, 14 Marca 2017, 12:56
Brawo, coś zaczyna nareszcie działać. W kontaktach z naszym bratnim Mocarstwem Litewskim nie można nic mówić wprost... Inaczej znowu będzie, że jak nie wykonamy litewskich propozycji to na pewno chcemy znowu podbić Litwę...
Pokemon Poniedziałek, 20 Marca 2017, 13:17
Ale Litwa nie byla nigdy podbita przez Polske
bażant Wtorek, 14 Marca 2017, 11:18
Dlaczego nie chcemy sprowadzać ,chyba dość taniej energii z Białorusi? Zakontraktować i mamy trochę czasu na budowę czegoś u siebie.
bnm Wtorek, 14 Marca 2017, 15:57
Bo Białoruś jest wrogo nastawiona do Polski, podobnie jak ruscy. Wroga się nie finansuje.
Poza tym nigdy nie będzie pewności, że energia kupiona z Białorusi była faktycznie tam wyprodukowana, a nie np. w Rosji...
Kiks Wtorek, 14 Marca 2017, 23:14
Wrogo nie, problem polega na tym, że biorąc energię z Białorusi bierzesz ją od ruskich.
bażant Wtorek, 14 Marca 2017, 19:12
bnm. Białoruś tak na poważnie, chyba nie zagraża Polsce. Po uruchomieniu Ostrowca, będzie miała dość dużo energii do zagospodarowania. W obecnej sytuacji, Polsce chyba zależy ,żeby Łukaszenka utrzymał się u władzy. Jego niesnaski z Putinem ,wydają się nie tylko teatrem dla gawiedzi.