Polska zmuszona do finansowania zielonej rewolucji w Niemczech? „Pakiet zimowy to liczne zagrożenia” [ANALIZA]

Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 10:08
Dr Przemysław Zaleski

Opublikowany 30 listopada 2016 roku „pakiet zimowy” zawiera wiele rozwiązań niekorzystnych dla Polski. Główne problemy dotyczą sektora wytwórczego, który w Polsce opiera się na elektrowniach węglowych. Przy czym w dłuższym horyzoncie czasowym sytuacja ta nie ulegnie zmianie.

Stare i nowe bloki węglowe w Polsce nie spełnią surowych norm klimatycznych

Amerykańska Agencja ds. Informacji Energetycznej (EIA) wyliczyła, że spalanie węgla w celach energetycznych uwalnia do atmosfery średnio od 939 g do 984 g CO2, zależnie od rodzaju węgla. Polski krajowy park wytwórczy w dużym stopniu jest zdekapitalizowany, średni wiek bloków energetycznych (węglowych) klasy 125 MW, 200 MW i 500 MW wynosi 35-40 lat. Niewiele młodsze są bloki klasy 370 MW jak elektrownia Opole, które mają 19 lat, ale były budowane na bazie starej technologii. Po długiej przerwie inwestycyjnej udało się w latach 2008-2011 oddać do eksploatacji trzy nowe bloki węglowe: Pątnów 460 MW, Łagisza 460 MW oraz Bełchatów 858 MW. Ponieważ nie są to inwestycje wystarczające aby zastąpić odłączane jednostki w następnych latach podjęto decyzję, aby ogromnym wysiłkiem finansowym uruchomić budowę bloków w elektrowni Kozienice 1075 MW, elektrowni Opole 2 x 900 MW, elektrowni Jaworzno III 1000 MW oraz Turów 450 MW. Te uruchomione oraz jeszcze budowane (węglowe) jednostki wytwórcze to bloki o parametrach nadkrytycznych z „rodziny 600° C” tzn. parametrów z górnego przedziału osiąganych dziś temperatur dla materiałów konstrukcyjnych i gwarantowanej sprawności na poziomie ponad 45-46%. Pozwalają one na ograniczenie emisji CO 2 do poziomu 750 kg/MWh. Niestety tak wysokiej klasy jednostki nie wpisują się w przygotowane unijne rozwiązanie dotyczące tzw. „ujednolicania” mechanizmów wsparcia.

W pakiecie zimowym pojawił się bowiem zmieniony zapis paragrafu  23 pkt. 4, który w nowej wersji wprowadza kryterium emisyjności CO2 na poziomie 550 gr/kWh (od 2022 r.). Cytując: „…Generation capacity for which a final investment decision has been made after [OP: entry intro force] shall only be eligible to participate In a capacity mechanism if its emissions are below 550gr CO 2/ kWh. Generation capacity emitting 550gr CO 2/ kWh or more shall not be committed in capacity mechanisms 5 years after the entry into force of this Regulation…”.

Zobacz także: Niemcy rozpoczęli testy morskich magazynów energii

Zmienione brzmienie paragrafu od razu zyskało w unijnych kuluarach nazwę “antypolskiego” ponieważ  wyklucza możliwość skorzystania Polski z narzędzia jakim jest tzw. „rynek mocy”. Jest to sytuacja dla polskiego sektora energetycznego wyjątkowo niekorzystna bo obecne ceny energii na rynku hurtowym są stosunkowo niskie i nie sprzyjają impulsom inwestycyjnym, a proces odbudowy mocy musi być kontynuowany.

Obniżenie poziomu emisji poprzez zastosowanie technologii CCS (Carbon Capture and Storage) czyli wychwytywania i składowania CO2 na dzień obecny nie znajduje ekonomicznego uzasadnienia bo obniża według różnych ekspertyz do 10% sprawności pracy bloku. Pewnym ratunkiem dla sytuacji naszego systemu jest budowa bloków parowo-gazowych czyli elektrociepłowni: Stalowa Wola 460 MW, Włocławek 460 MW, Płock 596 MW, Gorzów 138 MW, Toruń 100 MW co w pewnym stopniu powinno zrównoważyć bilans ubytków bo potrzebna jest odbudowa 5800 MW.

Dodatkowym problemem dla polskiego sektora jest także konkluzja BAT Best Available Technology, która wymusza dostosowanie naszych jednostek do zaostrzonych norm emisyjnych lub ich wyłączenie całkowite.

Tabela 1. Produkcja energii w styczniu 2017

Źródło: PSE SA

Problematyczny system zarządzania Unią Energetyczną

Kolejną istotna kwestią dla Polski, jaka się pojawiła w propozycji pakietu zimowego jest EU Governance czyli system zarządzania Unią Energetyczną, które jak słusznie przedstawiono w stanowisku Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, wymaga bardzo dokładnego doprecyzowania. System ma obowiązywać od dnia 1 stycznia i według propozycji jego obowiązywanie na terenie UE nie będzie wymagało implementacji do krajowego prawa. Zgodnie z zapisami pakietu system EU Governance będzie opierał się na tworzeniu narodowych planów energetyczno-klimatycznych, które mają zostać stworzone do 1 stycznia 2018 r., a od 1 stycznia 2019 plan na lata 2021-2030 powinien zostać notyfikowany. Plany będą rozliczane w systemie rocznym poprzez specjalne raporty wdrożeniowe i raporty monitorujące przez powołane Komisje. Przewiduje się również ich konsultacje społeczne i uzgodnienia z krajami sąsiednimi, zwłaszcza pod kątem współpracy transgranicznej w budowie jednolitego rynku energii. Ponadto wspomniane plany będą musiały uwzględniać coroczny liniowy wzrost OZE w produkcji energii dla poszczególnych sektorów gospodarki oraz rodzajów technologii.

Groźba kar finansowych

Dla polskiego sektora energetycznego, który obecnie ponosi olbrzymie wydatki zarówno na budowę nowych mocy, jak i odbudowę krajowych sieci przesyłowych oraz dystrybucyjnych szczególnie niebezpieczne są propozycje kar finansowych za brak realizacji celów klimatycznych. Zgodnie z propozycją, z płaconych kar powstanie swoisty fundusz klimatyczny w postaci platformy finansowej. Ze zgromadzonych w platformie środków będą wspierane inwestycje energetyczne w OZE, ale co ważne w obecnym kształcie dokumentu nie zostało określone czy platforma finansowa będzie realizować inwestycje zlokalizowane na obszarze kontrybuującego państwa członkowskiego. Oznacza to, że w przypadku nie spełnienia kryteriów z notyfikowanego planu taki kraj płaciłby karę czyli de facto wspierałby realizację inwestycji innego kraju kosztem własnego.

Regionalne rynki mocy

Z doniesień medialnych wynika, że kraje wiodące w UE jak Niemcy silnie lobbowały za wymogiem tworzenia regionalnych rynków mocy (systemu elektrowni rezerwowych, w którym producenci otrzymują zapłatę za gotowość do produkcji). Starania naszych sąsiadów nie wynikają tylko z troski o kształt Unii Energetycznej, ale z faktu wysokiego udziału w niemieckim bilansie energetycznym energii produkowanej przez farmy wiatrowe, co warto zaznaczyć także jest sporym problemem dla Polski ze względu na niekontrolowane przepływy kołowe. W zeszłym roku polski regulator URE zgłosił interwencje do europejskiego stowarzyszenia regulatorów ACER ponieważ sytuacja tzw. zapychania polskich sieci energią z niemieckich farm wiatrowych jest nagminna. Co istotne stan taki spowodowany jest zbyt słabą siecią przesyłową austriacko-niemiecką, a koszty tego ponosi polski podatnik ponieważ musimy „przepychać” ogromne ilości energii do Niemiec ponosząc znaczące koszty redsipachingu przez polskiego operatora czyli PSE.

Wykluczenie biomasy jako źródła OZE

Kolejnym problemem dla polskiego sektora jak wykluczenie biomasy jako źródła OZE, o ile nie jest wykorzystywana w wysokosprawnej kogeneracji. Jest to swoistego rodzaju kuriozum, że niektóre kraje UE wyrażając swoje niezadowolenie z przyjęcia niskich (ich zdaniem) wymogów dla produkcji energii z OZE, jednocześnie oponują przeciw współspalaniu biomasy, która skutecznie obniża emisję i nie powinna być w żaden sposób dyskryminowana jako element transformacji miksu paliwowego i właściwie ogranicza swobodę wyboru lokalnych zasobów jak słusznie przedłożono w stanowisku PKEE.

Preferencja odejścia od mechanizmów Merit Order do Priority Dispatch

Innym zagadnieniem istotnym dla polskiego sektora będzie rozsądne podejście do wymiany transgranicznej ponieważ w propozycji zapisano wymóg aby powiązanym rozwiązaniem dla uruchomienia mechanizmów wsparcia w postaci „rynku mocy” była tzw. „Europejska ocena wystarczających mocy (European adequacy assessment). Chodzi o ocenę jakie jest ryzyko wystąpienia niedoboru dostaw w określonym kraju. Do oszacowania tej kwestii będzie brana zarówno moc z krajowego systemu, jak i możliwości importu z innych krajów UE z zapewnieniem maksymalnej możliwej wymiany handlowej w pierwszym okresie na poziomie 10 a w kolejnym do 15 % zużycia. Pewną wskazówką dla tego kierunku była akceptacja dla rynku mocy we Francji, która podczas negocjacji z KE zgodziła się na uczestnictwo w mechanizmie jednostek wytwórczych spoza swojego kraju. Jednakże dla polskich elektrowni konwencjonalnych taka sytuacja jest katastrofalna ponieważ przy preferencji odejścia od mechanizmów Merit Order do Priority Dispatch, czyli całkowitego priorytetu dla OZE, wymusza to pracę JWCD w formule szczytowej i około szczytowej czyli de facto głównie usługowej a jednak to one ponoszą główny ciężar bezpieczeństwa dostaw energii.

Zobacz także: Reforma ETS: możliwy kompromis państw UE?

Mamienie społeczeństw europejskich ideami wygładzania szczytów zapotrzebowania energii za pomocą mechanizmów zarządzania popytem jak poprzez wymianę transgraniczną jest w dalszej perspektywie rzeczą słuszną jeżeli zapewni się uczciwie zgodnie z duchem pakietu „ustalenie sprawiedliwych zasad wymiany energii między krajami, która ma wzmocnić konkurencję, a przy tym uwzględni charakterystyczne cechy rynków krajowych i regionalnych”. 

Polsce często zarzuca się „egoistyczne promowanie węgla i niechęć do celów klimatycznych”, ale bez rozumienia wysiłku jakie już kosztem obywateli nasz kraj poniósł aby zrealizować ambitne wymogi ekologiczne. Ponadto warto zauważyć, że istotą Dyrektywy ETS2003/87/WE nie było całkowite odchodzenie od spalania węgla, ale stopniowa redukcja emisji z zachowaniem rachunku ekonomicznego. Należy zaznaczyć, że w stanowisku PKEE dotyczącym „pakietu zimowego” nie ma sprzeciwu dla generalnego celu jakim jest realizacja efektywności energetycznej w Unii na poziomie 30 % w 2030 r. Dla Polski ważne jest jednak aby podczas negocjacji rozwiązań zaproponowanych w pakiecie zimowym polskim negocjatorom udało się zadbać o symetryczne i równorzędne warunki dla rozwoju polskich firm w ramach energetycznej Unii Europejskiej. Zwłaszcza ze zrozumieniem dla ponoszonego obecnie przez sektor energetyczny wysiłku finansowego w modernizację zarówno parku wytwórczego, jak i infrastruktury przesyłowej.

Dr Przemysław Zaleski
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

45 komentarzy

mchlrj Sobota, 04 Marca 2017, 11:03
Gdzie można poczytać coś rzeczowego o prawnym tle tych „przepływów kołowych”? Jako nieznawca w sprawach energetycznych jestem niezmiernie zdziwiony, że w ogóle takie przesyły przez nasz kraj mają miejsce, a już zupełnie zrozumieć nie jestem w stanie, że Polska nie pobiera za to żadnych opłat. Kto z naszej strony pozwolił (czy to zgodą, czy zaniedbaniem) na tak niekorzystne rozwiązania?
pit Wtorek, 28 Lutego 2017, 11:43
10 października opublikowano wyniki studium przeprowadzonego przez Instytut Konkurencyjności Ekonomicznej (DICE) Uniwersytetu w Dusseldorfie, w którym podsumowano wszystkie koszty niemieckiej zielonej transformacji energetycznej. Okazało się, że do 2025 roku Niemcy muszą łącznie wydać 520 miliardów euro. Przy ludności Niemiec liczącej 82 miliony oznacza to, że każda czteroosobowa rodzina niemiecka będzie musiała dopłacić do normalnych rachunków za elektryczność dodatkowo 25 000 (dwadzieścia pięć tysięcy) euro do 2025 roku – a potem płacić dalej.
Największą pozycję stanowią bezpośrednie dopłaty dla producentów energii z wiatru i słońca. Dopłaty na OZE kosztowały do końca 2015 roku ponad 125 miliardów euro, a do 2025 roku wzrosną do 408 miliardów euro. Po włączeniu do rachunku wydatków na elektrociepłownie będzie to 425 miliardów euro. Drugą wielką pozycją kosztów są wydatki na rozbudowę i wzmocnienie sieci przesyłowej, która według lobbystów wiatru miała być niepotrzebna, bo każdy odbiorca miał otrzymywać elektryczność z wlasnych miejscowych źródeł OZE. Tak twierdzili nie tylko Niemcy- również w Polsce zdarzało się czytać takie obietnice. Rzeczywistość zadała kłam tym twierdzeniom.
lo Wtorek, 28 Lutego 2017, 14:00
jak zauważasz jest jeszcze pozycja: przesył. Piszesz, że do 2015 wydali ok. 125mld euro na dopłaty dla producentów i dokładnie nie pamiętam kwoty ale dopłaty a raczej dodatkowe inwestycje na sieci przesyłowe wycenili na ok 2x więcej czyli z 250mld euro. Całość do 2015 a czytałem i opracowania które już wtedy całość: dopłaty, instalacje, sieci przesyłowe wyceniły w inwestycji na grubo ponad 400mld erur. DO 2015.
Koncern Węglowy SA Wtorek, 28 Lutego 2017, 7:01
"Polska zmuszona do finansowania zielonej rewolucji w Niemczech?"

Skoro polski budżet nie śpieszy się by finansować zieloną rewolucję w Polsce . . . Skoro polski budżet woli kultywować XIX-wieczną kulturę węglową . . .
MacGawer Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 20:08
Moim zdaniem "strachy na Lachy". Wystarczy zrobić porządny system energetyczny, a wszelkie w/w ograniczenia nie będą miały znaczenia:

1) Nowoczesne el. węglowe nie nadają sie do regulacji mocy, a stare są juz zamortyzowane wiec "rynek mocy" nic nie wnosi. Po prostu wybudujmy kilka szczytowych el. gowo-parowych lub lepiej magazynów ciepła przy elektrociepłowniach (zwłaszcza gazowych).
2) Limit 550g/kWh nieosiągalny dla el. węglowych jest w zasiegu każdej elektrociepłowni weglowej. W kontekście tego limitu i smogu warto postawić na większy udział taniej, węglowej kogeneracji w miksie.
3) Współspalanie biomasy nie jest odnawialne bo tracimy gigantyczne ilości potasu oraz innych makro i mikroelementów pozostajacych w popiele. Tylko czysty popiół z biomasy może trafić na pole zamykając obieg materii.
4) Polska nie zrobiła w porę analizy oplacalności "inteligentnych liczników" więc musimy je montować. A skoro tak, to zarządzanie popytem będzie bezkosztowe, odpowiednia infrastruktura tak czy siak zostanie zbudowana.
aqq Środa, 01 Marca 2017, 8:22
"Nowoczesne el. węglowe nie nadają sie do regulacji mocy"

A wiatraki się nadają? Bzdura.
ryneknocny Wtorek, 28 Lutego 2017, 14:23
rynek mocy oparty o elektrociepłownie i magazyny ciepła, na to pewnie nawet z unii można by pieniądze dostać, tylko trzeba by to zorganizować, i nie byłoby fajerwerków pt. 1000 MW w Ostrołęce, i jest pytanie do kogo należą w tej chwili elektrociepłownie w Polsce, bo to może być kluczowe zagadnienie w tej sprawie
paw Wtorek, 28 Lutego 2017, 7:49
no to weź i zrób ! wiesz jaka to kasa? może pół może 1/4 budżetu Polski ! a ue nie pozwoli ot tak sypnąć kasą, jesteśmy w niewoli brukselii i o wszystko trzeba pytać
Master Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 18:09
"Amerykańska Agencja ds. Informacji Energetycznej (EIA) wyliczyła, że spalanie węgla w celach energetycznych uwalnia do atmosfery średnio od 939 g do 984 g CO2, zależnie od rodzaju węgla."

939 g - 984 g CO2 na kilogram spalonego węgla? 939 g - 984 g CO2 na kWh wytworzonej energii? 939 g - 984 g CO2 na sekundę na całym świecie? 939 g - 984 g CO2 przy spaleniu bryłki węgla?

"W pakiecie zimowym pojawił się bowiem zmieniony zapis paragrafu 23 pkt. 4, który w nowej wersji wprowadza kryterium emisyjności CO2 na poziomie 550 gr/kWh (od 2022 r.)."

550 groszy/kWh?
rozczochrany Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 17:38
Polska powinna zaprzestać przesyłu niemieckiej energii z farm wiatrowych na północy Niemiec do centrów przemysłowych na południu Niemiec przez terytorium Polski. Otworzyć sprzęgła, niech Niemcy wybudują sobie własne linie wysokiego napięcia, skoro tak bardzo stawiają na "ekologiczna" energię kosztem Polski.
kombajn Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 17:31
Właśnie w wyniku tych genialnych pomysłów energetyki niemieckiej prąd nam w Hamburgu podrożał o 30%
asas Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 16:22
Polska tez moze sobie wybudowac farmy wiatrowe tak jak niemcy. Nikt tego nie broni - to nie gaz z łupków.
Max Mad Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 19:15
No właśnie broni, ministerstwo finansów wprowadziło ostatnio tak restrykcyjne przepisy że rozwijanie elektrowni wiatrowych stanęło w miejscu. A mamy świetny pełnoskalowy prototyp elektrowni kolumnowej, działa bardzo dobrze.
krzys Wtorek, 28 Lutego 2017, 10:02
@Max Mad
Pokaż charakterystykę/krzywą mocy tego urządzenia "kolumnowego" - nie ma? Dziwne. To podejdźmy do tematu inaczej, policz powierzchnię owej turbiny o pionowej osi i policz energię wiatru który przez te turbiny przepływa, później zastanów się nad tym, jak owa turbina może oddać więcej energii, niż ma jej przepływające powietrze przez ową turbinę.

Przepisy restrykcyjne? Znaczy już mniej opłacalny stał się biznes na dopłatach? Bo chyba nie napiszesz tutaj, że wiatrakowy biznes w Polsce polegał na produkcji prądu, a później sprzedawaniu go za rynkową cenę.
Afgan Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 19:08
Wydajność farm wiatrowych jest na granicy opłacalności, podobnie jak farm słonecznych.
Na tapczany siedzi leń Wtorek, 28 Lutego 2017, 11:31
Poważnie? No patrz, kupilem 12 wiatrakow, jedyną moja pracą jest sprawdzanie na laptopie ile prądu sprzedałem. Bez problemu spłacam kredyt za nie a w garażu stoi Aston Martin. Jak to wg ciebie jest na granicy opłacalności to ja nie wiem ile to ma być opłacalne żeby chciało Ci się coś robić.
tagore Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 15:15
Coraz bliżej do polsko niemieckiej wojny gospodarczej.
mmm Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 15:15
Polskie koncerny energetyczne powinny zbudować na Ukrainie tuż przy granicy z Polską spore elektrownie węglowe. Wtedy moglibyśmy importować tanią energię elektryczną z własnych elektrowni na Ukrainie bez płacenia kar CO2.
Gościu Wtorek, 28 Lutego 2017, 17:24
Ale musielibyśmy płacić cło za wwóz węgla lub kupować go od Ukrainy.
lk5 Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 13:58
Czy ktoś widzi, że całą ta zabawa polega tylko i wyłącznie na tym aby nie można było produkować energii z węgla? Tylko tak się składa, że my jesteśmy potęga węglową! Nie powinniśmy się wdawać w żadne próby ograniczenia naszych zdolności produkcji energii. Węgiel jest dla was be? To nie używajcie. My go mamy na przeszło 300 lat i będziemy używać tego daru jak inne państwa swych surowców. Sorry.
Hector Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 19:19
Ja widzę w twojej wypowiedzi koronne argumenty lobby węglowego. Za żadne skarby nie dopuścić do tego by inne rodzaje energii weszły w większy obieg bo wam to utnie dopływ dotacji rządowych. Bo tylko pare kopalni w Polsce przynosi zyski a reszta generuje wyłącznie straty i kogoś tu strasznie boli że ludzie mogli by pozyskiwać energię taniej i bez dymu. Oj strach w oczy zagląda?
jolo Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 23:35
Jakie inne sposoby produkowania energii zamiast węgla? Wiatraki i solary to banialuki, do funkcjonowania potrzebują backapu w formie tradycyjnej energetyki. Energetyka wodna w naszym płaskim jak stół kraju? Może energetyka atomowa, gigantyczne koszta budowy, potem składowania i rozbiórki. Nie ma alternatywy dla węgla w Polsce.
QDark Wtorek, 28 Lutego 2017, 12:47
Nie przesadzaj. Cała sprawa toczy się o to, by zwiększyć mix kosztem węgla. Niestety lobby węglowe podobnie jak Ty są temu przeciwne. Pomijając ogniwa, wiatraki nie są złe przy odpowiednim podejściu.
qwerty Wtorek, 28 Lutego 2017, 11:33
Jest alternatywa. Energia geotermalna
Hector Wtorek, 28 Lutego 2017, 9:15
Dokładnie te argumenty słyszałem jak starałem się dla dziadków o panele grzewcze, że to banialuki, lepiej palić w piecu i wodę grzać na węglu lub drewnie opcjonalnie gaz. To było X lat temu, teraz co drugie obejście w wsi ma takie panele na dachach i w ogrodzie. Brałem też udział w otwarciu prototypowej wiatrowej elektrowni kolumnowej w Kodeniu, ta mimo pewnych niedociągnięć stabilnie produkuje prąd zdolny do zasilenia kilkunastu gospodarstw. A to tylko jeden prototypowy system. Panele słoneczne też są coraz bardziej na prowincji popularne, do tego dochodzi wynalazek dziewczyny który umożliwia oklejanie ogniwami całych budynków. Alternatywy są i to jak najbardziej... tylko lobby węglowe próbuje je dyskredytować jak się da i co śmieszniejsze trafia to na bardziej podatny grunt w miastach a na prowincji ludzie kombinują znacznie częściej i z lepszym efektem jak by tego węgla jak najmniej zużywać. A węgiel jest coraz trudniej wydobywać i w końcu się skończy... co wtedy? Świeczki zostaną bo "nie było alternatyw" więc nic się nie robiło ku ich promowaniu i rozwijaniu. To jest takie typowe myślenie na DZIŚ z ignorowaniem JUTRO.
Elektro-Energo SA Wtorek, 28 Lutego 2017, 9:09
1 "Wiatraki i solary to banialuki"
A właśnie z tych "banialuk" Niemcy uzyskują już prawie 30% swojej energii elektrycznej (innymi słowy, oni ze źródeł odnawialnych wytwarzają więcej prądu, niż całkowita produkcja energii elektrycznej w Polsce!).

2 "energetyka atomowa, gigantyczne koszta"
Tiaaa. Niemal wszystkie państwa europejskie głupie są i niepotrzebnie wpuszczają się w koszty? I tylko Polacy, jak zawsze, najmądrzejsi???
PS Nawet gdyby jedna kilowatogodzina z atomu była aż taka droga (chyba jednak nie jest), to gospodarne nacje potrafią na drugiej szali wagi położyć czystość powietrza i zdrowie swoich obywateli. Leczenie ludzi - to dopiero kosztuje miliardy!
krzys Wtorek, 28 Lutego 2017, 15:36
Jeśli mowa o Niemcach, proszę dopisać ile oni rocznie dopłacają do OZE, a ile planują dopłacać w najbliższych latach. to są dane dość łatwo dostępne. Bez tych informacji, pokazywanie jak Niemcy cudnie żyją z OZE, jest co najmniej solidną manipulacją, by nie napisać wprost, że wpuszczaniem w szambo innych.
lo Wtorek, 28 Lutego 2017, 14:13
Ad 1. Pamiętaj też że Niemcy nadal używają i będą bo budują nawet bloku od 30-35% energii z węgla. Spalają go niemal 50% całej UE. Niemcy wygaszają atom a stawiają nowe bloki na węgiel. To są fakty.

Ad. 2. Elektrownia atomowa w FinladnIi miła kosztowa 3,5mld USD a kosztuje ponad 8mld USD i ciągle opóźniane jest jej oddanie do użytku. Owszem był to prototyp ale i my myślimy o pewnym prototypie.
Wielka Brytania musiała zabiegać w KE o specjalny mechanizm finansowania elektrowni atomowej bo jej nie stać na budowę w trybach przewidzianych normalnie. Taki to koszt.
jakby Nam koszt wzrósł o 50% z 60mld do 90mld zł za 1 elektrownie to co zrobimy?

3. Nikt normalny nie chce mieć 100% prądu z węgla. My chcemy odchodzić od węgla, ale stopniowo. Przecież autor napisał, ze Polska nie neguje faktu zwiększenia o 30% efektywności energetycznej do 2030 roku tylko metody i mechanizmy jakimi mamy do tego dojść.

4. Skoro potrzeba nam minimum 10GW mocy w 15 lat. Skoro brakuje nam 60mld na budowę 10GW mocy z węgla. Skoro zdecydujemy się na 3GW mocy z atomu za minimum 60mld zł. To skąd wymienny 7GW mocy w 2030 jak inwestycja a atom na kredyt wyczerpie nasze możliwości finansowe? Na kredyt kolejny czy kupimy ....od Niemiec nadwyżkę z OZE?
M.K. Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 11:40
Jesli chodzi o pierwszenstwo wejscia do sieci dla OZE to coraz wiecej glosow sie podnosi przeciwko, ostatnio ENTSO-E tez opublikowalo takie stanowisko. A przez przeplywy kolowe mozliwosci importu na komercyjnych zasadach z Niemiec poki co prawie nie mamy wiec nie powinno to byc brane pod uwage przy ocenie adekwatnosci zasobow wytworczych.
PiotrEl Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 11:24
Nikt nikogo nie zmusza - droga do wyjścia z UE jest ściśle zdefiniowana - wystarczy na nią wejść...
Max Mad Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 19:20
Nie ma takiej woli ani politycznej ani społecznej, daremny "trud".
NO4UE Wtorek, 28 Lutego 2017, 18:40
bo Ty tak napisałeś/sądzisz? wola społeczna a tym bardziej polityczna jest. W przypadku tej pierwszej wystarczy zapytać ludzi, za których nie myśli telewizor. W przypadku drugim (tzn. wola polityczna), trzeba cierpliwie poczekać na ludzi ze zdroworozsądkowym podejściem do życia i antypatią do socjalizmu.
PiotrEl Wtorek, 28 Lutego 2017, 8:36
Woli społecznej nie ma na pewno ale politycznej? Wśród rządzących? Nie żartuj. Skończą się pieniądze z UE, dalej będzie "ingerować" w sprawy wewnętrzne i sam zobaczysz....
captacha Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 11:21
Doktorze piekny artykul ale mało przystepny dla osób z poza branży. Przydałby sie chociaż wnioski w ktorych mozna bardziej przystepnie opisac zagrozenia i opcje dla Polski.
Marek Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 11:18
Od dłuższego już czasu ciśnienie mi skacze, jak widzę wiatrak.
Podobnie jest zresztą, kiedy widzę dowolny badziew mający w nazwie "eko".
Afgan Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 11:14
Czy chcemy czy nie, musimy mieć co najmniej 2 elektrownie atomowe, jeżeli chcemy być na prawdę niezależni energetycznie.
efektorystowiczny Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 23:38
Serio? Niezależni? Wolne żarty, jeżeli chcemy być niezależni to musimy rozwijać energetykę węglową. Elektrownia atomowa, to zależność od dostawcy technologii.
Rafał K Środa, 01 Marca 2017, 19:58
Bzdura. Technologie się kupuje. To towar jak każdy inny. Dostawcy technologii się biją, żeby móc budować. Wybór technologii jądrowej to proces który w skali świata dokonuje się częściej niż 2-3 razy. Kto raz wybierze, stawia zazwyczaj kolejne w ten sam sposób. Można to porównać do dużych przetargów zbrojeniowych - lista potencjalnych dostawców krótka, zwycięstwo w przetargu przynosi skutki na lata. Także dostawcom. Dostawca który przegrywa przetargi, naraża się na obsługę tylko swojego krajowego rynku.
lo Poniedziałek, 27 Lutego 2017, 21:13
A co one nam takiego dadzą? Kilka %, może 1/10 mocy jak większe elektrownie w perspektywie 2035r. Ryzyko przekroczenia kosztów budowy jest ogromne, czas budowy bardzo długi. Zysk naszych firm symboliczny. Koszty inwestycji ogromne. Poprawa jakości powietrza symboliczna. Sens jest jak podaje wielu ekspertów gdy wybudujemy min. 6 elektrowni atomowych. Będzie to ilość wpływająca na koszty; nasze firmy mogą robić z budowy na budowę większy zakres % prac i opanowywać technologię, uzyskamy jakąś skalę.

Najgorsze jest to, że my bez UE byśmy nie wpadli na pomysł by rezygnować z węgla. Mamy technologię jego spalania i zyski z budowy w Polsce, mamy 85% węgla w UE. My-Polska zamiast skupiać się na swoich interesach to musimy walczyć wewnątrz UE z niemal całą UE o to CO2, które reszta świata olewa. Bogaci tego poza UE nie robią a My, relatywnie biedni w UE i z zapasem węgla musimy robić to wbrew własnemu interesowi. Do tego My chcemy ograniczać emisję CO2 ale UE ewidentnie nie idzie u Nas o CO2 co o węgiel. Na koniec jak coś z UE ugramy to ustąpimy w innym miejscu swoim kosztem.
krzys Wtorek, 28 Lutego 2017, 10:25
Nie wiem jak to liczysz, gdzie z dwóch atomowych masz tylko kilka % pokrytego zapotrzebowania. Mi wychodzi sporo więcej. Przyjmijmy moc EJ na poziomie 4-6 GW (ani dużo, ani mało), razy dwa i będzie w okolicach 10GW, przy całkowitej mocy zainstalowanych elektrowni w Polsce chyba na poziomie 30kilku GW.
lo Wtorek, 28 Lutego 2017, 13:50
Planuje się, że w 2030r. zapotrzebowanie mocy będzie 50GW dla Polski.
Planuje się budowę 1 elektr. 3GW, zatem jedna el. atomowa to 6% bo i tak wcześniej niż koło 2030-2035 roku by nie powstała.
Była myśl o dwóch elektr. mniejszych i wtedy może około 10% mocy by pokrył atom.
revvvvv Wtorek, 28 Lutego 2017, 10:07
Stare bloki i nieco nowsze węglowe trzeba zastąpić. Taki jest fakt i tu można budować bloki atomowe, tak na początku to będzie drogie.
Elektro-Energo SA Wtorek, 28 Lutego 2017, 9:14
Bicie rekordów pod względem ilości zawartego w naszym powietrzu (rakotwórczego) pyłu zawieszonego - oto czołowe osiągnięcie naszej "kultury węglowej"!
krzys Wtorek, 28 Lutego 2017, 15:39
@Elektro-Energo SA
Drugi Twój wpis i z miejsca druga manipulacja. Sugerujesz jakoby węgiel wykorzystywany w naszej energetyce był winny zanieczyszczeniu powietrza. Znów poprosiłbym o dane z Niemiec - wiesz może ile oni kpi a węgla i co z nim robią? Potrafiłbyś podać te dane? Bo dopiero później można wyciągać wnioski, Twój jest akurat mocno naciągany.
lo Wtorek, 28 Lutego 2017, 13:57
To poczytaj co wylatuje z komina elektrowni węglowej. Pyły PM10 są dobrze, skutecznie wyłapywane. Poczytaj jaki udział ma energetyka węglowa w Polsce przy produkcji smogu. Otóż jest to mniej niż 10%! Ponad 50% to kominy do 40mb głownie domy i małe firmy. Elektrownie węglowe emitują bardzo wiele CO2 a także siarkę i azot i głównie to ograniczymy jak je wybudujemy, ale to jest tylko część smogu i to nie ta najgroźniejsza jeżeli chodzi o masy CO2! Benzopiren i PM10 nas głownie zabija a tego dużo z elektrowni węglowej nie wylatuje. Jak chcesz rozwiązać problem smogu - ja tez chce i to pilnie - to osiągniesz efekt dużo lepszy i dużo tańszy (np: 10-20 mld zł) robiąc zamiast 1 elektrowni atomowej za min. 60 mld zł o mocy 3GW np: 2 elektrownie węglowe po 1,5GW mocy za 9mld zł a 31mld zł przeznaczysz na wymiany kotłów, elektromobilność, dopłaty do lepszej jakości węgla i jego stopniowe wycofywanie. Zostanie jeszcze z 20mld na program Narew albo Orka i Kruk.