Grzegorz Strzelczyk pełniącym obowiązki prezesa Petrobaltiku

Środa, 15 Lutego 2017, 11:24

Decyzją rady nadzorczej spółki Lotos Petrobaltic Grzegorz Strzelczyk został pełniącym obowiązki prezesa. Jednocześnie, z funkcji prezesa zrezygnował Marcin Jastrzębski, prezes zarządu Grupy Lotos.

Jak donosi portal trójmiasto.pl, Grzegorz Strzelczyk do zarządu Petrobaltiku wszedł w czerwcu ubiegłego roku. Z kolei w latach 2006-2008 piastował funkcję wiceprezesa zarządu i dyrektora ds. restrukturyzacji tejże spółki.

W zarządzie Lotos Petrobaltic pozostali Mariusz Kowalski (wiceprezes i dyrektor ds. ekonomiczno-finansowych).

Zobacz także: Lotos Jastrzębskiego: koncentracja na stabilnym rozwoju, korekta „globalnych” planów [KOMENTARZ]

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

katon_starszy Czwartek, 16 Lutego 2017, 19:25
Prawdopodobnie nie uda sie znalezc dodatkowych klientow w Europie Sr.-Wschodniej na gaz z Norwegii transportowany rurociagiem. Udowodnione zapasy gazu na szelfie norweskim i brytyjskim wystarcza na maksymalnie 10 lat, a cykl poszukiwan i rozwoju nowych zapasow, na oko zajmujacy 5 lat dla kazdego potencjalnego, bo nieodkrytego zloza offshore, bedzie hamowany przez cene gazu z lupkow w USA. To wlasnie amerykanscy producenci maja karte przetargowa w postaci koncesji, z ktorych wydobycie gazu jest konkurencyjne wobec zasobow gazu na Morzu Polnocnym, wymagajacych bardzo kosztownego rozwoju (wiercenie z morskich platform, podmorskie rurociagi). Podczas, gdy Amerykanie maja wydobywcze koncesje na ladzie, np. basen Wolfcamp, gdzie rozwoj jest elastyczny, bo w zaleznosci od ceny gazu, firmy wierca otwory, albo nie, Przy tym, zasoby amerykanskiego gazu lupkowego sa podlaczone do sieci przesylowej i do hubu gazowego w Teksasie (Henry hub). Dlatego tez marginalne potencjalne zasoby na Morzu Polnocnym, z wysokimi kosztami odkrycia, rozwoju i wydobycia, nie wytrzymaja konkurencji z amerykanskimi lupkami. To kwestia czasu, kiedy pojawi sie na rynku europejskim alternatywna oferta skroplonego gazu ziemnego z USA (LNG), duzo wygodniejsza cenowo, niz wszelkie propozycje Statoila i firm z szelfu norweskiego i brytyjskiego. Nasze "lwy" w segmencie wydobywczym, PGNiG, Orlen i Lotos, wydaja sie nie rozumiec, ze kupowanie koncesji na Morzu Polnocnym jest nieuzasadnione z punktu widzenia zasad rynkowych.

Oczywiscie, gaz rosyjski nalezy absolutnie (!!!) wykluczyc z rynku Europy Sr.-Wschodniej. Tylko "slaboumny" albo zdrajca bedzie pomagac w finansowaniu wysilku zbrojeniowego Rosji, kupujac rosyjski gaz, czy rope. To jest kwestia higieny umyslowej polskich decydentow i ich umiejetnosci obrony interesow nadrzednych Panstwa Polskiego.

W tym wypadku nie jestem zbytnim optymista, widzac jak wszyscy politycy i zwiazani z nimi menedzerowie polskiego sektora nafty i gazu, forsuja rozwiazanie polaczenia norweskiego szelfu z Polska przez rurociag. Kupowanie koncesji na Morzu Polnocnym ma pewien sens ekonomiczny, bo z tych najlepszych mozna trafic do klientow z Wielkiej Brytanii, Niemiec, czy tez Beneluksu.

Powiecie, ze jestem zrzeda i nie przedstawiam zadnego alternatywnego planu dzialan. Otoz, wrecz przeciwnie. Prawidlowa strategia polega na stworzeniu plywajacego terminalu LNG, tzw. FPSO, najlepiej w Gdansku. Podobny terminal maja Litwini w Klajpedzie, ale w swej naiwnosci podpisali kontrakt na dostawy gazu z norweskim Statoilem, ktory zazadal dobrej dla siebie ceny, wiec terminal jest wykorzystywany maksymalnie w 50% swej przepustowosci.

Taki terminal odbiorczy LNG, w polaczeniu z inwestycja w obszary wydobycia gazu majace dostep do terminali skraplania LNG w akwenie Atlantyku (USA - Zatoka Meksykanska, Afryka - Zatoka Gwinejska, Ameryka Poludniowa - offshore Brazylii, czy Argentyny), to jest rozwiazanie pozwalajace na uwolnienie sie od zaleznosci od dostacow gazu przez rurociagi.

Konieczne jest stworzenie fizycznego (!!!) hubu gazowego, laczacego Polske, Litwe i Ukraine, dostarczajacego skroplony gaz ziemny przez dwa istniejace terminale (Swinoujscie, Klajpeda), a takze potencjalny plywajacy (FPSO) terminal w Gdansku. Rozszerzenie sieci polaczen rurociagowych do Adriatyku (terminal LNG Krk w Chorwacji) pozwoliloby na oddalenie zagrozenia ze strony Gazpromu, ktore jest prawdziwym mieczem Damoklesa wiszacym nad polska niezawisloscia.

Moj komentarz jest typowym wolaniem na puszczy. Polscy decydenci, ktorych probowalem przekonac, nie chcieli wysluchac mojej prawdy, ktora jest poparta ponad trzydziestoletnim miedzynarodowym doswiadczeniem w sektorze nafty i gazu. Wola znalezc sobie zagranicznych prorokow i guru, ktorzy sa slepi na polski narodowy interes.

Niech im Bog radzi jak najlepiej. Ja juz stracilem do nich cierpliwosc.