Lotos Jastrzębskiego: koncentracja na stabilnym rozwoju, korekta „globalnych” planów [KOMENTARZ]

Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 16:27
Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 16:27
Piotr Maciążek

Nowy prezes Grupy Lotos, Marcin Jastrzębski, w coraz wyraźniejszy sposób akcentuje swoją wizję zarządzania firmą. Ostatnie wypowiedzi menadżera dla Reutersa i Rzeczpospolitej mogą wskazywać na korektę polityki prowadzonej w zakresie dywersyfikacji dostaw ropy i zmiany filozofii działania na Morzu Północnym. Sporą niewiadomą pozostaje jednak aspekt przyszłości aktywów Grupy na południu Polski, co może być niezwykle interesujące w kontekście dyskusji o konsolidacji krajowego sektora paliwowego.

Umowa długoterminowa z Iranem pod znakiem zapytania?

W niedzielnej rozmowie z Reutersem Marcin Jastrzębski podkreśla, że Lotos negocjuje obecnie nową dostawę ciężkiej irańskiej ropy o wolumenie 2 mln baryłek, która mogłaby dotrzeć do Gdańska w maju. Niestety depesza nie precyzuje czy rozmowy są prowadzone bezpośrednio z dostawcą z Iranu czy pośrednikiem. Tymczasem taka informacja pozwoliłaby określić realne perspektywy na przekształcenie spotów w umowę długoterminową. Prezes gdańskiego koncernu stwierdza co prawda, że jest zainteresowany taką formą współpracy z Irańczykami, ale dopiero w 2018 r. po zakończeniu kosztownego projektu EFRA (pozwoli zagospodarować ciężkie pozostałości po ropie w rafinerii w Gdańsku). Pytanie, które należy zadać w tym kontekście powinno brzmieć – czy za dwa lata umowa długoterminowa z Iranem będzie mieć sens? 

Można przypuszczać, że globalny rynek naftowy w 2018 r. będzie wyglądał zupełnie inaczej zarówno w kontekście cen jak i równowagi sił pomiędzy kluczowymi producentami. De facto odpowiedzi udziela w tym samym tekście agencyjnym sam Jastrzębski sygnalizując, że „dywersyfikacja ma polegać na poprawie wyników finansowych, a nie zmianie dostawców”.  Zapewne pojawią się różne interpretacje tych słów – w moim przekonaniu jest to jednak mocny sygnał, za pomocą którego Jastrzębski „schładza” dyskusję na temat ewentualnego zawarcia przez Lotos ambitnych kontraktów z nierosyjskimi producentami. 

Lotos na Morzu Północnym stawia na usługi serwisowe

Drugim ciekawym elementem, który pojawił się w wypowiedziach prezesa gdańskiego koncernu są jego plany odnośnie szelfów: norweskiego i brytyjskiego. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej Jastrzębski mówi o planowanych akwizycjach (zakupach „pojedynczych aktywów”, a nawet „całych firm” we wspomnianym regionie świata). Pada w tym kontekście data 2018 r. co jest związane z dużym obciążeniem finansowym Lotosu. 

Widać wyraźnie, że przez najbliższe dwa lata firma będzie koncentrować się na stabilizacji sytuacji finansowej (co znajduje oddźwięk w nowej strategii dzielącej się na okres do i po zakończenia projektu EFRA), a gdy pojawi się większa dostępność gotówki to będzie ona wydawana głównie na szelfie norweskim i brytyjskim. 

Gdański koncern nie jest jak na realia europejskie dużą firmą dlatego zapewne będzie partycypować w złożach jako partner większych graczy tak jak to miało miejsce do tej pory. Akcentowanie dużych akwizycji wydaje się nieco na wyrost. Świadczy o tym choćby bardzo dobry pomysł Jastrzębskiego by brać aktywny udział w pracach serwisowych na Morzu Północnym. To idealne rozwiązanie dla mniejszych graczy, posiadających know-how, a poszukujących swojej niszy na polach dużej aktywności ogromnych koncernów. Podobną drogę wybrał w Iranie stanowiącym pole ekspansji międzynarodowych gigantów polski PGNiG.

Lotos skorzysta z Baltic Pipe? To mało realne

W wywiadzie dla Rzeczpospolitej Jastrzębski odnosi się również do kwestii gazu ziemnego. Menadżer wyraża zainteresowanie przesyłem błękitnego paliwa, które wydobywa na szelfie Morza Północnego przez potencjalny Korytarz Norweski w stronę Polski. Sens takiego działania wydaje się jednak niewielki. Lotos jest klientem PGNiG i to od niego kupuje surowiec na własne potrzeby. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której doszłoby do konkurencji pomiędzy tymi dwiema spółkami. Zresztą dużo korzystniejszym rozwiązaniem dla gdańskiego koncernu jest sprzedaż niedużych przecież wolumenów surowca, który jest pozyskiwany na szelfie norweskim od razu poprzez lokalny hub.

Korekta „globalnych” ambicji i wdrażanie wyważonego modelu zarządzania spółką 

Z weekendowych wypowiedzi prezesa Lotosu wyłania się obraz wyważonego zarządzania firmą, która musi się w nadchodzących dwóch latach skupić na dokończeniu kluczowego projektu rafineryjnego EFRA i odbudowie zdolności finansowych, które posłużą do kontynuowania aktywności na Morzu Północnym. Widać wyraźnie, że menadżer zdaje sobie sprawę z ograniczeń jakim podlega średniej wielkości koncern i stopniowo wycofuje się „globalnych” planów dywersyfikacyjnych. Zauważalna jest również odpowiedzialność komunikacyjna Jastrzębskiego, który nie wykonuje zbyt wielu gwałtownych zwrotów w prowadzonej narracji– zapewne tym należy tłumaczyć twierdzenia o potencjalnym przesyle gazu z szelfu norweskiego do Polski.

Przyszłość Lotosu a plany konsolidacji sektora paliwowego?

Szkoda, że w obu wypowiedziach prezesa Lotosu (dla Reutersa i Rzeczpospolitej) nie pojawia się aspekt przyszłości aktywów Grupy na południu Polski. W branży mocno spekuluje się o ich zamknięciu co zredukowałoby gdański koncern do okolic województwa pomorskiego. Taki ruch byłby natomiast niezwykle interesujący w kontekście wciąż toczącej się dyskusji o konsolidacji polskich firm paliwowych (temat odżył przy okazji prezentacji nowej strategii PKN Orlen i środków jakimi spółka będzie dysponować na potencjalne akwizycje). 

Zobacz także: Lotos: ewentualna umowa długoterminowa z Iranem w 2018 r.

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

katon_starszy Czwartek, 16 Lutego 2017, 19:41
Oczywiscie, ze w obecnej strategii upstream Lotosu nie ma miejsca na aktywy gazowe, ktore moglyby podlaczyc sie do projektu Korytarza Norweskiego. Z ich marnych koncesji na norweskim szelfie nie da sie wycisnac dosyc gazu, by zapelnic rurociag o przepustowosci 10 mld m3 rocznie. To bylyby typowe marzenia scietej glowy. Rowniez w brytyjskim sektorze Morza Polnocnego nie ma takich gotowych zapasow, o ile nie kupi sie jakiegos niezaleznego producenta w rodzaju Premier Oil. A na taka transakcje firma p. Jastrzebskiego ma za krotkie raczki, przynajmniej do 2018 roku. Wtedy nie wiadomo, jaka bedzie sytuacja sektora naftowego w Europie. Ja osobiscie stawiam na producentow gazu lupkowego w Stanach. Oni moga produkowac z zyskiem przy cenie barylki ropy ok. 50 $. Obecna sytuacja nierownowagi miedzy cenami ropy i gazu doprowadzi do eksportu gazu skroplonego (LNG) w akwenie Atlantyku, glownie z amerykanskich zloz lupkowych. Dlatego tez nalezy zapomniec o rentownosci wydobycia ze zloz morskich na Morzu Polnocnym. Nasi stratedzy potrafia myslec co najwyzej na jeden krok w przod (a czasem dwa w tyl),
Przyjaciel Środa, 15 Lutego 2017, 6:50
To jest wielki szkodnik,który zepsuje LOTOS. Z całą pewnością pożytku z jego funkcjonowania w tej ważnej firmie nie będzie.
jang Wtorek, 14 Lutego 2017, 12:40
Bardziej zainteresowanych odsyłam do przestudiowania raportów okresowych Lotos, tworzonych dla inwestorów giełdowych.Tam jest wyjaśnienie dlaczego nowy prezes mówi stonowany i nie opowiada bajeczek o potędze i ekspansji..