Atomowy strach we Francji: EDF dementuje oskarżenia Greenpeace'u

Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 10:42

Wybuch, do którego doszło w czwartek w elektrowni jądrowej we francuskim Flamanville, wywołał falę komentarzy dotyczących bezpieczeństwa infrastruktury atomowej nad Sekwaną. Eksperci są zdania, że duża część tego typu obiektów we Francji nie jest bezpieczna.

Jak podano, wybuch i pożar, któremu towarzyszyły gęste kłęby dymu, spowodował tylko straty materialne. Pięć osób, które najpierw określono jako ranne, według późniejszego komunikatu władz "poczuły jedynie dyskomfort".

W następstwie wypadku wyłączono jeden z dwóch reaktorów elektrowni we Flamanville w regionie Dolna Normandia. Trzeci wodny ciśnieniowy reaktor jest w trakcie budowy i ma zostać oddany do użytku pod koniec 2018 roku.

"Po dwóch niedawnych pożarach w elektrowniach (atomowych) w Cattenom mamy do czynienia z trzecim pożarem w instalacjach jądrowych w ciągu dziesięciu dni" – przypomina w piątek dziennik "Le Parisien – Un Jour en France". Autor artykułu twierdzi, że "w ponad połowie francuskich reaktorów stwierdzono około setki poważnych anomalii".

Internetowe wydanie miesięcznika "Capital" cytuje przedstawiane jako "bardzo krytyczne" Obserwatorium (zastosowań) Jądrowych, według którego "to wydarzanie ilustruje w sposób zasadniczy bezsensowną sytuację, jaka panuje obecnie w licznych francuskich elektrowniach (atomowych)".

Przedstawiciel Greenpeace Cyrille Cormier powiedział w publicznym radiu France Info, że "ten wypadek (we Flamanville), który chce się zminimalizować, w rzeczywistości wpisuje się w szerszą problematykę starzejących się francuskich urządzeń jądrowych, które są w złym stanie, a EDF (główny francuski producent energii elektrycznej i właściciel elektrowni) nie ma środków na ich konserwację".

Francuskie media przypominają, że już pod koniec 2014 roku Urząd Bezpieczeństwa Jądrowego (ASN) ogłosił, że zbiornik nowego reaktora wodnego ciśnieniowego we Flamanville posiada wady fabryczne. We wrześniu ubiegłego roku opublikowano wykaz innych urządzeń, które nie odpowiadają normom. Są to zbiorniki, generatory pary, jak i opakowania, w których transportowane mają być substancje radioaktywne.

Według EDF "te wady nie wpływają na bezpieczeństwo reaktorów". Pod koniec 2016 roku z powodu usterek i uszkodzeń trzeba było przeprowadzić we Francji kontrolę 12 reaktorów, z których pięć czasowo unieruchomiono.

Po katastrofie w japońskiej elektrowni Fukushima w 2011 roku coraz mniejsze jest zaufanie zarówno do zapewnień władz, jak i do samej energii jądrowej. Jednak ponad 80 proc. elektryczności we Francji pochodzi z siłowni atomowych.

Z powodu opóźnień od lat przesuwane jest oddanie do użytku trzeciego, wodnego ciśnieniowego reaktora elektrowni we Flamanville. Jego koszty przekroczyły już 10 mld euro, czyli trzykrotnie przekroczyły zaplanowane koszty.

Przy budowie trzeciego reaktora zatrudnionych było około tysiąca zagranicznych pracowników, wśród nich setki Polaków. Przysłała ich firma irlandzka Atlantico za pośrednictwem swej filii na Cyprze. Związki zawodowe zarzuciły jej, że zatrudnia nielegalnie; według związkowców kontrakty tzw. pracowników delegowanych były niezgodne z francuskim prawem. "Pracownicy delegowani" to obywatele krajów UE oddelegowani czasowo przez pracodawcę do pracy w innym kraju Unii.

W listopadzie 2016 roku w pierwszej instancji firmie Atlantico wymierzono karę 70 tys. euro, podczas gdy oskarżone o to samo firmy francuskie skazano na symboliczne grzywny. Skazani, twierdząc, że cała sprawa jest częścią kampanii szykanowania "pracowników delegowanych", wnieśli apelację.

Zobacz także: Wybuch w elektrowni atomowej we Francji

Jakub Wiech/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

tyle Wtorek, 14 Lutego 2017, 10:24
Nie cała elektrownia tylko jeden reaktor za ponad 40 mld zł. Ale zwolennicy będą dalej twierdzić, jak to energia z atomu jest tania. Mam pytanie, w którym to miejscu jest tania?
Dobromir Wtorek, 14 Lutego 2017, 9:38
Tylko rosyjski gaz jest bezpieczny i ekologiczny, prawda? Ciekawe kto finansuje ten greenpeace i czy jest to gazprom :)
Obserwator 2017 Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 19:38
Abstrahując od wschodnich organizacji typu Greenpeace w informacjach z Flamanville była notatka o awarii wewnątrz reaktora a było to pierwotną przyczyną awarii.
por. Energetyk Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 14:41
Obserwujemy schyłek technologii elektrowni jądrowych opartych na prymitywnym schemacie "czajnika", czyli podgrzewania atomem wody, by para poruszała turbiny. Za kilka lat ten sposób "produkcji" energii trafi do muzeum (oby nie muzeum końca ludzkiej cywilizacji). Polskie tzw. elity zrobiły wielki błąd (ew. zostały przymuszone lub po prostu wykonywały polecenia) pakując się - oczywiście za pieniądze nas, podatników - w tą przestarzałą, niebezpieczną i drogą technologię. PS. Jeśli ktoś tego nie widzi - kończą się czasy wielkich molochów - w wielu gałęziach technologii. Kto tego nie widzi, skazany jest na bycie "w ogonie" i zacofanie technologiczne.
olo Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 13:56
Dlaczego Greenpeace nie zajmuje się Rosją czyżby nie miał obaw o tamtejsze EA czy niszczenie środowiska czy po prostu dostał $$$ aby siedzieć cicho ?
Kramarz Wtorek, 14 Lutego 2017, 9:14
W Rosji za takie nowiny płaci się "ołowiem", stąd nie są(Greenpeace) tak łasi na ich ujawnianie.