Raport: program jądrowy receptą na blackout

Środa, 08 Lutego 2017, 15:46

Autorzy analizy dotyczącej programu jądrowego przygotowanej dla resortu energii uważają, że jego realizacja przyniesie Polsce wymierne korzyści. Wśród nich wymieniają m.in. stabilne i niezawodne dostawy energii spełniającej normy środowiskowe, poprawę bezpieczeństwa energetycznego kraju, rozwój nowoczesnej gałęzi przemysłu oraz wysokie wpływy podatkowe.

W opracowaniu, które powstało w Ministerstwie Energii, autorzy podkreślają, że przemysł jądrowy to branża oparta na wiedzy, o wysokiej wartości dodanej, wykorzystująca nowe technologie, o szerokim zastosowaniu w gospodarce.

W ich opinii, gdyby w Polsce istniała chłodzona wodą morską elektrownia jądrowa, w sierpniu 2015 r. nie doszłoby do tzw. brownoutu, czyli ograniczenia dostaw energii dla wybranych grup odbiorców. Jednym z powodów tej sytuacji była wysoka temperatura powietrza i wody, która spowodowała z jednej strony zwiększenie zużycia energii (i zapotrzebowanie na moc) na potrzeby klimatyzacji, z drugiej zaś obniżenie poziomu wody w rzekach i jeziorach oraz podgrzanie wody pobieranej do chłodzenia skraplaczy turbin w elektrowniach węglowych. Żeby nie przekroczyć dopuszczalnych norm podgrzewania wody, elektrownie węglowe musiały ograniczyć swą moc. Gdyby istniała zlokalizowana nad morzem i wykorzystująca do chłodzenia morską wodę jądrówka, ograniczenia nie byłyby potrzebne. Jak wyliczyli autorzy opracowania, strata PKB, jaką poniosła polska gospodarka z tego tytułu, mogła wynieść 607 mln zł. Według metodologii operatora systemu przesyłowego PSE kwota ta była niższa i wynosiła 385 mln zł.

Kolejną korzyścią z istnienia w Polsce elektrowni atomowej byłaby możliwość uniknięcia kosztów uprawnień do emisji CO2 w wysokości ok. 5-7 mld zł rocznie - przy założeniu, że funkcjonowałyby dwie elektrownie o mocy ok. 6000 MW netto.

Jak podkreślili autorzy opracowania, elektrownie jądrowe to nie tylko energia elektryczna. W kilku państwach europejskich jądrowe bloki energetyczne II i III generacji (chodzi o reaktory lekkowodne o mocy 300-1700 MW) pracują w trybie częściowej kogeneracji, wytwarzając również ciepło użytkowe dla miejskich sieci ciepłowniczych czy zakładów przemysłowych. Ciepło to następnie można wykorzystać do produkcji chłodu. W Polsce - zauważyli - pracuje już kilka instalacji produkujących tzw. wodę lodową z ciepła sieciowego, a scentralizowane chłodnictwo stopniowo staje się trendem rozwojowym wielu miast UE - np. Sztokholmu, Uppsali, Helsinek i Berlina.

"Reaktory energetyczne mogą dodatkowo produkować radioizotopy dla medycyny i przemysłu, a produkcja radioizotopów jest niezwykle rentowna" - napisano.

"Prace zlecane przez urząd dozoru jądrowego i operatora elektrowni jądrowej instytutom badawczym, uczelniom wyższym i firmom dotyczą takich dziedzin jak fizyka jądrowa, chemia jądrowa, radiochemia, chemia polimerów, inżynieria materiałowa, informatyka, automatyka i robotyka, elektronika, ochrona środowiska czy gospodarka wodno-sanitarna" - wyliczyli autorzy raportu.

Ważnym oddziaływaniem sektora jądrowego, jest - zdaniem analityków ME - „oddziaływanie fiskalne”. "W niektórych krajach europejskich rentowność elektrowni jądrowych jest tak duża, że rządy obłożyły je bardzo wysokimi podatkami, mającymi różną formę, z których m.in. dotują odnawialne źródła energii (OZE) – na przykład w Niemczech, Belgii i Szwecji" - napisali w raporcie.

Autorzy wyliczyli też możliwą wielkość dochodów podatkowych budżetu państwa. W przypadku budowy i eksploatacji dwóch elektrowni jądrowych o łącznej mocy 6000 MW mogło by to być ponad 420 mln zł rocznie (etap eksploatacji) przez ok. 80 lat lub dłużej. "Podana liczba jest oczywiście efektem wielu założeń, ale z dużym prawdopodobieństwem oddaje skalę spodziewanych dochodów budżetowych" - podkreślili.

Ich zdaniem energetyka jądrowa oznacza też stabilizację cen energii, a co za tym idzie utrzymanie niskich kosztów działalności biznesowej. Do tego dochodzi wzrost jakości produkcji i usług przemysłu poprzez wysokie standardy i wymogi jakościowe, zarówno dla materiałów (stal, beton, tworzywa sztuczne), urządzeń (pompy, zawory, turbiny, elektronikę), jak i procedur postępowania pracowników.

Analitycy podkreślają, że takie właśnie oddziaływanie zaobserwowano w państwach z działającymi elektrowniami jądrowymi. Jak wynika z wyliczeń, np. w Korei Południowej przemysł jądrowy ma 1,3-proc. udział w tworzeniu PKB, co należy uznać za wartość wysoką, zważywszy na bardzo duże uprzemysłowienie kraju. Jak wskazali, Korea w ciągu 17 lat z importera technologii jądrowych stała się ich eksporterem.

Pod koniec stycznia minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział, że Polska chce być ważnym partnerem na europejskim rynku energii, dlatego "widzi potrzebę elektrowni jądrowej". Jak mówił, początkowo mógłby powstać blok "powyżej 1000 MW", a w budowie siłowni powinny też uczestniczyć polskie przedsiębiorstwa.

Według badania opinii ze stycznia br. przeprowadzonego na zlecenie ME, 61 proc. Polaków chce budowy elektrowni jądrowej w kraju. Resort podkreśla, że to najwyższy wynik w historii badania. W porównaniu do 2015 r. odsetek zwolenników budowy elektrowni jądrowej wzrósł o 10 punktów procentowych.

W poniedziałek premier Beata Szydło odpowiadając na pytanie, czy jest spór między resortami rozwoju a środowiska dotyczący wykorzystania energetyki jądrowej, wskazała, że strategia Odpowiedzialnego Rozwoju nie została przyjęta na poprzednim posiedzeniu rządu, gdyż doszło do wielu dyskusji na temat poprawek, m.in. tej dotyczącej energii. "Bardziej nawet niż ministerstwo ochrony środowiska było zaangażowane Ministerstwo Energii, ale (...) wypracowały wspólne stanowisko. Ta poprawka została wniesiona do Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i te uwagi, które się pojawiały, zostały w tej chwili już wprowadzone do tego dokumentu" - powiedziała.

Występujący na konferencji obok premier minister środowiska Jan Szyszko zapewnił, że nie ma żadnego sporu między nim a wicepremierem, ministrem rozwoju i finansów Mateuszem Morawieckim. "Obaj uważamy, że powinien nastąpić rozwój polskiej fizyki jądrowej jako nauki. Wszelkiego rodzaju inwestycje będą podjęte w zależności od potrzeb, a to wymaga analiz gospodarczych i takie zostaną podjęte" - zapewnił. "Osobiście uważam, że fizyka jądrowa ma ogromną przyszłość" - podkreślił.

Zobacz także: Bez atomu wzrasta niemiecka emisja CO2. "Nauka dla Polski" [WYWIAD]

Jakub Wiech/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

21 komentarzy

M.M Niedziela, 12 Lutego 2017, 21:34
Tak bez wątpienia elektrownia atomowa ma wiele zalet, które ten artykuł pięknie wymienia.
Ale wszystkie one bledną przy jednej, ale to zasadniczej wadzie: jest za droga.

Bo choćby jądrówka umiała dodatkowo zamieniać wodę w wino, latać na Marsa i leczyć AIDS i to tak jej użyteczność będzie równa 0, jeśli potencjalnych nabywców nie będzie stać na zakup reaktora.
A jak pisałem wielokrotnie, w Polski nie stać na luksus atomu. Zresztą rachunek cena/korzyść jest w tym wypadku wysoce dyskusyjny.
Szwejjakobyły Piątek, 10 Lutego 2017, 12:37
jak to mówią "generałowie zawsze prowadzą poprzednią wojnę" - tak samo jest w przypadku tego "raportu", ciężko dodać więcej. W skrócie - to tak jak rozpisywanie się o niesłychanej sieci polskich autostrad (płatnych oczywiście, a jakże) do roku 2035... w chwili, gdzie nawet w Polsce już 2 firmy mają działające prototypy "załogowych dronów" o całkiem niezłych parametrach... już w roku 2016.
300?? energia... Czwartek, 09 Lutego 2017, 11:30
Ładnie, pięknie. Zapytam tylko skąd paliwo do reaktorów, za ile, czy nie uzależniamy się kolejny raz od dostawcy energii, oraz co z kosztami składowania odpadów?
Gość Czwartek, 09 Lutego 2017, 8:48
Całkowicie się zgadzam z autorami analizy.
box Czwartek, 09 Lutego 2017, 3:32
Po pierwsze: Jeżeli ma powstać elektrownia atomowa to tylko wybudowana za publiczne pieniądze i będąca własnością skarbu panstwa. Elektrownie (nie tylko atomowe) nie mogą przynosić strat i nie wymagają super zarządzania dlatego to jest najprostszy sposób zapewnienia stałych wpływów do budżetu. Jeśli w artykule powyżej podane jest ze taka elektrownia powinna przynosić blisko pół miliarda zysku z podatku, to znaczy ze jeśli była by państwowa to przynosiła by 2,5mld wiec chyba lepiej mieć 2mld extra.
Dwa: inna spraw jest to czy teraz jest sens budować elektrownie atomowe skoro koszt ich wybudowania jest mniej więcej 6x większy niż elektrowni węglowych, które mogą być wybudowane w technologi gazowania węgla, co z jednej strony zapewnia nam nie narażenie się na wysokie opłaty klimatyczne, a z drugiej zapewnia utrzymanie branży górniczej oraz niezależność energetyczna. Oczywiście ze względu na pozyskanie technologii oraz postęp nauki budowa takiej elektrowni jest wskazana ale w pierwszej kolejności powinniśmy postawić na budowę nowych oraz unowocześnienie juz istniejących elektrowni węglowych (najlepiej odkupując je jednocześnie aby wróciły w ręce skarbu państwa). Z tego punktu widzenia może faktycznie dobrym pomysłem jest wybudowanie na początek małej elektrowni atomowej a stawianie przede wszystkim na nowe bloki nowoczesnych elektrowni węglowych
Marek Środa, 08 Lutego 2017, 19:34
Elektrownia atomowa w Polsce bedzie pierwszym celem dla ruskich.
Co innego z geotermia, ktora jest decentralna, centrale geotermiczne moga byc rozproszone po calym kraju.
Tomek72 Czwartek, 09 Lutego 2017, 13:06
Jakie to ma znaczenie ?
Ruscy mają tyle atomówek, że są w stanie nie tylko zniszczyć polską elektrownię atomową (podobnie jak i w innych krajach), co całą Polskę mogą zamienić w pustynię ...

Moim zdaniem dawno należało postawić na atom w formie 2 może 3 elektrowni (najlepiej opartych o TOR), ale zanim to nastąpi powinniśmy zbudować sieć małych elektrowni atomowych opartych o technologie podobne do tych wykorzystywanaych na okrętach o napędzie atomowym - to BEZAWARYJNA I SPRAWDZONA technologia.

Powinniśmy ją budować tak aby sam reaktor nadawał się zarówno na siłownię do elektrowni jak i do napędu okrętów.

Produkcja seryjna pozwoliłaby znacznie obniżyć koszty a nawet eksportować takie reaktory.

Takie podejście NIE WYMAGA modernizacji sieci przesyłowej, która nie jest przystosowana do wykorzystania jednej czy dwóch dużych elektrowni atomowych jako źródła zasilania dla całej Polski.

Spadają też koszty przesyłu energii na duże odległości.

Konieczność wyłączenia jednej małej elektrowni nie spowoduje takich komplikacji jak dużej ...
Szwejjakobyły Piątek, 10 Lutego 2017, 12:43
jakie to ma znaczenie? - takie, że wystarczy np. 1 (słownie: jedna) zwykła, dobrze wcelowana rakieta Iskander z konwencjonalnym ładunkiem, by sparaliżować polską energetykę (po nagłym "odłączeniu" kilku GW cała sieć padnie efektem domina - jak kilka lat temu prawie tak było w okolicach Warszawy, wcześniej bodaj w Szczecinie). W wielu regionach np. Zach. Europy są już obszary na których nie ma tzw. "elektrowni" jakie znamy - jest za to kilka TYSIĘCY rozproszonych producentów energii połączonych w inteligentną sieć. O różnicach w bezpieczeństwie takiego rozwiązania nawet szkoda pisać, bo każdy rozgarnięty człowiek powinien to widzieć - nie tylko na wypadek tzw. wojny, ale też klęsk żywiołowych, awarii, "ataków terrorystycznych" i czego tam jeszcze.
X Środa, 08 Lutego 2017, 19:20
Tor, podobnie jak uran i pluton, może być używany jako paliwo w reaktorach jądrowych. I cisza żaden nasz ekspert nawet nie zaproponował możliwości wybudowania elektrowni na takie paliwo. Przypadek myślę, że nie. Obecne złoża Uranu się kończą i za jakieś 25 lat albo szybciej trzeba będzie eksploatować złoża o znacznie uboższej zawartości uranu, co na pewno spowoduje znaczący wzrost ceny. Mam wrażenie, że ktoś próbuje nas nieźle uwalić. Prześledźcie sobie cenę uranu od 1988 roku.
rmarcin555 Czwartek, 09 Lutego 2017, 13:38
@X
Tor jest w fazie badań. Na razie są tylko prototypy i zapowiedzi. Zdaje się, że Chiny rozpoczęły budowę takiej elektrowni. Zanim następnym razem zaczniesz węszyć spiski proponuje najpierw poczytać. Znalezienie informacji zajęło mi 30 sekund.
xawer Czwartek, 09 Lutego 2017, 17:52
Elektrownię na tor eksploatowano z powodzeniem przez parę lat w USA w latach 60. Zamknięto ją ponieważ nie nadawała się do celów militarnych. Technologia torowych reaktorów ciekłosolnych jest nieźle opracowana i nie widać żadnych poważnych problemów technicznych.
lapok Środa, 08 Lutego 2017, 18:46
brak elektrowni atomowej w polsce to jest jakis dramat. powinnismy miec jak najszybiej.
edi Środa, 08 Lutego 2017, 17:23
Lobby atomowe mam do was pytanie jak atom jest tak tani i dobry to dlaczego PRYWATNE firmy energetyczne w niego nie inwestują tylko MILIARDY $ musi pompować podatnik ? Ba 50 lat po zamknięciu takie elektrowni dalej musimy płacić na utylizację śmieci. Polska powinna stawiać na poprawę sprawności sieci i elektrowni węglowych + na OZE.
xawer Czwartek, 09 Lutego 2017, 17:59
Technologie i wykonawstwo elektrowni atomowych(np. w Japonii i USA) mają firmy prywatne:-) Jedyną znaną mi firmą w pełni państwową jest Rosatom.
Obserwator 2017 Środa, 08 Lutego 2017, 17:15
Na blackout są potrzebne jedynie elektrownie gazowe które można uruchamiać okresowo w przeciągu bardzo krótkiego okresu czasu. Ważne - bez większych kosztów rozruchowych o bardzo wysokich sprawnościach. Typowa elektrownia atomowa to potworek działający praktycznie non stop od remontu do remontu. Czyj to interes i kto za to zapłaci ??? bo mówią o 60 mld EURO.
revvv Czwartek, 09 Lutego 2017, 11:20
To ma być podstawa sieci.... Bełchatów pomimo nowych odkrywek z czasem będzie tracił moc i zostanie wyłączony podobnie turów i reszta....
Mariusz Czwartek, 09 Lutego 2017, 0:04
Jedyny problem, to dostęp do gazu. Niestety obecnie naszym głównym dostawcą jest kraj, który przy każdej okazji manifestuje wobec Polski wrogie zamiary. Może gdy będzie możliwe uniezależnienie się od dostaw z Rosji mają sens elektrownie gazowe.
MacGawer Czwartek, 09 Lutego 2017, 10:30
Po rozbudowie gazoport może przyjąc 7 mld m3 gazu. Tanie elektrociepłownie gazowe oparte na silnikach tłokowych mają ok. 80% sprawność ogólną czyli z w/w ilości gazu mozna wytworzyć 56 TWh energii cieplnej i elektrycznej (ok. 27 TWh pradu czyli 1/6 obecnego zapotrzebowania). Dostępna moc będzie zależała od reżimu pracy, w przypadku wyposażenia EC w magazyny ciepła można założyć min. 10 GW. Zapotrzebowanie na CWU wynosi ok. 20% ogolnego zapotrzebowania na ciepło wiec nawet latem można użyć pełnej mocy przez 2.5h ładując ciepłem magazyny gazu (codziennie, epizodycznie czas pracy może być dłuższy bo magazyny będa "puste"). Przy obecnych cenach koszt gazu zużytego do wytworzenia 1 kWh nie przekroczy 20 gr - czego jeszcze brakuje by dosłownie "z marszu" ustabilizować nasz system energetyczny?
MacGawer Środa, 08 Lutego 2017, 21:58
To co piszesz jest niepoprawne politycznie. Bo kogo w lobby atomowym obchodzą takie szczegóły jak zapotrzebowanie na moc. Przecież w czasie słynnego brownoutu nocami potrzebowalismy 15 GW, a 6 GW w atomie pracowałoby na maxa całą dobe bo ten typ tak sie eksploatuje. W ten dzień (11.08.2015) zapotrzebowanie przekraczało 20 GW czyli pozostałe elektrownie musiałyby pracować z mocą 9 GW w nocy i 14 GW w dzień - redukcja o 35% w czasie największego zapotrzebowania na prąd! A to nie koniec bo w weekendy moc może się wahać między 12 GW w nocy, a 18 GW w dzień czyli przy 6 GW w atomie należałoby redukowac moc innych elektrowni aż o 50%!

Częściowa kogeneracja i blok 1.7 GW postawiony głęboko w lesie... To się nadaje do kolejnego odcinka "Ucho prezesa".
sąsiad Czwartek, 09 Lutego 2017, 10:33
No niezupełnie, uruchomienie bloku jądrowego pozwoli trwale wyłączyć przestarzałe bloki węglowe. W Polsce nie ma nadmiaru mocy. Przy okazji warto pobudować nieco elektrowni szczytowo-pompowych. OZE jest koniecznością ale wahania mocy wymagają zapasu.
MacGawer Czwartek, 09 Lutego 2017, 20:32
Nadmiar mocy jest trwale wpisany w elektroenergetykę. Wystarczy porównać zapotrzebowanie w zimowym szczycie przekraczajace 26 GW z minimalnym w letnią weekendową noc gdy ociera sie o 10 GW. I właśnie z tym ok. 15 GW wahaniem ZAPOTRZEBOWANIA na moc nalezy sie zmierzyć. Wiatraki z 5 GW mocy zainstalowanej to pikuś, popyt waha sie 3x mocniej.