Czas na gazowe pojednanie polsko-niemieckie? Zbudujmy wspólny łańcuch dostaw [ANALIZA]

Wtorek, 07 Lutego 2017, 13:25
Wtorek, 07 Lutego 2017, 13:25
Wtorek, 07 Lutego 2017, 13:25
Piotr Maciążek

Polskę i Niemcy łączy wiele – dzieli gaz ziemny. Dlatego obydwa państwa powinny rozważyć wspólne użytkowanie terminalu LNG w Świnoujściu i ewentualnego nowego obiektu tego typu na terytorium polskim. Takie działanie skutecznie storpedowałoby rosyjski Nord Stream 2, a w przyszłości pozwoliły Berlinowi na łatwe porzucenie gazu po zakończeniu własnej transformacji energetycznej, opartej o rozwój odnawialnych źródeł energii.

Polskę i Niemcy łączy wiele. Jesteśmy na siebie skazani choćby z powodu rekordowej wymiany handlowej (co ciekawe to Rzeczpospolita ma w niej nadwyżkę), czy kwestii twardego bezpieczeństwa. Republika Federalna to bowiem klucz do skutecznej obrony wschodniej flanki NATO. Z drugiej jednak strony cieniem na wzajemnych relacjach kładą się kwestie energetyczne (większa przepustowość OPAL dla Gazpromu, budowa Nord Stream 2), mocno uderzające w solidarnościowy aspekt funkcjonowania Unii Europejskiej. To właśnie one powinny zdominować wizytę kanclerz Angeli Merkel w Warszawie. 

Zobacz także: Wojna o OPAL: Rosjanie gromadzą wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE, które zignorowała Polska

Sprawy gazowe mają aspekt strategiczny. Chodzi m.in. o sferę konkretnych zagrożeń. Przede wszystkim ewentualnego utwierdzenie dominacji rosyjskiego gazu w Europie Środkowej na kolejne dekady i to mimo postępującej rewolucji LNG, która umożliwia elastyczną dywersyfikację dostaw z różnych kierunków. Równie istotne jest osłabienie tranzytowej roli Polski i to w dwóch aspektach: tradycyjnego szlaku dostaw, jakim jest Jamał oraz budowy zupełnie nowej trasy przesyłowej w postaci Korytarza Północ-Południe. 

Sprawy gazowe z perspektywy Polski to również papierek lakmusowy intencji politycznych Niemiec. Władze w Warszawie słusznie uważają argument o biznesowym charakterze budowy Nord Stream 2 za niepoważny i obawiają się, że działania Berlina obliczone na realizację partykularnych interesów mogą się nasilić w innych obszarach.

Zobacz także: Spada aktywność Polski ws. Nord Stream 2. Przegapimy moment na złożenie skargi do KE?

Warto uzmysłowić sobie, że w żadnym innym sektorze podział na „nową” i „starą” Europę nie jest tak widoczny, jak w przypadku gazu. Koncepcja zamknięcia środkowoeuropejskich krajów w kleszczach Nord Streamów i Turkish Stream przywodzi na myśl nową żelazną kurtynę, co publicyści skrzętnie wykorzystują. Zresztą to w coraz większym stopniu uzasadnione porównania biorąc pod uwagę choćby kwestię udostępnia Gazpromowi większej przepustowości OPAL mimo, że działanie to przeczy Dyrektywie Gazowej UE, szkodzi członkom Wspólnoty i stowarzyszonej Ukrainie w aspekcie tranzytowym.

Zobacz także: „Gazowa kurtyna” – symbol nowej zimnej wojny Rosji z Zachodem.

Jak wyjść z impasu, w którym tkwią Polska i Niemcy - kraje skazane przecież na bliską współpracę?

Niestety trudno wyobrazić sobie rozwiązanie, które byłoby satysfakcjonujące zarówno dla Warszawy, jak i Berlina. Pozostająca w sferze spekulacji koncepcja większego wykorzystania Nord Stream w zamian za porzucenie projektu Nord Stream 2 nie spełnia tych kryteriów.

Zadaniem analityka powinna być próba przedstawienia pomysłu, który stanowiłby pole do dyskusji dla czynników rządowych. W tym kontekście być może jakimś rozwiązaniem byłaby propozycja wprzęgnięcia Niemiec w polskie projekty dywersyfikacyjne?

Berlin nie będzie zainteresowany partycypowaniem w nowym projekcie rurociągowym takim, jak Baltic Pipe i towarzysząca mu infrastruktura. Nord Stream 2 ma przecież podobny charakter, poza tym Niemcy posiadają własne połączenie ze złożami gazu ziemnego na Morzu Północnym. Niemniej warto pamiętać o tym, że na terytorium niemieckim nie ma terminali LNG. Być może zaproszenie Niemców do kooperacji w projekcie świnoujskim byłoby jakimś rozwiązaniem?

Bliskość geograficzna polskiego gazoportu od punktu wejścia Nord Stream w niemieckim Greifswaldzie, powoduje, że w jakimś zakresie mógłby on rekompensować Berlinowi kierunek rosyjski. Polski terminal można łatwo rozbudować z 5 do 10 mld m3 surowca rocznie. Ponadto przy odpowiednim popycie możliwe byłoby wydzierżawienie lub kupno przez Polskę pływającego gazoportu typu FSRU, łatwo zwiększając dostępne zdolności importowe. Notabene taka opcja jest rozważana przez Gaz System jako alternatywa dla Baltic Pipe, choć w tym scenariuszu popyt mógłby być dostatecznie duży by argumentować realizację obu inwestycji.

Głównym kłopotem w tych rozważaniach jest konkurencyjna cena błękitnego paliwa. Nadzieją może tu być rosnący rynek spot. Kontrakty tego typu sięgną wd. PGNiG, które otwarło właśnie biuro handlowe w Londynie, już za kilka lat 50% wolumenów handlowych, a nasycenie rynków azjatyckich wywołuje presję cenową.

Zobacz także: Londyn zapewni nowe dostawy gazu dla terminalu LNG w Świnoujściu?

Ponadto łączone zakupy idealnie wpisywałyby się w koncepcję Unii Energetycznej i pozwalałby Polsce i Niemcom uzyskiwać silniejszą pozycję negocjacyjną.

Taki scenariusz jest ciekawy jeszcze z jednego powodu. Niemcy traktują gaz ziemny jako surowiec czasowo stabilizujący ich transformację energetyczną ukierunkowaną na rozwój odnawialnych źródeł energii. Z importu z polskich terminali byłoby im w przyszłości dużo łatwiej zrezygnować aniżeli z Nord Stream 2. To ciekawy argument np. w kontekście partii Zielonych, która może współtworzyć nowy rząd w Berlinie.

Zobacz także: Cyberwojna o Baltic Pipe? Ataki rosyjskich służb na Czechy, Polskę i Norwegię [ANALIZA]

Zobacz także: Duńskie wątpliwości w sprawie Nord Stream 2 szansą dla Polski?

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

20 komentarzy

Naiwny Środa, 08 Lutego 2017, 19:23
Niemcy już mają zadawalający Ich "łańcuch dostaw" i go nawet planują rozbudować (NS2 i pełne wykorzystanie Opala). Na pewno z zadowoleniem podłączą Nas do tego "łańcucha". Na końcu. Genialne.
Chyba, że ich przekonam do ponownego uruchomienia energetyki atomowej i węglowej oraz zaoferujemy dużo "taniego" gazu z Kataru. Wystarczy zbudować jeszcze z dziesięć nowych gazoportów i NS1 mamy z głowy. Jest tylko problem kto za to zapaci? Bo raczej limit kredytowy niedługo wyczerpiemy a kolejnego OFE do nacjonalizacji brak.
jang Środa, 08 Lutego 2017, 11:09
kiedyś oferował nam sojusz jeden pan z wąsikiem przeciw drugiemu panu z wąsami..Wybraliśmy sojusz z panami bez wąsów i skutek był taki,że panowie wąsaci dogadali sie i podzieli Polskę pomiędzy siebie....A panowie bez wąsów po pokonaniu tego z wąsikiem oddali Polskę temu z wąsami...Historia LUBI SIĘ POWTARZAĆ
bender Środa, 08 Lutego 2017, 12:15
Co prawda panowie Chamberlain (premier Wielkiej Brytanii) i Daladier (premier Francji), z ktorymi weszlismy w sojusz, nosili wasy, ale ciekawi mnie, co tak naprawde chciales powiedziec. Ze lepiej dogadac sie z Niemcami bo inaczej oni dogadaja sie z Rosja? Ogolnie masz racje, z tym, ze nie wszystko jest takie dwukolorowe jak sie wydaje i sa sily (SPD glownie), ktore i tak z Rosja sa dogadane. Ja w kazdym razie nie mialbym nic przeciwko wspolnej polsko-niemieckiej inicjatywie gazowej. Tylko nie wiem, czy to mozliwe. Niemiecka caloroczna konsumpcja gazu ziemnego to 79,21 miliardow m3 (nasza to zaledwie 17,66 miliardow m3). Niemcy sami produkuja 9,469 miliardow m3 (my 6,08). Ale Niemcy importuja nie te brakujace 70 miliardow m3 ale az 88,89 milardow m3. Co roku eksportuja 22,27 miliardow m3 (Polska tylko 76 miionow m3 czyli niemal 300 razy mniej). Tu nie chodzi tylko o zapewnienie stabilnych dostaw, bo Niemcy robia na tym ogromny interes.
Ambra Środa, 08 Lutego 2017, 11:57
sojusze z panami z wąsem prowadziły na szubienice i śmierć milionów tylko z innej strony, wygranej! Inna rzecz że sojusze z psychopatami są nic nie warte o czym gorzko wszyscy się przekonali np: Włosi czy jeszcze bardziej Węgrzy
putin Wtorek, 07 Lutego 2017, 18:57
szydlo ma gaz a na powaznie przestanmy straszyc gazpromem po co kupujemy gaz od Rosji nie kupujmy podobno mamy tyle zrodel alternatywnych i drozszych ale spoleczenstwo zaplaci a nord steam coz skoro wazniejszy byl interes Ukrainy to puscili go po baltyku i puszcza drugi tez skoro my nie chcemy zeby szedl przez Polske w czym problem
Mokotów Wtorek, 07 Lutego 2017, 21:41
Nord Stream został oddany do użytku (zaplanowany był wcześniej) w listopadzie 2011 r. Nord stream 2 to tylko rozbudowa rurociągu. Sprawa z Ukraina czyli jej "ważność" zaistniała w 2014 r, więc po co ta dezinformacja kolego putin?
Victor Środa, 08 Lutego 2017, 14:32
To nie jest deziformacja kolego Mokotów. Pierwszy NS wziął się z tego, że Polska zdecydowanie domówiła budowy przez nasz kraj drugiej nitki Jamału, obawiając się, że gazociąg o tak dużym przepływie może pozbawić znaczenia Ukrainę.Potem była jeszcze propozycja tzw. pieremyczki przez Polskę na Słowację. Też odmówiliśmy martwiąc się Ukrainą.
Nabucco first Środa, 08 Lutego 2017, 10:40
NS 2 to nie "rozbudowa" a budowa nowego rurociągu, który ewentualnie będzie biegł tą samą trasą i ma podobną nazwę. Budowa NS przebiegała w innym środowisku prawnym, a ewentualna budowa NS2 odbywałaby się dzisiaj przy innych uwarunkowaniach prawnych.
mefis58 Środa, 08 Lutego 2017, 14:44
Dlatego konieczne są nowe uzgodnienia i nowe pozwolenia. To oczywiste. Z drugiej strony nie ma się co obrażać na internautę "Mokotów" bo przecież chodzi o zwiększenie zdolności przesyłu gazu rurociągiem położonym na dnie Bałtyku (analogicznie do NS) tą samą lub podobną trasą (kolejna analogia) łączącego tego samego dostawcę z tym samym odbiorcą (analogia nr3) i w dodatku stale traktowanego przez różnej maści polityków, w tym polskich jako rozbudowa właśnie !!! Kolejną analogią miedzy tymi projektami jest to, że tak jak poprzednio Polska robiła wszystko, żeby nie powstał i tak jak poprzednio NS-2 POWSTANIE , bo po prostu jest POTRZEBNY !!!
MacGawer Wtorek, 07 Lutego 2017, 20:59
Kolejny który wie, że dzwonią lecz nie wie w którym kościele. Otóż kontrakt jamalski ma klauzulę take or pay (bierz i płać) na ponad 8 mld m3 rocznie. Oznacza to, że gdybyśmy poszli za twoją radą i nie kupowali w Rosji i I TAK MUSIELIBYSMY ZAPŁACIĆ za w/w 8 mld m3. Ale spoko, w 2022r kontrakt wygasnie i z pewnościa nie kupimy w Rosji więcej niż 4 mld m3. I to pod warunkiem, że będzie tanszy niż obecnie, a formuła cenowa oprze sie na gazowym spot, a nie cenach ropy naftowej.
mefis58 Środa, 08 Lutego 2017, 14:33
Spot, a nie take or pay ? A kto tak sprzedaje gaz w kontraktach długoterminowych , chyba nie myślisz, że Norwegia? I jeszcze jedno, kontrakty z zapłatą na zasadzie "spot" są korzystne dla kupującego gdy cena gazu SPADA, Gdy rośnie, już nie bardzo ! Naprawdę sądzisz, że 2022 roku cena gazu będzie miała tendencję ZNIŻKOWĄ ? Ciekawe.
MacGawer Środa, 08 Lutego 2017, 21:23
A niby do czego obecnie indeksujemy gaz z kontraktów jak nie do SPOT? Bo "rynkowa" cena ropy tym właśnie jest. Zmiana na spot gazowy nie oznacza, że w styczniu zapłacimy za gaz wiecej niz w lipcu lecz że ŚREDNIA cena jaką będziemy płacili za gaz będzie liczona na bazie ŚREDNIEJ z gazowego rynku spot. Gazowego, a nie ropy naftowej! Co to za pomysł, by jedno paliwo wyceniać w/g cen innego? Może ropę zaczniemy wyceniać cenami wegla, a węgiel na bazie "yellow cake" (nota bene ten surowiec obecnie szoruje po dnie)?

Take or pay na wolumen równy 2/3 krajowego zapotrzebowania jest (delikatnie mówiąc) nierozsądny. 4 mld to mniej niż 1/3 zapotrzebowania i może być kupowany w/g zasady "bierz lub płać".
bender Środa, 08 Lutego 2017, 16:24
O technologiach lupkowych kolega slyszal? To, co wplywa na znizkowanie cen ropy, wplywa tez na znizki cen gazu, czyli konkurencja ze strony USA i Kanady, coraz powszechniej wykorzystujacych coraz tansze niestandardowe technologie wydobycia. Do 2022 to moze sie okazac, ze istnieja odpowiednie technologie aby eksploatowac nawet nasze glebokie zloza gazu z lupkow.
bryk Środa, 08 Lutego 2017, 7:48
Z tym to jeszcze różnie może być.


Istotniejszy jest dla mnie aspekt jedności UE. Tyle się o tym mówi, zwłaszcza w kontekście solidarności energetycznej, Brexitu, uchodźców i polityki ze USA, a jak przychodzi co do czego, to Niemcy- główny architekt UE urządza połajanki ( uchodźcy, USA ) samemu realizując totalnie sprzeczną z fundamentami UE politykę uzależniania Europy środkowej od obcego mocarstwa i .... Niemiec.
mefis58 Środa, 08 Lutego 2017, 14:38
A więc "jedność Unii" to według ciebie sytuacja gdy Unia robi to czego MY chcemy? A czy ta solidarność i jedność zachodzi wtedy gdy Unia sugeruje, prosi, żąda (niepotrzebne skreślić) abyśmy MY zachowali się tak jak oni chcą, czy to już nie jest wtedy "jedność" tylko "dyktat" szczególnie Niemiec ? Poczytaj choćby o naszym stanowisku co do polityki energetycznej Europy, z którego wynika, że prędzej sami się podusimy w smogu niż damy się zmusić do zmiany nośnika energetycznego na bardziej przyjazny środowisku !!!
Courre de Moll Środa, 08 Lutego 2017, 11:45
A tyle jest przecież przykładów, jak to Polska błyszczy europejską solidarnością. Długo można by wymieniać. Może pomożesz?
klio Wtorek, 07 Lutego 2017, 14:58
bardzo pieknie.