Rok 2016 r. przypieczętował niemiecko-rosyjski sojusz gazowy

Poniedziałek, 02 Stycznia 2017, 11:58
Poniedziałek, 02 Stycznia 2017, 11:58
Poniedziałek, 02 Stycznia 2017, 11:58
Piotr Maciążek

W 2016 r. rosnące obawy dotyczące dekompozycji unijnej solidarności energetycznej zmaterializowały się, a publicystyczne chwyty o gazowym sojuszu niemiecko-rosyjskim, który za nic sobie ma normy prawne, stały się niestety elementem rzeczywistości, w której będzie musiała funkcjonować branża gazowa w Europie Środkowej. 

Zainicjowanie projektu budowy gazociągu Nord Stream 2 w warunkach dobrze ukształtowanego prawa energetycznego UE (sytuacja odmienna aniżeli w przypadku Nord Stream 1) było pierwszym sygnałem zmian zachodzących w obszarze gazu ziemnego na Starym Kontynencie. W prasie zaczęło pojawiać się określenie „solidarności europejskiej, którą chce się zakopać na dnie Bałyku”. Mimo to pierwsze przymiarki do realizacji nowej inwestycji Gazpromu nie były jeszcze naznaczone tak ostentacyjnym balansowaniem jego niemieckiego partnera biznesowego na granicy europejskiego dorobku prawnego. Berlin czuł wtedy potrzebę komunikowania „biznesowego” charakteru Nord Stream 2 (nie licząc wicekanclerza Sigmara Gabriela) i dystansowania się w sensie politycznym od wspomnianej inicjatywy.

Sytuację tę zmieniła decyzja Komisji Europejskiej w sprawie większego udostępnienia Gazpromowi przepustowości gazociągu OPAL (lądowej odnogi Nord Stream). Już sam fakt nagradzania rosyjskiego potentata przywilejem w dobie funkcjonowania Unii Energetycznej, której jednym z haseł przewodnich jest ograniczanie wszelkich wyjątków od prawa energetycznego Wspólnoty, należy uznać za kontrowersyjne. Fakt ten mieściłby się jednak w regułach brukselskich rozgrywek gdyby nie kilka szczegółów obnażających charakter działania niemieckiej instytucji państwowej.

„Odnoszę wrażenie, że regulator niemiecki (Bundesnetzagentur) nadużywa swoich uprawnień. Skutki decyzji Komisji Europejskiej i umowy podpisanej przez Bundesnetzagentur z Gazpromem mieliśmy odczuć dopiero w 2017 r. Tymczasem po złożeniu przez PGNiG pozwu przeciwko niemieckiemu regulatorowi, operator gazociągu OPAL – spółka OPAL Gastransport GmbH – poinformowała, że wprowadzi w życie nowe stawki i zasady korzystania z gazociągu OPAL już od 19 grudnia 2016 r. Takie działania po stronie niemieckiej, a przypomnę że Gazprom jest współwłaścicielem gazociągu OPAL – to jawne łamanie prawa Unii Europejskiej i realne zagrożenie dla stabilności dostaw gazu do Polski i Europy Środkowej”.

Twierdził w połowie grudnia prezes PGNiG Piotr Woźniak jeszcze zanim polskiemu koncernowi udało się za pomocą Trybunału Sprawiedliwości UE wstrzymać wejście w życie decyzji KE w sprawie OPAL.

Nieopublikowanie pełnej wersji decyzji KE, co zmusiło polski PGNiG do walki z jej „zapisami” niejako po omacku, ignorowanie pism polskiej spółki przez niemieckiego regulatora – to wszystko pokazuje w jakiej kondycji znajduje się dziś Unia Europejska i będąca jej fundamentem solidarność.

„Wynajęliśmy świetną, niemiecką kancelarię, jej prawników ogarniało zdumienie gdy w odpowiedzi na słane do niemieckiego regulatora oficjalne pisma otrzymywali próbki tekstów publicystycznych. Niemieckie instytucje przecież tak nie działają – twierdzili ze zdumieniem”.

Relacjonuje Energetyce24.com wysokiej rangi menadżer w PGNiG.

Jak dalej potoczy się sprawa OPAL na dobrą sprawę nie wiadomo, bo jest precedensowa. Na razie Trybunał Sprawiedliwości UE wstrzymał wejście w życie decyzji KE, ale to tylko taktyczna pauza w ramach toczącej się bitwy. Ta z kolei to jedynie element dużo większego konfliktu.

Nie tylko głośna sprawa lądowej odnogi OPAL świadczy o pogarszającym się bezpieczeństwie energetycznym w obszarze gazu ziemnego w Europie Środkowej. Warto przypomnieć, że Polska zdecydowała się na budowę Korytarza Północnego (zwanego również Bramą Północną) pod wpływem polityki niemieckiej. W związku z przejęciem kluczowych magazynów gazu w Republice Federalnej przez Gazprom (mają wspomagać działanie Nord Stream) i przepisami nakazującymi ich priorytetowe zatłoczenie na wypadek kryzysu dostaw, powstało ryzyko, że polsko-niemieckie interkonektory nie zapewnią Polsce należytego bezpieczeństwa. Z tego powodu zaczęto mówić o dywersyfikacji szlaków i surowca wskazując, że tylko ta druga opcja daje komfort na wypadek wielkoskalowego wstrzymania dostaw do Europy przez Rosjan. Stąd idea sprowadzania olbrzymich ilości błękitnego paliwa przez Morze Bałtyckie za pomocą terminalu LNG i połączenia gazociągowego z Danią i szelfem norweskim. 

Rok 2016 podobnie jak w przypadku OPAL boleśnie zweryfikował solidarność energetyczną UE w kontekście niemieckich magazynów gazu. PGNiG za pomocą KE próbował wymusić na Niemcach zmianę przepisów, które w przypadku kryzysu gazowego premiowały infrastrukturę Gazpromu, ale bez powodzenia.

„To w zasadzie przegrana sprawa, nic w tej kwestii nie wskóramy”.

Usłyszeliśmy od wysokiej rangi menadżera w PGNiG.

Opisywane wydarzenia napawają niepokojem. Obawy, niegdyś wyolbrzymiane przez publicystów, dziś rosną w siłę ponieważ w coraz mniejszym stopniu są krępowane reżimem prawnym. Działania niemieckiego regulatora pokazują, że w ramach wzorcowego -jakby się wydawało- państwa prawa istnieje coraz większe przyzwolenie do naruszania granic, które powinny być nieprzekraczalne. Trend ten może być niestety kontynuowany w 2017 r. ze szkodą dla polskich interesów.

Zobacz także: Zaleski: Decyzja TSUE pomoże w walce z monopolem Gazpromu

Zobacz także: Księżopolski: KE w sprawie OPAL sprzeciwiła się europejskim wartościom

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

8 komentarzy

Jurek Środa, 04 Stycznia 2017, 19:56
Polska to miała szanse za Jelcyna ale "elity styropianowe" wszczęły awantury o Ukrainę i kable światłowodowe i mamy to co mamy na własne życzenie
rober Poniedziałek, 02 Stycznia 2017, 16:50
Dlatego Polska nawet własnym kosztem powinna wybudować łącznik Balic Pipe. Może nie dziś ale za kilka lat pozwoli to nam i kilku krajom uniknąć rosyjsko -niemieckiej zmowy, która niestety jest powoli budowana (Pan Schreder działa ). Powinniśmy zrobić wszystko i to szybko aby pozyskać umowę i zgodę Norwegii i Danii na budowę naszej rury
Nabucco first Wtorek, 03 Stycznia 2017, 8:54
2017 będzie rozstrzygający. Jeśli nie zostanie zatwierdzony B-Pipe to należy poważnie zastanowić się nad drugim stacjonarnym gazoportem, tym razem w Zatoce Gdańskiej. Czekanie w nieskończoność nie ma za bardzo sensu, bo jak napisał redaktor Maciążek, otoczenie zmienia się raczej na niekorzyść polskich planów.
mefis58 Poniedziałek, 02 Stycznia 2017, 18:49
"Naszej rury" ? A po kiego grzyba nam ta rura ? Za kilka lat (krócej to nie potrwa) Norwegia będzie miała spore kłopoty żeby zaopatrzyć w gaz swoich tradycyjnych odbiorców (Wielką Brytanię, Francję i Niemcy) . Już dzisiaj wydobycie gazu zaczyna spadać. To co się dzieje w Norwegii to jednak "pikuś" w stosunku do spadku produkcji w WB i Holandii !!! Budowanie rury do takiego producenta, który w żadnym wypadku nie jest przyszłościowy i budowanie na tej podstawie strategii bezpieczeństwa energetycznego to najłagodniej rzecz określając mało rozsądne rozwiązanie. Nasza antyrosyjska paranoja już kosztuje Polskę wielkie pieniądze , niepotrzebnie. Tracimy rentę położenia geograficznego i w dodatku próbujemy być z tego powodu dumni. Jak tu nie wspomnieć Mistrza Jana z Czarnolasu i jego rozważań co do tego jaki Polak bywa i przed i po szkodzie !!!
Zbyh Poniedziałek, 02 Stycznia 2017, 21:55
A co się stanie jeśli jakaś nakrętka krytycznie się zepsuje i naprawa potrwa rok?
mefis58 Wtorek, 03 Stycznia 2017, 10:10
Jakoś nakrętka do tej pory nigdy się nie psuła o ile odbiorca płacił za surowiec. To jednak jest oczywiste, nie płacisz za towar nie dostajesz towaru !!! A jak chcesz budować tą rurę z Norwegii to dobrze by było zorientować się czy ta Norwegia będzie dysponowała odpowiednią ilością surowca do jej zapełnienia. Myślenie na zasadzie my sprowadzimy sobie z Norwegii (tani) surowiec, który będziemy mogli później sprzedawać nie tylko Ukrainie ale połowie wschodniej Europy i Niemcom na dodatek jest myśleniem magicznym , nie opartym na jakichkolwiek podstawach faktycznych. Aby zastąpić Rosję w dostawach gazu dla Europy musieli byśmy zbudować rury o przepustowości ponad 100 mld m. sześc. (tyle wynosi przepustowość NS+ Jamal+ rurociągi przez Ukrainę+ rurociągi obsługujące eksport do pribaltiki i Finlandii). Nie stać nas na to, a ta przepustowość rur była by większa od aktualnego wydobycia gazu przez Norwegię. Po co jednak Norwegia miała by inwestować w te rury skoro ma odbiorców gazu "na miejscu" (Wielka Brytania, Niemcy i Francja). Naprawdę myślisz, że Norwegia jest zainteresowana sprzedażą swojego surowca do tych krajów via Polska? Zaznaczyć trzeba, że proste zastąpienie gazu rosyjskiego , norweskim wymagało by od Norwegii przeszło 150% zwiększenia aktualnych mocy wydobywczych co nie jest możliwe !!! "Nasza rura" o przepustowości rządu 6-10 mld m sześc. nie jest do niczego potrzebna bo nie zapewnia żadnego z celów, a na wypadek "zakręcenia kurka to mamy prawie 1/3 zapotrzebowania z produkcji własnej, 1/3 z magazynów (na pół roku wystarczy w zupełności) i 1/3 z terminala gazowego, który i tak chcemy rozbudowywać do zdolności przeładunkowej rzędu 1/2 potrzeb. Rura ani zatem nie zapewnia naszego bezpieczeństwa energetycznego, które nie jest ani przez moment zagrożone ( 70% energii czerpiemy z węgla, a ze spalania gazu? ) ani też nie staniemy się dla Europy hubem gazowym bo to nie ta skala i nikt na zachodzie Europy nie potrzebuje polskiego hubu, a wschód Europy doskonale da sobie bez niego radę !!!
czarny bez Wtorek, 03 Stycznia 2017, 11:45
Możejki i wszystko w temacie.
tym razem zaciekawiony Poniedziałek, 02 Stycznia 2017, 15:50
Warto przypomnieć, że w dniu 28 października ub.r. Komisja Europejska w odpowiedzi na wniosek niemieckiego regulatora ogłosiła decyzję określającą warunki większego wykorzystania przepustowości lądowej odnogi Nord Stream – gazociągu OPAL – przez rosyjski koncern gazowy Gazprom...
W dniu 23 grudnia ub.r. Trybunału Sprawiedliwości UE zawiesił przedmiotową decyzję, co jednak nie zablokowało możliwość wykorzystywania 80 % przepustowości tej magistrali gazowej...
W 2009 roku gazociągowi OPAL przyznano na 22 lata wyjątkowe traktowanie w ramach unijnego III pakietu energetycznego. Zgodnie z tym Gazprom miał rezerwację 50 % przepustowości gazociągu OPAL...