Pakiet Bezpieczeństwa Energetycznego UE - jaka przyszłość polskiej energii ?

Poniedziałek, 15 Lutego 2016, 10:50
Poniedziałek, 15 Lutego 2016, 10:50
Poniedziałek, 15 Lutego 2016, 10:50
Dr Przemysław Zaleski

„Istotne jest, aby w zapisach nowego Pakietu Bezpieczeństwa Energetycznego UE umiejętnie zrewidować systemy wsparcia dla OZE, pomyśleć o czasowym wsparciu dla Jednostek Wytwórczych Centralnie Dysponowanych poprzez mechanizmy mocowe, czy udzielić wsparcia dla krajowych rozwiązań np. poprzez przywrócenie współspalania analogicznie do modelu szwedzkiego” – pisze na swoim blogu w Energetyka24.com dr Przemysław Zaleski.

I Kryzys ukraiński a solidarność w dostawach gazu

Od jakiegoś czasu przedstawiane są informacje przez kluczowych polityków unijnych dotyczące nowego Pakietu Bezpieczeństwa Energetycznego, który ma stanowić kolejny krok ku budowie solidarności energetycznej Unii Europejskiej. Podstawą na której będzie opierał się pakiet mają być przygotowywane od jakiegoś czasu propozycje dokumentów mających stworzyć ramy prawne zabezpieczające dostawy gazu do krajów Unii Europejskiej. Wcześniej były one nazywane  „pakietem zimowym” obejmują de facto nowelizacje Rozporządzenia 994/2010 W sprawie środków zapewniających bezpieczeństwo dostaw gazu ziemnego (tzw. Rozporządzenie SoS) oraz Decyzję 994/2012 W sprawie ustanowienia mechanizmu wymiany informacji w odniesieniu do umów międzyrządowych w dziedzinie energii między państwami członkowskimi a państwami trzecimi (tzw. Decyzja IGA)[1]. Ponadto pod wpływem rozwoju LNG zdecydowano dodatkowo aby włączyć do pakietu pierwszą unijną Strategię na rzecz LNG i magazynowania gazu. Jej stworzenie ma umożliwić dostęp do tego paliwa krajom członkowskim nie mającym dostępu do morza, co już wcześniej zapowiedział na spotkaniu Maroš Šefčovič, Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, odpowiedzialny za Unię Energii[2]. Czwartym dołączonym elementem jest strategia dotycząca chłodnictwa i ciepłownictwa.

Nagła zmiana w podejściu do solidarności energetycznej, zwłaszcza zwrócenie uwagi na dostawy gazu nie znajdowała wcześniej posłuchu wśród unijnych urzędników. Warto przypomnieć, że w kwietniu 2014 strona polska złożyła jako no-paper propozycję dokumentu "Mapa drogowa na rzecz Unii Energetycznej dla Europy"[3] dotyczącą stworzenia Unii Energetycznej. Zamysłem Polski było stworzenie silniejszych więzi w obszarze energetyki na kształt unii bankowej, zwłaszcza częściowe odejście od art. 194 Traktatu Lizbońskiego i art. 192 Traktatu o funkcjonowaniu UE[4] w zakresie wspólnych zakupów gazu (podobnie jak jest z zakupami uranu)[5]. Dokument przedstawiony przez polski rząd opierał się na sześciu filarach: pierwszy dotyczył infrastruktury energetycznej, a dokładnie zakładał "usunięcie białych plam i wąskich gardeł na mapie infrastruktury energetycznej w krajach UE”. Dokument zwracał szczególna uwagę na uzależnienie od importu gazu i ropy. Jednakże w ogłoszonym w dniu 25 lutego 2015 komunikacie przekazano, iż priorytetami „…m.in są. budowa połączeń energetycznych, dywersyfikacja źródeł energii i dróg przesyłu, opracowanie planów europejskich i regionalnych na wypadek kryzysu energetycznego, a także zmiana zasad dotyczących zawierania przez kraje UE umów z dostawcami energii, tak by Komisja Europejska kontrolowała je jeszcze przed podpisaniem…”[6]. Zapis dotyczący wspólnych zakupów został zmieniony na brak obowiązku tj. jedynie możliwość ich dokonywania.[7]

Fot. www.psgaz.pl

Jednakże sytuacja geopolityczna w Europie zmieniła się w związku z aneksją Krymu, a następnie wojną hybrydową. Unijni dyplomaci zaczęli się obawiać presji medialnej w momencie wystąpienia realnego ryzyka odcięcia dostaw gazu dla Ukrainy przez Gazprom. Nakazano więc przed okresem zimowym 2014 r. wykonać stress testy dla dostaw gazu na Ukrainę, które wykazały potencjalne problemy i zmusiły do zmiany podejścia i wniesienia zmian w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa dostaw. Polscy reprezentanci sugerowali kilka istotnych reguł, jak: podejście regionalne, przygotowanie formalno-prawnych scenariuszy działań w przypadku sytuacji awaryjnej jak odcięcie dostaw poprzez wprowadzenie wskaźników oceniających zagrożenie S-1, weryfikacja umów ex ante z udziałem KE co pozwoli na transparentność kontraktów i wymuszenia usunięcia klauzul zabronionych pod groźbą zablokowania umowy (stand still), stworzenie mechanizmów dla zakupów grupowych gazu, ujednolicenie definicji klientów chronionych. Istotne też były wnioski dotyczące wsparcia modernizacji magazynów gazu z uwzględnieniem obiektów LNG, wprowadzenie katalogu stawek preferencyjnych w opłatach za przesył, a nawet możliwością zachowań nierynkowych gdy zajdzie taka konieczność[8].

Oczekiwania polskiej strony mogą jednak nie zostać spełnione, a w pomysłach rozwiązań pojawiają się istotne ryzyka, jak np. stworzenie definicji regionów energetycznych, które w konstrukcjach mają ujmować pakietowo kilka sąsiadujących ze sobą krajów. Tyle, że w przypadku Polski dołączą do nas Czechy, Słowacja i Niemcy, których firmy są zainteresowane powstaniem Nord Stream 2[9]. Taki układ zaczyna budzić podejrzenia, jakby „nowe kraje UE” dostały w postaci nadzorcy „starszego brata” , któremu nie w smak są jakieś koncepcje Międzymorza a „juniorzy” nie zachowują prawa do milczenia i mają skłonność do niepotrzebnych „wybryków” jak kiedyś pouczał Polskę jeden z francuskich polityków. Jednak dla naszego kraju kwestie zachowania unijnych urzędników są bardzo istotne, ponieważ sformułowane przez Komisarz Margrethe Vestager  trzy główne zarzuty (ograniczenia terytorialne, nieuczciwa polityka cenowa, zobowiązań dostawców hurtowych w zakresie infrastruktury przesyłowej)[10] dotyczą właśnie przede wszystkim polskich problemów z Gazpromem, a tu rozwiązania dalej nie widać. Polsce i Litwie będzie także zależało na rozwijaniu pozycji gazoportów i infrastruktury gazociągów i magazynów, a to jak widać skutecznie ogranicza dostawy z  kierunku wschodniego. Biorąc pod uwagę fakt, iż Ukraina w tym roku cały gaz kupiła w UE[11], a Litwa połowę  gazu kupiła od Statoil[12] naciski Gazpromu na zaprzyjaźnione kraje unijne będą coraz silniejsze, a to rzecz jasna przenosi się na odpowiedni lobbing podczas prac w samych instytucjach i w efekcie końcowym na zapisy w dokumentach. Polska ma jasno określone cele w zakresie dywersyfikacji dostaw gazu, a mianowicie dalsze prace nad złożami gazu z łupków, rozbudowa gazoportu i skorzystaniu z potencjału połączenia z Litwą poprzez GILP, stworzeniem huba gazowego dla budowania swojej pozycji w regionie czy budowa gazociągu z Norwegią i rozwijanie technologii wydobywczych na pozyskanych złożach. Wszystkie te cele mają się nijak do bardzo zachowawczego podejścia Komisji Europejskiej w sprawie Nord Stream II czy wprowadzenia moratorium na nowe złoża łupkowe, więc cieszmy się z zapowiedzi zmian, ale pilnujmy szczegółów. 

II Pakt Bezpieczeństwa Energetycznego a przyszłość dostaw energii

O ile w sprawie gazu widać pozytywny kierunek zmian, to w przypadku obszaru elektroenergetycznego widać więcej zakrętów. To że Polska elektroenergetyka jest w dużym stopniu oparta na węglu nikomu w UE nie trzeba tłumaczyć, a mimo to z prac nad dokumentami wynika jasny prymat OZE nad innymi źródłami.  Znaczenie OZE w Polsce stale rośnie i choć w 2016 r. bilans energii w Polsce, dalej będzie oparty głównie na elektrowniach konwencjonalnych, to według prognoz już w 2030 r. zmaleje on do 56,2%. Udział OZE wzrośnie poprzez coraz większe znaczenie farm wiatrowych do 15,3%. Z raportu 2014 JRC Wind[13] Status Report wynika, że moc elektrowni wiatrowych w Europie na koniec ub. r. wynosiła 129 GW, a produkowana energia to już 8% europejskiego zapotrzebowania na energię elektryczną. Widoczny jest także rozwój fotowoltaiki, według danych Instytutu Energetyki Odnawialnej, tylko w I kwartale 2014 r. w Polsce zainstalowano źródła fotowoltaiczne o mocy 6,6 MWp, a do końca kwietnia 2015 zainstalowano kolejne 9MWp, co aktualnie daje 40 MWp zainstalowanej mocy[14]. Jednakże dalej są to źródła chimeryczne, wymagające zbilansowania poprzez JWCD (jednostki centralnie dysponowane) czyli elektrownie konwencjonalne, a te spychane są w merit order na koniec stosu (czyli są ostatnie w dostępie do sieci i sprzedaży swojej energii) co zmusza je  do pracy szczytowej i około szczytowej czyli de facto usługowej wobec OZE.

Fot. Karolina Kabat / Flickr

Przy  aktualnych niskich cenach hurtowych energii i dodatkowych kosztach w postaci zakupu praw do emisji inwestycje zarówno w modernizacje istniejących jednostek, jak i budowa nowych mocy to właściwie główny wysiłek polskich grup energetycznych, a gdzie inwestycje w przesył, dystrybucje czy nakłady w B+R, chociażby w czyste technologie węglowe mogące w przyszłości być najważniejszym źródłem.  Rozwiązaniem dla potencjalnego braku mocy mogą być mechanizmy mocowe (capasity mechanizms), które byłyby wsparciem finansowym dla energetyki konwencjonalnej, ale na te Unia patrzy niechętnie, preferując wygładzanie szczytów i wymianę transgraniczną[15]. I tu znowu pojawia się problem „młodszego” i „starszego” brata, który wybudował dzięki wieloletnim programom wsparcia zwanym „Energiewende” ogromną moc w OZE. Według danych, w ub. r. przede wszystkim największy udział w niemieckim bilansie energetycznym miała energia wyprodukowana przez farmy wiatrowe, tj. - 52,4 TWh (czyli 8,6% w niemieckim miksie energetycznym)[16] , a polski Operator czyli PSE ma ogromne problemy z niekontrolowanym przepływem kołowym, co mają dopiero naprawić w 2017 wybudowane przesuwniki fazowe. Połączenia transgraniczne będą więc obok wsparcia OZE i może nowego programu dla rozwoju technologii nuklearnej, głównym źródłem inwestycji gdzie wstępnie deklarowane jest na ten cel 450 mld EUR[17]

Dla Polski interesującym rozwiązaniem, które też pojawia się w zapisach dokumentów roboczych jest rozwijanie technologii sterowania popytem poprzez Demand Side Response (DSR) i elektrownie wirtualne (VPP - Virtual Power Plant). O ile budowa elektrowni konwencjonalnej to koszt rzędu 1,2 mld EUR to koszt rozwijania vpp jest właściwie niewielki, a wymaga dostosowania bardziej sieci dystrybucyjnych i związanej z nią infrastruktury. Aktualnie istniejące systemy Building Management System (BMS) pozwalają sterować na odległość przewidywanym zapotrzebowaniem na energię w setkach obiektów (handlowych, turystycznych, halach sportowych, basenach, itd.) w zależności od potrzeb w danej chwili i ilości użytkowników. Jeżeli dodamy dodatkowo do tego możliwość poboru energii nie tylko z sieci, ale mikrogeneracji np. kotłów trójfunkcyjnych (o parametrach dających  5kW ee oraz 15 kW ciepła) nazywanych mikroblokami ogniw fotowoltaicznych czy małych horyzontalnych źródeł wiatrowych to możliwości są ogromne. Na dzień dzisiejszy zakładając wzrost polskiego PKB musimy myśleć o modernizacji i odbudowie mocy konwencjonalnych, bo to jednak one stabilizują cały system. Budowa połączeń transgranicznych jest ważna, ale to proces wieloletni jak można zaobserwować po budowie kabla ze Szwecji czy ostatnio już pracującego energetycznego mostu z Litwą w ramach MCR czyli Multi Regional Coupling[18].  Istotne jest więc, aby w zapisach nowego Pakietu Bezpieczeństwa Energetycznego umiejętnie zrewidować systemy wsparcia dla OZE, pomyśleć o czasowym wsparciu dla JWCD poprzez mechanizmy mocowe, czy udzielić wsparcia dla krajowych rozwiązań np. poprzez przywrócenie współspalania analogicznie do modelu szwedzkiego.

Dr Przemysław Zaleski



[1] http://www.mg.gov.pl/node/25796

[2] http://biznesalert.pl/bruksela-liczy-na-lng-z-usa-na-dostawy-licza-takze-polacy/

[3] https://www.msz.gov.pl/resource/fc25e49c-a646-4b8a-bc7d-5336dac99670:JCR

[4] http://europa.eu/legislation_summaries/institutional_affairs/treaties/lisbon_treaty/ai0024_pl.htm

[5] https://konserwatywnie.wordpress.com/2014/04/22/rosja-rozbija-solidarnosc-energetyczna-europy/#more-6320

[6] http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/unia-energetyczna-rzad-zadowolony-byly,156,0,1721244.html

[7] http://energetyka.defence24.pl/221268,unia-energetyczna-pierwszy-zdecydowany-krok-w-strone-jednosci-energetycznej-europy

[8] http://gazownictwo.wnp.pl/unijny-pakiet-bezpieczenstwa-dostaw-gazu-czego-oczekuje-polska,267107_1_0_1.html

[9] http://biznesalert.pl/nierada-znaki-zapytania-pakietu-bezpieczenstwa-energetycznego-unii-europejskiej/

[10] http://europa.eu/rapid/press-release_IP-15-4828_pl.htm

[11] http://energetyka.defence24.pl/307101,jaceniuk-obecna-zime-przetrwamy-bez-rosyjskiego-gazu

[12] http://biznesalert.pl/gazprom-zostal-zdetronizowany-na-litwie-moze-stracic-na-rzecz-lng-w-calym-regionie-wideo/

[13]  Lacal-Arántegui, Roberto. "2014 JRC Wind Status Report."

[14]  http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/982-rozwoj-rynku-fotowoltaiki-w-polsce.html

[15] http://wysokienapiecie.pl/rynek/794-czy-unia-energetyczna-wywroci-rynek-do-gory-nogami

[16] http://energetyka.defence24.pl/248159,perspektywy-rozwoju-odnawialnych-zrodel-energii-w-polsce

[17] http://biznesalert.pl/nierada-znaki-zapytania-pakietu-bezpieczenstwa-energetycznego-unii-europejskiej/

[18] http://forsal.pl/artykuly/909963,rusza-handel-energia-przez-most-energetyczny-polska-litwa.html

Dr Przemysław Zaleski
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Nabucco first Wtorek, 16 Lutego 2016, 8:27
Mam wrażenie, ze należałoby zacząć od prostych i tanich rzeczy: zmienić prawo w zakresie małych elektrowni wodnych takich "przydomowych" żeby więcej ich powstawało oddolnie. To samo zrobić z geotermia, która ma szansę ekonomicznego rozwoju na 40% powierzchni kraju wg. Wikipedii. Potem dopiero zastanawiać się dalej.