Polityka klimatyczna UE grozi energetycznym kolonializmem

Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 11:32
Piotr Maciążek

Zaostrzająca się polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest ściśle skorelowana z uprzywilejowaniem odnawialnych źródeł energii. Powodem takiego stanu rzeczy są interesy europejskich eksporterów „zielonych technologii” np. Niemiec. W perspektywie długoterminowej Polska może zostać zmuszona do inwestowania w energetykę odnawialną, której udział w krajowym miksie będzie wzrastać. Dlatego konieczne jest już teraz wspieranie w rozsądnym wymiarze krajowych rozwiązań technologicznych, by zminimalizować w przyszłości ryzyko przymusu importowego. 

W komentarzu dotyczącym porozumienia zawartego podczas paryskiego szczytu klimatycznego podkreślałem, że jest on polskim sukcesem tylko teoretycznie (tekst można znaleźć tutaj). Mimo, że umowa daje czołowym emitentom dużą swobodę w kształtowaniu swojej polityki energetycznej, to jednak na poziomie komunikacyjnych w jasny sposób wzywa do redukcji CO2. Unia Europejska będzie odwoływać się do osiągniętego w stolicy Francji konsensusu i udowadniać na bazie własnych danych, że tylko 40% redukcja emisji CO2 do 2030 r. względem 1990 r. pozwoli zrealizować globalny cel zahamowania wzrostu średniej temperatury na świecie . Taką możliwość daje jej niedoprecyzowanie przez sygnatariuszy umowy paryskiej jaki model klimatyczny należy uznać za wiążący i jaka jest dokładna korelacja między wzrostem temperatury a emisją CO2. Innymi słowy szczyt klimatyczny w stolicy Francji nie tylko nie ostudzi chęci Wspólnoty do utrzymywania pozycji lidera w redukcji gazów cieplarnianych (mimo spadku konkurencyjności gospodarki), ale nawet może skłonić ją do zaostrzenia dotychczasowej polityki. UE czeka reforma europejskiego systemu handlu emisjami (ETS). Argument „paryskiego konsensusu” na rzecz klimatu może wzmocnić postulaty zwiększenia kosztów uprawnień w ramach ETS czy wciągnięcia do niego nowych sektorów gospodarki. Chodzi już nie tylko o energetykę, ale np. odpady czy rolnictwo.

Swoistą idee fix Brukseli jest łączenie redukcji emisji CO2 z rozwojem odnawialnych źródeł energii. To dlatego Polska podczas szczytu paryskiego tak gorliwie zwalczała chęć używania w ostatecznym porozumieniu sformułowania dekarbonizacja wymierzonego w węgiel i wpisanie jego kosztem niskoemisyjności. Niskoemisyjność będzie bowiem pozwalać naszemu państwu rozwijać średnioterminowo nowoczesne technologie węglowe zmniejszające emisję gazów cieplarnianych (długoterminowo może to być trudne jeśli "klimatyczny trend" utrzyma się). Innymi słowy chodzi o to by mieć wybór i transformować własną energetykę nie tylko w kierunku odnawialnych źródeł energii. To się jednak nie podoba głównym graczom w UE takim jak Niemcy, którzy od lat rozwijają energetykę wiatrową czy solarną i mają zamiar swoje rozwiązania eksportować na rynki ościenne. To dlatego wstępne ustalenia dotyczące rozdziału środków z funduszu modernizacyjnego Wspólnoty, który ma złagodzić reżim klimatyczny dla 10 najbiedniejszych gospodarek UE jest niesatysfakcjonujące dla Warszawy. W akceptacji konkretnych projektów aspirujących do uzyskania dofinansowania mają brać bowiem udział przedstawiciele Europejskiego Banku Inwestycyjnego jawnie sprzyjającego odnawialnym źródłom energii. Polska zapewne będzie próbowała uczynić dystrybucję środków pomocowych bardziej transparentną. Nasz kraj obawia się bowiem w dalszej perspektywie „energetycznego kolonializmu” tj. oparcia transformacji krajowej energetyki o import gotowych rozwiązań wypracowanych przez Niemcy i inne kraje zaangażowane w promowanie „zielonej rewolucji”.

Oprócz twardych negocjacji w Brukseli rząd w Warszawie może jednak spróbować dostosować się do zachodzących zmian i zacząć wspierać rodzime rozwiązania, aby zminimalizować ryzyko skolonizowania nas przez inne gospodarki unijne. Jednym z ciekawszych z jakimi miałem okazję się zetknąć jest technologia opracowana przez polską spółkę Bioelektra (chodzi o tzw. RotoSteril). Umożliwia ona selekcję odpadów. Część z nich jest recyklingowana, z pozostałych powstaje sucha i czysta biomasa. Jej spalanie jest bezemisyjne. Innymi słowy wdrażanie tego rozwiązania pozwala na rozwijanie rodzimych rozwiązań technologicznych, ograniczenie ryzyka importu zagranicznych technologii oraz dostosowanie źródła wytwarzania energii do ostrych wymogów klimatycznych. Oprócz tego mimo, iż mamy do czynienia z biomasą nie musimy jej importować (jak ma to miejsce np. z kokosowymi łupinami). 

Pytaniem otwartym pozostaje jednak to czy Polska wyjdzie naprzeciw takim inicjatywom. Generalnie mimo wymogu unijnego posiadania przez nasz kraj 15% udziału odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym są one traktowane u nas po macoszemu. Tymczasem ich rozsądny udział (ale nie taki jakiego chciałyby organizacje ekologiczne) będzie konieczny w kontekście zaciskających się kleszczy klimatycznych w Unii Europejskiej. Lepiej by był to udział oparty o polskie rozwiązania aniżeli model „energetycznego kolonializmu”. 

Zobacz także: Perspektywy rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii w Polsce

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

17 komentarzy

Szwejjakobyły Środa, 30 Grudnia 2015, 16:38
Energetycznym kolonializmem to grozi polityka tzw. rządów w Polsce, polegająca na blokowaniu rozwoju OZE i powstrzymywaniu społeczeństwa od produkcji SWOJEJ energii!
rezerwa99 Środa, 16 Grudnia 2015, 12:07
Dajcie ludziom w tym kraju spokojnie i bez przeszkód samemu produkować energię.
Bogusław Wtorek, 15 Grudnia 2015, 13:08
Tak, więc propozycja, elektrownia atomowa ograniczy CO2, w prezencie odpady radioaktywne, powodzenia.
AnonimGall Wtorek, 15 Grudnia 2015, 17:17
Odpadów radioaktywnych z elektrowni jest stosunkowo mało i występują one raz na jakiś czas, średnio raz na 5 lat. Po za tym można wykorzystać zamykane głęboki kopalnie, gdzie pojemniki z odpadami, będą zatapiane w betonie. Rozwiąże to problem składowania, a przy okazji kopalnie będą miały drugie życie. Tak jest w Niemczech czy Francji i USA.
Szwejjakobyły Środa, 30 Grudnia 2015, 16:50
... a świstak zawija papierki ;)
wcale tak nie jest - w Niemczech nie daleko b. granicy RFN/DDR jest największe radioaktywne cmentarzysko Europy, które w dodatku od x lat zaczęło korodować (!)
Afgan Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 20:35
W Polsce kilka lat temu opracowano nowego typu turbinę wiatrową. Jest ona o 30 procent wydajniejsza od klasycznej i generuje o 50 procent mniej hałasu. Turbina ta nie posiada typowego śmigła a wirnik jest zamknięty w wysokiej 40 metrów tubie perforowanej o średnicy 2-3 metrów. Oprócz wykorzystywania energii wiatru poprzecznego wzrost wydajności osiągnięto poprzez możliwość wykorzystania energii podmuchów w płaszczyźnie pionowej. Kilka lat temu szeroko o tym wynalazku rozpisywały się media (Interia, WP, Onet), jednak później komisje unijne technologię tą uznały za mało obiecującą. Zagrażała przecież niemieckim producentom klasycznych hałaśliwych wiatraków takich jak Siemens. Patentu tego w Unii wykorzystywać nie można, za to w Chinach, Meksyku i Indiach jest stosowany z powodzeniem i wypiera powoli klasyczne "śmigła". Świadczy to tylko o tym, że Unia chroni interesy niemieckie, a całe te OZE to dorabianie ideologii do bogacenia się jednych krajów członkowskich kosztem drugich.
szczegóły Wtorek, 15 Grudnia 2015, 13:06
jakieś źródła? linki?
KDT Wtorek, 15 Grudnia 2015, 11:21
Masz całkowitą rację, powinniśmy stawiać na piony, jak mające same zalety, i powinni przy tym pracować nasi najlepsi inżynierowie, inaczej wieże mogą się zawalić, jak te trzy piony postawione w Kołduniu przez amatora, kompromitując jego pomysł.
Ale i też nie zapominaj, że jest to kapryśna energia i do kompletu brakuje ekonomicznie lepszych niż dziś akumulatorów do gromadzenia mocy, by oddawać energię do sieci w miarę jej potrzeb, by wyeliminować konieczność budowania klasycznych elektrowni wyrównujących kaprysy przyrody.
No i do kompletu w bezwietrzne dni brakuje tak kilkukrotnie wydajniejszych paneli słonecznych.
Chociaż szczerze mówiąc takie rozwiązania są dobre dla domowych OZE, a dla wielkiego przemysłu i miast lepiej wybudować uranowce, torowce lub nieodległą już przyszłość, el.fuzyjne...
thgt Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 19:20
Tak tak energetyka odnawialna zamiast elektrowni atomowej dla Polski ??? Tylko tak to widzę i niech Polska się nie da !!!!!
sidorowski Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 18:58
Spalanie biomasy (a właściwie suchych i palnych odpadów) jest bezemisyjne? Albo zbyt duży skrót myślowy albo pała z chemii i fizyki.
piotr Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 18:31
Przerażenie ogarnia gdy czyta się wypowiedzi ignoranckie. Niejaki pan J.M. próbuje porównać szczyt klimatyczny z bazą rozliczeniową jak Kioto czyli 1990 r. podpisany przez Prezydenta Kaczyńskiego z podpisanym przez Tuska Pakietem Klimatycznym, beztrosko zmieniającym rok bazowy na 2005. 60 mld podarowane przez Polskę dla biednej Unii.
grundy Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 14:36
Oby tylko ktoś w końcu powiedział dość i zamknął ten durny pomysł z budową elektrowni atomowej. 3000MW za 40mld zł (optymistycznie), za to samo mamy 7 bloków węglowych po 1000MW i to w krótszym o połowę terminie, zbyt na własny węgiel i stabilizację sieci energetycznej. Elektrownie atomowa to my sobie możemy wystawić za 20-25 lat jak będą dopracowane reaktory IV generacji, a nie pchać się teraz w III i III+. Nie możemy się rozdrabniać, i mieć troszkę tego troszkę siamtego. Jedna EA ani nie rozwiązuje problemu energetycznego ani nie stworzy całej nowej branży w gospodarce. Zwyczajnie staje się problemem. Jedyne co trzeba to woli politycznej i dobrych negocjatorów, którzy będą mówić stanowcze "nie" odnośnie pomysłów na bezsensownych zjazdach debatujących o emisji CO2.
KDT Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 16:51
Nie zapominaj, że do el.węglowych trzeba cały czas pchać węgiel i to kosztuje kilka miliardów złotych rocznie, a pręty uranowe to ledwie kilka milionów, dlatego ten rachunek wcale nie jest taki prostacki, jak go namalowałeś. Do tego pamiętaj, że mimo filtrów w atmosferę i tak ulatuje kilka ton rocznie radioaktywnych pierwiastków, a takie wypalone pręty uranowe przydadzą się w nieodległej przyszłości do elektrowniani torowych.
fx Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 12:30
Jak Polska sie dostosuje to Niemcy wymyśla NOWA ZIELONĄ ENERGIĘ i każą likwidować mało-efektywne i bardzo energochłonne w produkcji solary czy wiatraczki :)
Racjonalista Wtorek, 15 Grudnia 2015, 5:20
Niemcy intensywnie pracują nad syntezą wodorową, uruchomili niedawno reaktor testowy w którym mają zachodzić identyczne zjawiska co na słońcu, tyle że w miniaturowej skali wiadomo. Za kilka lat wiatraczki, solarki, podobnie jak uran i węgiel to będzie przeżytek. No ale teraz trzeba na naiwnych jeszcze maksymalnie zarobić i wcisnąć ile się da tego mało wydajnego szmelcu zasilanego wiatrem i słońcem, z tym że słońca to u nas tyle co "kot napłakał".
Tomasz Stelmach Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 11:54
Niemieckie elektrownie wiatrowe są na północy a największy przemysł i miasta na południu. Ich sieci nie są w stanie przetransportować tego natężenia prądu i dlatego rząd PO zgodził się by przez sprzęgła nadwyżka była transportowana polskimi liniami przesyłowymi na południe Niemiec. Przez to polskie linie są tak obciążone, że nie starcza przepustowości na energię z polskich elektrowni dla polskich odbiorców. Chodzi o stosunek: miliony amper / przekrój żył kablowych. Dość tego. Należy wymówić Niemcom przesył. Tym bardziej ze forsują naszym kosztem szkodliwą dla nas politykę energii odnawialnej. Niech sami walczą ze swoimi problemami a nie przerzucają je na nas.
jan macierewicz Poniedziałek, 14 Grudnia 2015, 13:44
przeciez ta zgoda byla za rzadu pis podpisana