Korupcja w PSE? Sprawa przypomina „aferę jamalską”

Wtorek, 10 Listopada 2015, 12:08
Piotr Maciążek

Wątek korupcyjny w ujawnionej przez Republika TV rozmowie Jana Kulczyka i Radosława Sikorskiego powinien być wnikliwie zbadany. Sprawa przypomina „aferę jamalską”, podczas której spółka, na którą wpływ miał skarb państwa układała się bez wiedzy resortu z zagranicznym podmiotem.

Na ujawnionych przez Republika TV taśmach Jan Kulczyk informuje byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o korupcji w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych (PSE). Urzędników w tej spółce miał skorumpować Rinat Achmetow – ukraiński oligarcha. Na nagraniach pada nazwisko prezesa PSE – Henryka Majchrzaka. W całej sprawie chodzi o wielokrotnie opisywany na łamach Energetyki24.com projekt importu ukraińskiej energii do Polski. Miałaby ona pochodzić z nowych bloków elektrowni Chmielnicki i być przesyłana odnowionym połączeniem Chmielnicki-Rzeszów. Nowe taśmy sugerują, że Achemtow miałby mieć wyłączność na eksport prądu do Polski, a urzędnicy z PSE mieli mu technicznie umożliwić takie działanie.

Sprawa wydaje się niezwykle bulwersująca. Jak ustaliła Energetyka24.com – ministerstwo gospodarki nie udzieliło bowiem PSE żadnych instrukcji w sprawie podjęcia działań zmierzających do restytucji mostu energetycznego z Ukrainą (do momentu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy oficjalnej odpowiedzi resortu w tej sprawie). Tymczasem słowa Jana Kulczyka sugerują, że czołowi urzędnicy z tej spółki, na czele z prezesem, podejmowali w tym zakresie działania i otrzymywali za to korzyści majątkowe od ukraińskiego oligarchy. Gdyby informacje te znalazły potwierdzenie w rzeczywistości oznaczałoby to, że strategiczny projekt energetyczny był wdrażany bez wiedzy konstytucyjnych organów państwa. Tymczasem resort gospodarki powinien przeprowadzić analizy jak import ekstremalnie taniej energii ukraińskiej w olbrzymich ilościach (Kulczyk mówi o 10% polskiego zapotrzebowania na prąd) wpłynąłby np. na rentowność polskiego górnictwa. Na taśmach pada także sugestia, że w przypadku uruchomienia mostu energetycznego z Ukrainą nie trzeba byłoby budować krajowego atomu. Tą kwestię również należałoby zbadać, tym bardziej, że oddanie do użytku siłowni jądrowej przewiduje rządowa strategia energetyczna. 

W oficjalnym komunikacie prasowym PSE dementuje doniesienia z taśm ujawnionych przez Republika TV. Mimo to wydaje się, że ze względu na to kto został nagrany (były konstytucyjny minister, prominentny działacz partii rządzącej i najbogatszy Polak) sprawę powinno się wnikliwie zbadać. Tym bardziej, że przypomina ona słynną aferę jamalską, podczas której spółka, na którą wpływ miał skarb państwa układała się bez wiedzy resortu skarbu z rosyjskim Gazpromem w strategicznej sprawie budowy nowego gazociągu tranzytowego przez Polskę. Wtedy skończyło się na dymisji kilku menadżerów i ministra, dziś należałoby prześwietlić przede wszystkim polityków PSL, którzy od wielu lat sprawują pieczę nad PSE.

Zobacz także: Brytyjskie finansowanie elektrowni Chmielnicki. W 2020 r. ukraiński prąd trafi do Polski?

Zobacz także: Amerykańsko-rosyjska wojna o ukraiński atom. Groźba „drugiego Czarnobyla”?

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

14 komentarzy

750kV Niedziela, 15 Listopada 2015, 21:17
Ekipa 4RP już szuka haków i powodów do rozliczeń.
Tym razem, jako powód, podano szukanie kolejnego źródła zaopatrzenia w tanią energię z Ukrainy.
To właśnie Ukraina wspomogła Polskę podczas fali upałów.
Okazuje się jednak, że import z Ukrainy zagraża interesom górniczych mafii i warchołów związkowych, będących naturalnym zapleczem poparcia dla PiS.
Tomasz Wtorek, 10 Listopada 2015, 22:12
Jaki jest problem? Czy taki, że aby mieć prąd to trzeba mieć elektrownię. Przecież Ukraińcy sprzedając prąd do Polski uzależniają się od naszego rynku zbytu. A jeśli ten prąd jest dużo tańszy to tylko na tym skorzystają jego konsumenci i firmy a niego korzystająca. Tani prąd z Ukrainy może znacząco zmienić sytuację konkurencyjną firm w Polsce. Obecnie droga energia elektryczna w Polsce powoduje, że produkcja jest droższa niż w krajach o niskich kosztach energii.

TAK dla taniego prądu!
dst Środa, 11 Listopada 2015, 12:15
Po części masz rację ale wielkim minusem jest to, że nasz kapitał wypływa za granicę i tam stwarza miejsca pracy.
Prąd powinien być tani ale produkowany w Polsce.
Piotr Szel Sobota, 14 Listopada 2015, 17:38
Dokładnie prąd tani i tylko z Polski. A nawet gdyby droższy to i tak z Polski. Tak robią wszyscy którzy się liczą Niemcy kupują u siebie - zobacz sieci niemieckie - w Niemczech. Właśnie: NIEMIECKIE. są tylko takie.
Samochody w zach Niemczech w przeważającej liczbie - niemieckie BMW, Mercedesy... Ople ewentualnie i VW.
Tego powinniśmy się uczyć nawet jak drożej to pamiętaj ZOSTAJE W KRAJU!
Tomasz Środa, 11 Listopada 2015, 22:40
Kapitał płynie tam gdzie daje większe zyski. Jeśli w Polsce produkcja przemysłowa da zyski większe niż gdzie indziej to kapitał będzie napływał. A Polska teraz musi inwestować w zautomatyzowaną produkcję bo zasoby ludzkie się kończą. Takie inwestycje są drogie i potrzeba zysków, żeby z nich je opłacić.

Ja się bardzo boję mentalności autarkicznej, jaka np. była w PRL, gdzie wszystko musiało być robione w Polsce żeby dewizy nie wypływały.

Uważam, że jeśli można kupić prąd taniej za granicą to trzeba to robić. Ukraina jest tylko jednym z kierunków dostaw, są jeszcze inne, np. Litwa, Czechy, Niemcy. Wszystko zależy od ceny.
Kupowanie za granicą daje też większą siłę przetargową, bo można balansować między dostawcami tak jak teraz Polska robi z zakupami ropy naftowej i gazu. Tańszy prąd powinien dać Polsce przewagę nad innymi krajami z UE, które nie graniczą z Ukrainą więc jej nie będą nigdy miały, i ta przewaga powinna pomóc nam w szybszym dochodzeniu do bogactwa. Proszę sobie poczytać o źródle bogactwa Anglii do końca XIX w, ono powstało właśnie dzięki dostępie do tanich surowców a nie z powodu samowystarczalności! W obecnej sytuacji prąd z Ukrainy daje nam taki dostęp do tanich surowców i trzeba z tego korzystać jak najwięcej!
Dodatkowo jeśli chodzi o Ukrainę to kupowanie od nich prądu uzależni ich od nas, (bo gdzie go sprzedadzą jak nie do nas?, prądu się nie da przesłać w paczce) co ma swoją wartość geopolityczną.
jang Piątek, 13 Listopada 2015, 13:29
Kolega ma absolutną rację Ale rozwiązywanie problemów gospodarczych według tych wskazówek jest uciążliwe dla polityków i wymaga ogromnej wielobranżowej WIEDZY i skoordynowanej pracy.Ponadto może doprowadzić do zbytniej niezależności firm od polityków.A i w mediach nie da się sprzedać takich rozwiązań elektoratowi w którym jak sondaż pokazał 30% ankietowanych na pytanie co by zrobili gdyby ich dziecko okazało się "Homo Sapiens"-odpowiedzieli ,ze wyrzuciliby je z domu..
Martin Panasiuk Wtorek, 10 Listopada 2015, 15:03
Niech ktoś policzy , co bardziej się opłaca ....... budowa wyspowego bloku energetycznego w EA Chmielnicki / za pieniądze konsorcjum polskich spółek / i modernizacja istniejącego mostu energetycznego , .... czy budowa nowej elektrowni atomowej bez posiadania odpowiedniej kadry technicznej i wystarczających środków.
Zdegusto Wtorek, 10 Listopada 2015, 22:25
W tym rachunku nalezy uwzglednic prawdopodobienstwo (nieznane dzisiaj ale wieksze od 0) ze nastepny albo jeden z kolejnych ukrainskich rzadow bedzie proputinowski i bloki energetyczne wybudowane za pieniadze Barclaysa (na ryzyko Polenergii -Kulczyk) jak i lacznik (wybudowany byc moze za pieniadze polskich podatnikow ) bedzie mozna sobie jak to mowia w kiblu na gwozdziu powiesic. A wtedy nawet najmniej zorientowani (albo udajacy) zrozumieja znaczenie bezpieczenstwa energetycznego-zostaniemy bez elektrowni, bez pradu i z ubytkiem kasy
modrzew0 Środa, 11 Listopada 2015, 11:06
Istnieje linia energetyczna /nieczynna /400 KV a więc zbędna jest jej budowa .Słusznym wydaje się jednak uwzględnienie polskiego węgla jako niezbędnej rezerwy dla istniejących elektrowni
efe Środa, 11 Listopada 2015, 16:41
To jest linia zaprojektowana na napięcie 750kV.
WonRuskieTrolle Wtorek, 10 Listopada 2015, 16:37
Szkodniku
Gość Wtorek, 10 Listopada 2015, 13:58
Jedynym rozwiązaniem jest wejście CBA i kontrola PSE.
as Środa, 11 Listopada 2015, 14:22
I ostateczne zdelegalizowanie PSL. Od nastu lat "przyklejają się" do większych partii w zamian za lukratywne stanowiska, a sami oferując swoje poparcie. Zresztą to nie pierwsza afera korupcyjna, w którą zamieszani są ludzie z PSL. Jak długo jeszcze?
Geoffrey Wtorek, 10 Listopada 2015, 13:08
Trzeba przy tym pamiętać, że Rinat Achmetow mimo ukraińskiego obywatelstwa, jest od początku do końca projektem rosyjskich służb specjalnych i miał decydujący udział w organizacji i finansowaniu dwóch rosyjskich interwencji zbrojnych - na Krymie i w Doniecku.